Decyzja mołdawskiego jury o przyznaniu 12 punktów Alicji Szemplińskiej z Polski, zamiast reprezentantce Rumunii, wywołała skandal i doprowadziła do dymisji szefa tamtejszych mediów publicznych, Vlada Turcanu. Media i politycy krytykowali złamanie tradycji wymiany głosów z Rumunią, mimo że mołdawscy widzowie w głosowaniu SMS-owym wsparli sąsiadów, a sytuację próbowała uspokoić rumuńska wokalistka Alexandra Capitanescu.
Zakończona w sobotę, 16 maja, 70. edycja Konkursu Piosenki Eurowizji przyniosła zwycięstwo reprezentantce Bułgarii. Dara triumfowała na scenie dzięki kiczowatemu utworowi „Bangaranga”, którym jednak podbiła serca lubiącej kiczowatość publiczności.
Mimo to uwaga europejskich mediów skupia się teraz nie na sukcesie bułgarskiej wokalistki, lecz na kulisach przyznawania punktów przez poszczególne kraje. Polska wsparła Izrael, co wywołało potężną falę oburzenia w naszym kraju. W Mołdawii natomiast skandal wybuchł po tym, gdy ten kraj postanowił wesprzeć Polskę – napisał portal zloteprzeboje.pl.
MEGASKANDAL! Tak pisali o Szemplińskiej w Izraelu. Polska reprezentantka wyzywana od „s*k”
W ten spsób tradycja wzajemnego przyznawania sobie maksymalnych not przez Mołdawię i Rumunię, oparta na silnych więziach kulturowych i historycznych, została nagle przerwana.
W tym roku komisja z Kiszyniowa oceniła rumuński występ zaledwie na 3 punkty. Decyzja ta wywołała ogromne oburzenie i falę krytyki w internecie. W efekcie narastającego kryzysu wizerunkowego Vlada Turcanu, dyrektor mołdawskiego nadawcy publicznego, zrezygnował ze swojego stanowiska.
Jak informuje portal „The Journal”, były już szef publicznych mediów wyjaśnił, że eksperci oceniający utwory zignorowali specyfikę i delikatność relacji z sąsiednim krajem.
Turcanu w oświadczeniu dla lokalnych mediów zaznaczył, że fala negatywnych komentarzy mocno uderzyła w zarządzaną przez niego firmę. Dodał, że mimo początkowego dystansowania się od werdyktu sędziów, presja otoczenia okazała się zbyt silna. Ustąpienie z funkcji uznał za jedyny skuteczny krok do wygaszenia społecznych emocji.
Co ciekawe, mołdawscy widzowie w głosowaniu SMS-owym postąpili tradycyjnie, oddając Rumunii pełną pulę 12 punktów. Reprezentantka Rumunii, Alexandra Capitanescu, postanowiła uspokoić nastroje w mediach społecznościowych. Podziękowała fanom za wsparcie, apelując jednocześnie o powstrzymanie się od złości wobec jurorów.
Podkreśliła, że błędu kilkuosobowej grupy nie można utożsamiać z postawą całego społeczeństwa, a sami twórcy z Mołdawii okazali jej wiele życzliwości.
Mimo tych apeli temat nie schodzi z afisza, wywołując krytyczne komentarze po obu stronach granicy. Do dyskusji włączyli się również politycy rządzącego w Mołdawii ugrupowania PAS. Deputowani ostro potępili zachowanie komisji sędziowskiej, zarzucając jej członkom ignorancję w kwestiach kontekstu geopolitycznego, jaki niesie ze sobą festiwal Eurowizji.
Fala oburzenia po punktach dla Izraela. Viki Gabor ujawniła, jak głosowała. „I z tym Was zostawiam”
