Strona głównaWiadomościBiznesUkraińcy rosną nad Wisłą, pułapka na rodzinne darowizny, tylko polskie prawo jazdy....

Ukraińcy rosną nad Wisłą, pułapka na rodzinne darowizny, tylko polskie prawo jazdy. Przegląd piątkowej prasy

-

- Reklama -

Dlaczego Polacy należą do nielicznych konsumentów w UE, którzy z umiarkowanym optymizmem patrzą w przyszłość, jak specustawa pomogła w założeniu ponad 109 tysięcy ukraińskich firm w Polsce, dlaczego wymiana zagranicznego prawa jazdy na polskie nie rozwiązuje problemu kompetencji kierowców taksówek? – między innymi te tematy dominują w piątkowej prasie. Zapraszamy na przegląd.

Rzeczpospolita: Ukraińskie firmy rosną nad Wisłą

- Reklama -

Ukraińcy są najbardziej liczną grupą zagranicznych przedsiębiorców w naszym kraju. Dla części z nich Polska stała się już bazą do ekspansji na nowe rynki – pisze piątkowa „Rzeczpospolita”.

Budownictwo, handel hurtowy i transport – w tych trzech sektorach działa najwięcej, bo ponad jedna trzecia spośród prawie 27 tys. funkcjonujących w Polsce spółek z ukraińskim kapitałem – wynika z obliczeń „Rzeczpospolitej” na podstawie danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczych (COIG). Według nich, ukraińskie firmy mają również największy, prawie 28-proc. udział wśród wszystkich działających w naszym kraju spółek z zagranicznym kapitałem.

Ponad połowa zaczęła swoją działalność po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę w lutym 2022 r., gdy sporo ukraińskich firm decydowało się na przeniesienie części lub całości biznesu nad Wisłę – informuje gazeta.

Branża budowlana jest najbardziej popularna nie tylko w przypadku spółek, ale również wśród jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG) założonych w Polsce przez Ukraińców. Fala ich rejestracji ruszyła w lutym 2022 r. dzięki specustawie, która umożliwiła uchodźcom wojennym z Ukrainy swobodny dostęp zarówno do rynku pracy, jak też do rozwijania jednoosobowych biznesów. Dzięki temu w latach 2022–2025 powstało ok. 109,1 tys. ukraińskich JDG

„Polski rynek bardzo dobrze dostosował się do napływu uchodźców z Ukrainy. Nie sprawdziły się obawy, że ich napływ wywoła wzrost bezrobocia i spadek płac” – powiedziała „Rz” Aleksandra Wejt-Knyżewska z Polskiego Instytutu Ekonomicznego, współautorka raportu PIE o ukraińskiej przedsiębiorczości. W jej ocenie, tak jak pracownicy z Ukrainy wypełniają luki na rynku pracy, tak również ukraińskie firmy najczęściej uzupełniają działalność krajowych firm.


Rzeczpospolita: W taksówce tylko polskie prawo jazdy

Tragiczny wypadek w Ząbkach spowodowany przez zagranicznego kierowcę taksówki z aplikacji otworzył dyskusję o bezpieczeństwie na drogach. Jak wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, Polacy niemal jednogłośnie (83,9 proc.) domagają się zaostrzenia przepisów.

Piątkowa „Rzeczpospolita” publikuje wyniki sondażu, w którym IBRIS zapytał badanych, czy wszyscy kierowcy taksówek, niezależnie od narodowości, powinni mieć zdany również polski egzamin na prawo jazdy.

Aż 83,9 proc. respondentów odpowiedziało, że bezwzględnie powinni taki egzamin w Polsce przejść. 15,1 proc. zakreśliło odpowiedź, że „w przypadku obcokrajowców wystarczy prawo jazdy z ich kraju” (takie są wymogi obecnie). Tylko 1 proc. pytanych w sondażu nie miało zdania na ten temat.

Gazeta przypomina, że od czerwca 2024 r. kierowcy cudzoziemcy, którzy chcą zajmować się przewozem osób w Polsce, muszą posiadać uprawnienie do kierowania pojazdem potwierdzone prawem jazdy wydanym w Polsce. Wymóg co prawda wyeliminował posiadaczy fałszywych dokumentów, jednak całościowego problemu nie rozwiązał. Urzędnik, wydając kierowcy polskie prawo jazdy nie bada w żadnym stopniu umiejętności i wiedzy o przepisach drogowych. Gminne wydziały komunikacji na podstawie zagranicznych dokumentów wydają kierowcom polskie dokumenty, potwierdzając wyłącznie ich autentyczność.


