Strona głównaWiadomościŚwiatProtesty we Francji i w Niemczech. Starcia z policją w Paryżu i...

Protesty we Francji i w Niemczech. Starcia z policją w Paryżu i Kolonii. Setki zatrzymanych [VIDEO]

-

- Reklama -

Sobota 31 października upłynęła pod znakiem młodzieżowych protestów i zamieszek w dwóch największych państwach Unii Europejskiej. We Francji odbyła się trzecia z rzędu sobotnia mobilizacja przeciwko drożyźnie, a pod koniec marszów doszło do starć z policją, m.in. w Paryżu. W Niemczech inicjatywa „Gen Z regelt” wyprowadziła młodych na ulice ponad 30 miast. W Hamburgu, Kolonii i Frankfurcie policja użyła armatek wodnych.

Francja: koktajle zapalające pod Porte de Charenton

Według francuskiego MSW w całym kraju manifestowało 320 tys. osób, a w Paryżu – według prefektury policji – 70 tys. Tydzień wcześniej, 24 października, resort naliczył 410 tys. uczestników, a 17 października – 550 tys. Młodzieżowe związki (Union étudiante, Fage, Unef i USL) mówią o blisko 500 tys. osób, w tym 200 tys. w stolicy. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez skierował do akcji ok. 70 tys. policjantów i żandarmów.

- Reklama -

Paryski pochód nie przeszedł trasą Bastylia–Nation, której chcieli organizatorzy. Rada Stanu utrzymała trasę wyznaczoną przez prefekturę – od Porte de Bagnolet do Porte de Charenton, na obrzeżach miasta. Zamknięto ponad 40 stacji metra i RER, a sklepy w centrum zabito deskami. Pod koniec marszu doszło do starć: telewizja BFMTV pokazała „rzucenie pocisku zapalającego w kierunku sił porządkowych”, szarże oddziałów CRS i gaz łzawiący.

- Reklama -

- Reklama -

Bruno Retailleau, lider Republikanów i były szef MSW, skomentował nagranie z atakiem na policjantów krótko: „Nie do zniesienia. Ten, kto to zrobił, musi za to odpowiedzieć. To usiłowanie zabójstwa”. MSW zaapelowało do demonstrantów, by odcięli się od grup przemocowych, i przyznało, że w kilku miastach pod koniec marszów zakłócono porządek.

Niemcy: „Gen Z regelt” kończy się armatkami wodnymi

Za Odrą protesty zwołała inicjatywa „Gen Z regelt”, wzorująca się na francuskiej młodzieży. Jak podała agencja dpa, ruch żąda więcej pieniędzy na szkoły, pomoc dla uzależnionych i psychoterapię oraz działań przeciw rosnącym kosztom życia. Sprzeciwia się też obowiązkowej służbie wojskowej i rozbudowie inwigilacji. Na stronie inicjatywy chęć udziału zgłosiło ponad 182 tys. osób, ale na ulice wyszło znacznie mniej. W Berlinie policja naliczyła ok. 5 tys. uczestników (organizatorzy – 11 tys.), a we Frankfurcie ok. 8 tys. (organizatorzy – 10 tys.).

W Kolonii policja odwołała przemarsz z powodu zamaskowanych uczestników i pirotechniki. Po atakach petardami na funkcjonariuszy użyto armatki wodnej.

W Hamburgu na ulicy Steindamm demonstranci wyrwali ogrodzenia z budowy, rzucali nimi w policję, a potem je podpalili. Policja użyła gazu pieprzowego, a ogień ugasiła armatka wodna. Policja we Frankfurcie poinformowała, że w funkcjonariuszy rzucano petardami i kamieniami. Zgromadzenie rozwiązano, a co najmniej jeden policjant został ranny. W Stuttgarcie policja także rozwiązała demonstrację.

Hasła „Merz muss weg” i żądania „więcej pieniędzy” pokazują, że młodzi protestujący przeciw drożyźnie domagają się właściwie jeszcze większego państwa. A to właśnie rozdęte wydatki, podatki i regulacje drenują kieszenie Europejczyków. Francuskie związki studenckie zapowiadają tymczasem blokady uczelni i liceów, a na 5 listopada zapowiadany jest kolejny dzień strajku.

