Biuro Rzecznika Praw Dziecka na celowniku szczecińskiej prokuratury. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do urzędu kierowanego przez Monikę Horną-Cieślak – ustaliła Wirtualna Polska.
CBA nie prowadzi w tej sprawie własnego śledztwa, lecz występuje w roli wykonawczej na polecenie prokuratury. Celem operacji przejęcie konkretnej dokumentacji.
Zabezpieczają w tym momencie materiały na potrzeby śledztwa, ale o szczegóły proszę pytać prokuraturę – przekazał na łamach wp.pl Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.
Charakter śledztwa pozostaje na ten moment tajemnicą. Samo wkroczenie służb do biura RPD to jednak wyraźny sygnał, że sprawa ma istotny ciężar gatunkowy.
Horna-Cieślak na cenzurowanym
Działania prokuratury to zaledwie wierzchołek góry lodowej problemów, z jakimi w ostatnich miesiącach mierzy się Monika Horna-Cieślak.
W czerwcu media obiegły relacje ponad dwudziestu obecnych i byłych pracowników biura. Na antenie TVN24 nakreślili oni obraz instytucji trawionej przez toksyczne warunki pracy, wskazując na skrajne przeciążenie obowiązkami, nieustanną kontrolę, nocne wiadomości i idące za tym wypalenie zawodowe.
CZYTAJ WIĘCEJ: Horna-Cieślak w opałach? Media donoszą o dramacie pracowników biura RPD. Zapowiedziano zwołanie komisji
Mniej więcej w tym samym czasie wybuchł skandal z darmowymi lodami dla uczniów z czerwonym paskiem. Horna-Cieślak de facto zabroniła nagradzania dzieci za dobre wyniki w nauce, co tłumaczyła „wykluczeniem” słabszych uczniów.
W ostatnich dniach wybuchła kolejna afera. Horna-Cieślak była świadkiem, jak matka w nerwach szarpała dziecko wybiegające na jezdnię. Zwróciła uwagę, na co matka nakazała jej odejść w podskokach.
To bardzo zabolało Horną-Cieślak. Jako Rzecznik Praw Dziecka użyła wszelkich możliwych narzędzi, by odebrać dzieci rodzinie. Choć początkowo policja, kurator czy sąd nie widzieli podstaw do takiego działania, Horna-Cieślak nie odpuściła i tak użyła znajomości, by dopiąć swego. Więcej na ten temat w poniższych tekstach.


