Strona głównaOpinieSybiha o "przywracaniu miejsca Ukrainy w europejskiej rodzinie". Otoka-Frąckiewicz: "To marionetkowe państewko...

Sybiha o „przywracaniu miejsca Ukrainy w europejskiej rodzinie”. Otoka-Frąckiewicz: „To marionetkowe państewko utrzymywane z żebrów jest coraz bardziej zabawne”

-

- Reklama -

Kierujący ukraińską dyplomacją Andrij Sybiha stwierdził w mediach społecznościowych, że „Kijów był bramą, przez którą cywilizacja chrześcijańska dotarła na zachód” i dlatego „drogę do członkostwa w UE nazywamy przywróceniem naszego miejsca w europejskiej rodzinie”. W sieci zawrzało.

Sybiha zamieścił wpis w mediach społecznościowych z okazji 975. rocznicy wzniesienia Ławry Peczerskiej, prawosławnego klasztoru w Kijowie. Wskazał, że to „jeden z najważniejszych historycznych zabytków, symbol ich trwałej państwowości i centrum wczesnego chrześcijaństwa w Europie”.

- Reklama -

„Tysiąc lat temu Kijów był bramą, przez którą cywilizacja chrześcijańska dotarła na zachód przez kontynent. Dlatego naszą drogę do członkostwa w UE nazywamy przywróceniem naszego miejsca w europejskiej rodzinie” – stwierdził Sybiha.

Na tym się jednak nie skończyło. „Dziś znów jesteśmy strażnikami bramy. Trzymamy linię, by bramę zagrożenia dla reszty Europy trzymać zamkniętą” – twierdził.

„Kiedy Rosja kłamie o «swojej tysiącletniej historii», po prostu próbuje ukraść nasze dziedzictwo, ponieważ nie zdołała rozwinąć własnego. Jej narodowy mit opiera się na przywłaszczaniu historii i tożsamości sąsiadów jako swoich własnych” – grzmiał Sybiha.

„Cokolwiek Rosja robi, my mamy naszą agendę. I naszą historię. I naszą kijowską Peczerską Ławrę — taką, której nikt nie może ani ukraść, ani zniszczyć.

I dziś, w 975. rocznicę Ławry, narodziła się symboliczna nowa tradycja — wspólne bicie dzwonów, łączące jej wiekową historię z podróżą ku tysiącleciu” – stwierdził.

Na wpis zareagował m.in. Łukasz Warzecha. „I koło wynaleźliście, zapomniał Pan dodać” – ironizował publicysta.

„Więc mówicie, że chrześcijaństwo w Europie też zawdzięczamy Ukrainie? To marionetkowe państewko utrzymywane z żebrów jest coraz bardziej zabawne. :)” – stwierdził z kolei Rafał Otoka-Frąckiewicz.

„To nieprawda, że «Tysiąc lat temu Kijów był bramą, przez którą cywilizacja chrześcijańska dotarła na zachód przez kontynent». Ruś Kijowska przyjęła chrzest w 988 r. z Bizancjum, czyli ze Wschodu, nie z Zachodu. Zachód nie potrzebował pośrednictwa Kijowa w przyjmowaniu cywilizacji chrześcijańskiej, bo ta cywilizacja już na tym Zachodzie była. Ba, nawet Polska nie potrzebowała pośrednictwa Kijowa, bo przyjęła chrzest w 966 r. (22 lata przed Rusią!), i to w obrządku zachodnim, katolickim (było jeszcze przed schizmą, ale różnice były już oczywiste). Od początku korzenie Ukrainy były tam, gdzie korzenie Rosji, a nie tam, gdzie korzenie Polski, Niemiec czy Francji. Pan minister po prostu pisze nieprawdę. Okropna jest ta megalomania” – wskazał publicysta Maciej Pieczyński.

„A co do tego, że Rosja kłamie o swojej tysiącletniej historii… Zgadza się. Ani Rosja, ani Ukraina nie ma ciągłości tysiącletniej historii. Ruś jest wspólnym korzeniem państwowości i tożsamości rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej. Nie jest ani Rosją, ani Ukrainą” – zaznaczył.

Najnowsze