Strona głównaWiadomościPolskaNocna prohibicja w Warszawie. Powstały już e-meliny

Nocna prohibicja w Warszawie. Powstały już e-meliny

-

- Reklama -

W tym miesiącu władze Warszawy wprowadziły nocną prohibicję w całym mieście. Ludzie radzą sobie więc w inne sposoby. W sieci pojawiły się oferty zakupu i dowozu alkoholu. Także przewoźnicy oferują kursy do punktów sprzedaży tuż za granicą miasta.

Od 1 czerwca w Warszawie obowiązuje nocna prohibicja. Sprzedaż alkoholu w mieście jest karalna w godz. 22-6.

- Reklama -

Politycy KO przekonują, że prohibicja już w tydzień zmniejszyła liczbę interwencji policyjnych i zwiększyła bezpieczeństwo na drogach. Skąd takie ekspresowe dane – tylko Rafał Trzaskowski jeden zapewne raczy wiedzieć.

Tymczasem „Gazeta Wyborcza” zwróciła uwagę, że na pewno spełniają się przewidywania przeciwników zamordyzmu. W ciągu ledwie tygodnia pojawił się prężnie działający drugi obieg sprzedaży alkoholu.

W sieci pojawiły się „e-meliny”. Chodzi o profile internetowe oferujące zakup alkoholu z dowozem. Oferty pojawiają się m.in. w mediach społecznościowych.

W ten sposób można zamówić 0,5l wódki w cenie 50-70 zł, zależnie od marki. Piwo kosztuje od 7 zł, a wino różowe 40 zł. Realizujący zamówienie dolicza do ceny alkoholu kosz dojazdu, nie więcej, niż 15 zł.

GW podkreśla, że zainteresowanie jest duże. Zdarzają się wieczory, szczególnie w weekendy, gdy dostawcom kończy się towar.

Ponadto na nocnej prohibicji zyskali dilerzy narkotykowi handlujący w sieci. Ze względu na coraz większą popularność „e-melin”, poszerzyli oni swoją ofertę o napoje alkoholowe.

Również przewoźnicy zyskują. Alkohol w nocy można kupować w miejscowościach pod Warszawą. Popularnym punktem sprzedaży stała się stacja paliw przy ul. Estrady, która administracyjnie znajduje się na terenie Mościsk i tam można alkohol kupować legalnie.

GW podkreśla, że przewoźnicy mają coraz więcej kursów w nocy w tamto miejsce.

– Co trzeci pasażer pytał o alkohol, żeby go zawieźć na stację albo żeby przywieźć alkohol. Najpierw jeździłem na Mościska albo do Babic. W piątek już miałem kilka swoich flaszek – powiedział GW jeden z kierowców z przewozów na aplikację.

Najnowsze