Puls Biznesu: Zaskakująco dobre nastroje polskich konsumentów

Polacy nie widzą szeroko rozpowszechnionych podwyżek cen. Nieźle też oceniają swoją najbliższą przyszłość finansową, choć obawiają się wzrostu bezrobocia – informuje piątkowy „Puls Biznesu”.

W czerwcu co piąte gospodarstwo domowe oczekiwało zerowej inflacji w ciągu 12 miesięcy. Ten wskaźnik, który wbrew pozorom nieźle odzwierciedla faktyczne trendy cenowe, znalazł się na najwyższym poziomie od niemal trzech lat. Polacy nie boją się o ceny, więc ich ogólne nastroje też są lepsze. Nie ma już śladu po skutkach wojny na Bliskim Wschodzie w przeciwieństwie na przykład do konsumentów amerykańskich – pisze gazeta.

Wskazuje, że ogólny wskaźnik bieżących nastrojów, mierzony co miesiąc przez GUS na podstawie badań ankietowych, znalazł się w czerwcu na niemal takim samym poziomie co w lutym — tuż przed rozpoczęciem wojny w Iranie i tym samym małej fali inflacyjnej. Dla porównania, w USA indeks nastrojów mierzony przez Uniwersytet Michigan znalazł się w czerwcu wyżej niż w maju, ale wciąż dużo niżej niż w lutym.

Innym interesującym wnioskiem z czerwcowych badań GUS jest to, że konsumenci dobrze postrzegają swoją własną sytuację finansową. Wprawdzie odsetek osób, które oczekują poprawy, jest stabilny, ale za to odsetek tych, którzy obawiają się pogorszenia własnej sytuacji, spadł do najniższego poziomu od ośmiu miesięcy, a tym samym jednego z najniższych od wybuchu pandemii w 2020 r.

Nie wszystko jednak wygląda tak pięknie. Ponad 40 proc. konsumentów obawia się, że w ciągu najbliższego roku w Polsce wzrośnie bezrobocie. To nieco mniejszy odsetek niż w maju, ale wyraźnie większy niż rok temu.

Polska jest dziś jednym z niewielu krajów Unii Europejskiej, gdzie można powiedzieć, że ludzie z umiarkowanym optymizmem patrzą w przyszłość – konkluduje „Puls Biznesu”.


Rzeczpospolita: Pułapka na rodzinne darowizny

Darowizna od najbliższej rodziny jest zwolniona z podatku. Ale jeśli pieniądze nie wpłyną na rachunek obdarowanego, tylko jego wierzyciela, np. sprzedawcy mieszkania, fiskus zakwestionuje ulgę. Sądy są w tej sprawie innego zdania – czytamy w piątkowej „Rzeczpospolitej”.

Ostatnie interpretacje fiskusa pokazują, że są problemy z dokumentowaniem rodzinnych darowizn. Podatnicy nie przestrzegają formalności, a urzędnicy szukają pretekstu, by zakwestionować podatkową ulgę – pisze gazeta.

Chodzi o zwolnienie dla najbliższej rodziny, tzw. zerowej grupy, o którym stanowi art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn. Zgodnie z tym przepisem bez daniny są m.in. darowizny dla małżonka, zstępnych (dzieci, wnuki), wstępnych (rodzice, dziadkowie) czy rodzeństwa. Jeśli wartość darowizny nie przekroczy 36 120 zł, nie trzeba jej zgłaszać skarbówce.

W czym problem? Otóż często rodzina przelewa pieniądze nie na konto obdarowanego, tylko jego wierzyciela. Przykładowo rodzic, który chce dziecku zasponsorować mieszkanie, dokonuje wpłaty od razu na rachunek sprzedawcy. Przyczyny są różne. Niekiedy rodzic obawia się, że dziecko przeznaczy darowiznę na inne cele. Czasami szybkiego transferu pieniędzy domaga się sprzedawca. Fiskus jednak tego nie akceptuje, upierając się, że pieniądze muszą najpierw wpłynąć na rachunek obdarowanego – informuje „Rz”.

Wskazuje przy tym, ze sądy są innego zdania. W orzecznictwie podkreśla się bowiem, że jeśli środki zostaną przekazane na wskazany przez obdarowanego rachunek innego podmiotu w wykonaniu ciążącego na nim zobowiązania, to warunek ulgi jest spełniony.

Darowizna od najbliższej rodziny jest zwolniona z podatku. Ale jeśli pieniądze nie wpłyną na rachunek obdarowanego, tylko jego wierzyciela, np. sprzedawcy mieszkania, fiskus zakwestionuje ulgę. Sądy są w tej sprawie innego zdania – czytamy w piątkowej „Rzeczpospolitej”.

