Przez niemal dekadę opinia publiczna nie wiedziała o ich ułaskawieniu, bo oficjalne komunikaty nie wspominały o nazwiskach. Dopiero teraz wychodzi na jaw, że wśród ułaskawionych przez prezydenta Andrzeja Dudę uczestników szturmu na siedzibę Państwowej Komisji Wyborczej był m.in. bliski współpracownik Grzegorza Brauna, Rafał Mossakowski.
Wybory samorządowe z 2014 roku trwale zapisały się w debacie publicznej jako organizacyjna katastrofa. Spektakularna awaria systemu informatycznego sprawiła, że na oficjalne wyniki trzeba było czekać niemal tydzień.
Prawdziwą lawinę kontrowersji wywołała jednak konstrukcja karty do głosowania w formie broszury. Komitet Polskiego Stronnictwa Ludowego, który wylosował pierwszą stronę, zanotował wynik dalece wykraczający poza jakiekolwiek przedwyborcze sondaże. Eksperci, analizując ówczesną anomalię, szacowali, że ten specyficzny układ graficzny mógł przynieść ludowcom nawet 700 tysięcy dodatkowych, nierzadko oddanych przez pomyłkę głosów.
Ponadto, aż 18 proc. głosów w wyborach do sejmików było nieważnych. Wszystko to sprawiło, że nie brakowało powszechnych oskarżeń o fałszerstwa.
W odpowiedzi na przedłużający się paraliż PKW i narastające napięcie, środowiska prawicowe zorganizowały pod jej siedzibą manifestację przeciwko możliwym manipulacjom. Brak komunikatów ze strony urzędników doprowadził do eskalacji – część protestujących zdecydowała się na radykalny krok i wtargnęła do wnętrza budynku.
Sytuację opanowała dopiero interwencja sił policyjnych, które usunęły demonstrantów, zatrzymując kilkanaście osób. Przed sądem stanęły ostatecznie trzy osoby, które usłyszały po latach usłyszały prawomocny wyrok za naruszenie miru domowego i zostały ukarane grzywną. To Grzegorz Senatorski, Zenon Nowak i Rafał Mossakowski.
Karze poddał się tylko Senatorski. Mossakowski – założyciel Centrum Edukacyjnego Powiśle, działacz i wydawca od lat współpracujący blisko z Grzegorzem Braunem – oraz Nowak – twórca ruchu walczącego o prawa ojców w sądach rodzinnych – potraktowali nałożone kary w kategoriach politycznego starcia. W ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa solidarnie odmówili zapłacenia zasądzonych grzywien, uznając, że byłoby to jednoznaczne z przyznaniem się do winy.
Sądy nie pozostały dłużne i wobec braku wpłat zamieniły kary finansowe na bezwzględny areszt. Mossakowski i Nowak rozpoczęli wtedy szarżę medialną. Presja, którą wytworzyli, sprawiła, że ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro wstrzymał wykonanie kary i skierował wniosek do prezydenta Dudy o ich ułaskawienie.
Prezydent, choć wcześniej był temu przeciwny i krytykował okupowanie siedziby PKW, ostatecznie pod koniec września 2016 roku zastosował akt łaski wobec Mossakowskiego i Nowaka. Decyzję tę argumentował szeroko pojętymi „zasadami sprawiedliwości i równości wobec prawa” oraz brakiem celowości represji karnej.
Co ciekawe, informacje o ułaskawieniu do dziś widnieją na stronie prezydenckiej, ale wówczas nie wymieniono żadnej osoby z nazwiska. Dopiero teraz na jaw wyszło, co opisuje „Rzeczpospolita”, że chodziło m.in. o bliskiego współpracownika Grzegorza Brauna.
