Fala oburzenia po interwencji policji w domu redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza. Do obrony „wolności słowa” rzucił się m.in. Mateusz Morawiecki, ukazując przy okazji skalę hipokryzji, jakiej jest w stanie się dopuścić.
Policja u Sakiewicza
Przypomnijmy, że w piątek TV Republika poinformowała, że do mieszkania redaktora naczelnego stacji na warszawskim Mokotowie weszła policja i skuła jego asystentkę.
– Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że znajduje się tu ktoś, jakieś dziecko, w zagrożeniu. Powiedzieli, że ją rozkują, jak się wylegitymuje, ale to było niemożliwe, ponieważ była skuta, więc jakby z góry to uniemożliwili – relacjonował szef Republiki. Podkreślał, że funkcjonariusze odmawiali wylegitymowania się i – w jego ocenie – „zachowywali się jak bandyci”.
Według telewizji, od środy dochodziło do serii incydentów wymierzonych w Republikę. – Służby, w tym policja, straż pożarna i pogotowie ratunkowe interweniowały w naszej siedzibie, a także w jej najbliższym sąsiedztwie. Ponadto także w prywatnych mieszkaniach naszych dziennikarzy – stwierdzono na antenie stacji.
Policja w mieszkaniu Sakiewicza. Skuto jego asystentkę. „Zachowali się jak bandyci”
Do sprawy odniosła się później policja, „stanowczo dementując” przekazywane w Republice informacje. Jednocześnie mundurowi potwierdzili, że interwencja, o której była mowa, rzeczywiście miała miejsce.
Powodem interwencji miało być zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia. „Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol Policji” – przekazano.
Służby w mieszkaniu Sakiewicza. Policja zabrała głos. „Najwyższy priorytet”
Z później ujawnionych informacji wynika, że chodziło o zgłoszenie „pracownika telefonu zaufania «Co u Ciebie» – zgłoszenie od chłopaka że chce popełnić samobójstwo – przebywa Warszawa Mokotów Wiktorska (…) – chce popełnić samobójstwo odkręcając butle z gazem – kontaktował się przez czat – (…)”.
Jak podała Komenda Stołeczna Policji, „szeroko zakrojone działania, bieżąca analiza dostępnych informacji oraz zaangażowanie funkcjonariuszy pracujących nad sprawą doprowadziły do zatrzymania wczoraj późnym wieczorem 53-letniego mężczyzny mogącego mieć związek ze wzniecaniem fałszywych alarmów”.
Służby w mieszkaniu Sakiewicza. Policja podała nowe informacje. Zatrzymano 53-latka
Morawiecki „obrońcą wolności słowa”
Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, były premier Mateusz Morawiecki w sobotę podczas spotkania z mieszkańcami Starogardu Gdańskiego odniósł się m.in. do interwencji policji, która w piątek weszła do domu redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza.
– Mamy dzisiaj do czynienia z brutalnym atakiem na wolność słowa. To, co obecnie rządzący robią z domem wolnego słowa, jakim jest Telewizja Republika, jest rzeczą absolutnie niedopuszczalną – grzmiał.
Bezprawna blokada za rządów PiS
Mieniący się aktualnie „obrońcą wolnego słowa” Morawiecki z zupełnie innego klucza odpowiadał na pytania o bezprawną blokadę ABW, nałożoną za jego rządów, m.in. na portal nczas.com.
Przypomnijmy, że sprawa ma swój początek w lutym 2023 r., kiedy to – bez podania przyczyny – ABW zablokowało portal nczas.com. O tym, że za blokadą stoją służby, dowiedzieliśmy się przypadkiem, dzięki Czytelnikowi, który wysłał pytanie do swojego dostawcy Internetu.
Ponad rok temu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł, że blokada portalu nczas.com przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego była bezprawna. Wyrok w sprawie jest prawomocny. Teraz czeka nas walka o sprawiedliwe odszkodowanie za poniesione straty.
Potrzebna nowa komisja śledcza. Sommer: Szkody poniesione przez nas nie do odrobienia
Tymczasem Morawiecki, pytany w kwietniu 2025 r. o blokadę m.in. portalu „Najwyższego CZAS!”-u, twierdził, że chodziło o blokadę „ruskiej propagandy”.
– Szanowni państwo, jak była pandemia i wtedy były różne żądania ze strony społecznej, ze strony medycznej, żeby nie pozwalać na sianie propagandy rosyjskiej – twierdził Morawiecki.
– Takie były wtedy żądania. I według mojej wiedzy, nie mam żadnej szczegółowej wiedzy w tym zakresie, ale według mojej wiedzy staraliśmy się postawić tamę ruskiej propagandzie. Jeżeli się zapoznam dokładnie, o jakie portale chodzi, gdzie, co, kto, będę mógł wtedy odpowiedzieć na to pytanie – kontynuował były premier.
– Dzisiaj odpowiadam: Pamiętam wówczas ruską propagandę, chińską propagandę. Tak, przeciw ruskiej propagandzie zawsze będę stawał ostro. Tak, jak to robiłem od lat 80-tych. Nie bałem się wtedy, chociaż ruscy i wtedy nie dawali mi spokoju – utrzymywał Morawiecki.