Ostatnie interpretacje fiskusa pokazują, że są problemy z dokumentowaniem rodzinnych darowizn. Podatnicy nie przestrzegają formalności, a urzędnicy szukają pretekstu, by zakwestionować podatkową ulgę – pisze gazeta.

Chodzi o zwolnienie dla najbliższej rodziny, tzw. zerowej grupy, o którym stanowi art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn. Zgodnie z tym przepisem bez daniny są m.in. darowizny dla małżonka, zstępnych (dzieci, wnuki), wstępnych (rodzice, dziadkowie) czy rodzeństwa. Jeśli wartość darowizny nie przekroczy 36 120 zł, nie trzeba jej zgłaszać skarbówce.

W czym problem? Otóż często rodzina przelewa pieniądze nie na konto obdarowanego, tylko jego wierzyciela. Przykładowo rodzic, który chce dziecku zasponsorować mieszkanie, dokonuje wpłaty od razu na rachunek sprzedawcy. Przyczyny są różne. Niekiedy rodzic obawia się, że dziecko przeznaczy darowiznę na inne cele. Czasami szybkiego transferu pieniędzy domaga się sprzedawca. Fiskus jednak tego nie akceptuje, upierając się, że pieniądze muszą najpierw wpłynąć na rachunek obdarowanego – informuje „Rz”.

Wskazuje przy tym, ze sądy są innego zdania. W orzecznictwie podkreśla się bowiem, że jeśli środki zostaną przekazane na wskazany przez obdarowanego rachunek innego podmiotu w wykonaniu ciążącego na nim zobowiązania, to warunek ulgi jest spełniony.


Laura Kövesi dla „GW”: Potrzebujemy polskich prokuratorów

Nadal brakuje dziewięciu prokuratorów i kilku urzędników, którzy mają wspierać pracę prokuratury europejskiej w Polsce – mówi „Gazecie Wyborczej” europejska prokurator generalna Laura Kövesi. Mimo to współpracę z Polskę ocenia dobrze.

W rozmowie opublikowanej w piątkowej „GW” Laura Kövesi przypomniała, że w 2024 r. uzgodniła z ówczesnym ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem, że powstaną biura prokuratury europejskiej w Lublinie, Gdańsku, Katowicach i w Warszawie i że będzie w nich pracować 24 europejskich prokuratorów delegowanych spośród prokuratorów polskich.

„Niestety, ciągle brakuje nam dziewięciu śledczych. Trzeba czym prędzej rozpocząć rekrutację. Odbyłam w tej sprawie konstruktywne spotkanie z ministrem Waldemarem Żurkiem” – powiedziała. Dodała, że do pracy w Polsce nie można wysłać prokuratorów z innych krajów UE, potrzebni są polscy śledczy.

Jak zaznaczyła, to bardzo ważne, by biura prokuratury europejskiej dysponowały pełnymi zasobami, bo Polska otrzymuje i będzie otrzymywać ogromne fundusze unijne z programu SAFE, KPO, funduszy strukturalnych i innych dotacji. „Do Polski płyną z unijnego budżetu dziesiątki miliardów euro. A jedynym instrumentem, który chroni te pieniądze i zarazem polski budżet przed nadużyciami, jest właśnie prokuratura europejska” – wskazała.

„Co roku tracicie 10 miliardów euro tylko z powodu oszustw związanych z podatkiem VAT, cłami i funduszami unijnymi. To kwoty, których nie wolno ignorować. A koszty funkcjonowania prokuratury europejskiej w porównaniu ze skalą nadużyć są malutkie” – stwierdziła. „Po prostu nie mieści mi się w głowie, by nie było pieniędzy na dziewięciu prokuratorów i kilku urzędników, którzy mają wspierać ich pracę” – dodała.

Mimo tych problemów Laura Kövesi współpracę z Polską ocenia dobrze. „W Polsce już mam świetny, profesjonalny zespół śledczy. Pracują pod ogromną presją, w zeszłym roku udało się im rozpatrzyć prawie 200 spraw, w których szacowana wartość szkód wyniosła 3,41 mld euro. A spraw będzie więcej, gdy z czasem wszystkie organy wymiaru sprawiedliwości w Polsce będą świadome tego, co robimy i jak pracujemy. Wtedy też wzrośnie poziom wykrywalności” – oceniła.

Podkreśliła, że prokuratura europejska to pierwsza w Europie ponadnarodowa instytucja śledcza. Dostrzega powiązania, które umykają krajowym służbom.

Najnowsze