Były premier Leszek Miller odniósł się do rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości. Jego zdaniem podział w tej partii nie jest gwarantem zwycięstwa Koalicji Obywatelskiej.
W programie „Punkt widzenia Szubartowicza” Miller odniósł się m.in. do rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości oraz utworzenia wokół Mateusza Morawieckiego klubu parlamentarnego Rozwój Plus.
– Nie podzielam poglądu, radośnie zresztą obwieszczonego, że rozbicie PiS-u, to jest gwarancja zwycięstwa obozu Platformy Obywatelskiej – stwierdził Miller.
W ocenie byłego premiera, „do tej pory problemem partii Jarosława Kaczyńskiego był brak zdolności koalicyjnej”. – Przecież w poprzednich wyborach to PiS wygrał wybory, tylko nie miał zdolności koalicyjnej, natomiast teraz PiS nie stracił szans na przejęcie rządu. PiS na razie stracił wizerunek głównej i jedynej siły politycznej na prawicy, bo to się zaczęło fragmentaryzować – wskazał.
– Jeżeli byśmy sobie policzyli, dodali PiS, obydwie Konfederacje, Morawiecki, Grzegorz Braun i ktoś tam jeszcze, to może się okazać, że to jest więcej niż 230 mandatów – podkreślił Miller.
Prowadzący Przemysława Szubartowicz wskazywał na spory obozu PiS i obozu Morawieckiego.
– Mogą się kłócić, ale to przed wyborami się będą kłócić, a po wyborach nastąpi entuzjastyczne pojednanie, zostaną wymienione uściski, pocałunki, a pan Jarosław Kaczyński wystąpi i powie, że dla dobra kraju, dla utworzenia szybko energicznego, stabilnego rządu, wszyscy się zjednoczą – stwierdził Milller.
Pytany, czy w skład ewentualnej koalicji mogłoby wejść także środowisko Grzegorza Brauna, były premier odparł, że „dla odzyskania władzy z każdym, panie redaktorze, z każdym”.
– Kaczyński powie to, co przed chwilą mówiłem. Dla dobra ojczyzny, Polski się jednoczy po to, żeby przejąć władzę i pokazać jak się naprawdę rządzi, a w skrytości, żeby wziąć rewanż na Donaldzie Tusku i całej jego grupie – wyjaśnił.


