Propagandowa tuba lewicy, czyli Mediapart, oskarżyło przewodniczącego RN Jordana Bardellę o antysemickie wypowiedzi z czasów młodości. Zjednoczenie Narodowe jest obecnie partią proizraelską i ma dobre relacje z diasporą żydowską we Francji, z którą wspólnie obawia się rosnących w kraju wpływów islamistów, z którymi flirtuje obecnie lewica. Spowodowało to trochę „odwrócenie” sojuszy społecznych nad Sekwaną i zneutralizowało tradycyjne oskarżenia partii narodowej, właśnie o antysemityzm.
Mediapart przed wyborami prezydenckimi wyciągnęło jednak i starszak antysemityzmu, podchwycony przez wielu polityków. Sam prezydent Emmanuel Macron natychmiast oświadczył, że wypowiedzi przypisywane Jordanowi Bardelli są „niezwykle poważne i niedopuszczalne”.
Macron zareagował w środę 30 września na rewelacje Mediapart na temat prezesa RN i wezwał partię do złożenia „wyjaśnień”. Jego zdaniem, przytoczone przez Mediapart wypowiedzi Bardelli wymagają „potępienia” i nie przystają do wartości Republiki. Sam lider Zjednoczenia Narodowego zaprzeczył oskarżeniom i zapowiedział złożenie skargi. Broni go też Marine Le Pen.
Mediapart opublikował w poniedziałek artykuł oparty na prywatnych rozmowach, rzekomo spisanych przez przewodniczącego Zjednoczenia Narodowego latem 2013 roku, gdy miał 17 lat. Miał wówczas pisać, że „Żyd musi dominować nad innymi narodami, miażdżyć je i okradać” i dodawał, że „właśnie tego chcą: Nowego Porządku Świata, w którym dominować będzie Izrael, a jego stolicą będzie oczywiście Jerozolima”.
Fabrice Arfi z Mediapart zapowiedział zresztą kolejne „rewelacje” dziennikarskiego śledztwa w najbliższych dniach”. Jordan Bardella kategorycznie zaprzecza zarzutom Mediapart i zapowiedział złożenie pozwu o zniesławienie. Kampania wyborcza jak widać wkracza w ostrą fazę…
Na razie jednak sondaże wyraźnie premiują Marine Le Pen, która prowadzi w wyścigu o prezydenturę. Za jej plecami, w centrum trwa rywalizacja dwóch b. premierów, ale Philippe powiększa przewagę nad Attalem. Słabnie lewica, która urządza właśnie prawybory, Chociaż po tej stronie dominuje i tak skrajnie lewicowy Jean-Luc Melenchon.
Pozostaje problem, czy do II tury poza Le Pen, wejdzie polityk centrolewicy, czy właśnie Melenchon? Do wyborów zaplanowanych na 18 kwietnia 2027 roku pozostało 200 dni. To perspektywa jednocześnie odległa i bliska. Faworyzowana Marine Le Pen, będzie się zapewne musiała zmierzyć jeszcze z niejedną „rewelacją” typu publikacje Mediapart.
Na razie jednak według interaktywnego sondażu Toluna-Harris dla RTL i M6, opublikowanego w poniedziałek, kandydatka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen mogłaby zdobyć 57% głosów, gdyby w drugiej turze wyborów prezydenckich w 2027 r. zmierzyła się z kandydatem „Horizons” Édouardem Philippe’em (43%). Jeszcze wyżej wygrywa z Melenchonem (69% w II turze).
Źródło: AFP/ Le Parisien/ Le Figaro