Wieczór: ponad 500 zatrzymanych we Francji, policyjne kotły w Niemczech

Wieczorem dzień protestów podsumował na konferencji prasowej francuski minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez. Jak przekazał, tuż przed godz. 20 zatrzymanych było w całym kraju 422 osoby, a według późniejszego bilansu resortu, o którym poinformowały m.in. „Le Figaro” i franceinfo, liczba zatrzymanych wzrosła do 511. Minister ocenił, że same pochody „przebiegły dobrze”, ale mówił o „niesłychanej przemocy” chuliganów i „trudnym dniu”. – W każdym pochodzie były grupy chuliganów i szabrowników, w dużej mierze kierowane przez skrajną lewicę i radykalną ultralewicę – powiedział Nuñez.

Szef MSW doprecyzował, że funkcjonariusz trafiony w Paryżu koktajlem Mołotowa to żandarm, który jest „tylko lekko ranny”. – Kiedy rzucacie koktajl Mołotowa w kordon policji, nazywam to usiłowaniem zabójstwa – stwierdził w wypowiedzi cytowanej przez CNEWS. Nuñez ostrzegł też, że „porządek publiczny został utrzymany, ale dzień się jeszcze nie skończył”, bo w sieci krążyły wezwania do zgromadzeń o godz. 20, których celem miało być „plądrowanie i niszczenie”. – Czekamy na nich w pełnej gotowości – zapowiedział.

W Paryżu policja i żandarmeria otoczyły kordonem okolice placu Bastylii, by nie dopuścić do nielegalnych zgromadzeń, a nad rejonem krążył śmigłowiec. Według franceinfo władze wprowadziły w rejonie placu Republiki i Châtelet-Les Halles zakaz przebywania w godz. 23–6 na noce z soboty na niedzielę i z niedzieli na poniedziałek, a ograniczenia dla nieletnich ogłoszono także m.in. w Bordeaux, Marsylii i Le Mans.

Niespokojnie było również poza stolicą. W Rennes – jak relacjonował lokalny portal Rennes Infos Autrement – przez blisko trzy godziny wokół dworca trwały starcia, szarże, użyto gazu łzawiącego i armatki wodnej; prefektura poinformowała o 26 zatrzymanych. W Marsylii, gdzie BFMTV pokazała starcia grup młodych ludzi z policją, pięć osób zatrzymano na gorącym uczynku podczas próby włamania do magazynu sklepu Foot Locker.

Głos zabrali liderzy prawicy. Marine Le Pen, czołowa polityk Zjednoczenia Narodowego (RN), napisała, że obrazy funkcjonariusza w płomieniach są „nie do zniesienia”, a sprawcy muszą zostać „odnalezieni i skazani z największą surowością”. Dodała, że myślami jest ze służbami, które chronią rodaków „przed hordami skrajnej lewicy”. Przewodniczący RN Jordan Bardella stwierdził, że takie „bomby zapalające są stworzone, by zabijać, a ich sprawcy powinni gnić w więzieniu przez bardzo długie lata”.

W Niemczech po oficjalnym zakończeniu zgromadzeń zamieszki przeniosły się w boczne ulice. W Kolonii reporter portalu t-online Philip Buchen relacjonował interwencję policji na handlowych ulicach Schildergasse i Hohe Straße, gdzie w stronę funkcjonariuszy rzucano petardy, potocznie nazywane w Niemczech „Polen-Böller”. Dziennik „Welt” informował o policyjnym kotle w Kolonii i o ataku na swoją ekipę reporterską. Według portalu Tichys Einblick policja okrążyła tam łącznie ok. 500 osób w trzech miejscach.

W Berlinie wieczorny pochód przeszedł do dzielnicy Prenzlauer Berg. Według relacji, które przytacza Tichys Einblick, demonstranci zablokowali i pomazali tramwaj, a policja zatrzymała kilka osób. Portal NIUS pokazał, jak w stronę funkcjonariuszy lecą petardy i kamienie, a policjanci wyciągają agresywnych uczestników z tłumu.

Rośnie liczba rannych policjantów. Policja we Frankfurcie nad Menem poinformowała o „brutalnych grupach” w rejonie Konstablerwache, Hauptwache i Zeil oraz o użyciu śmigłowca, a według „Welt” i Tichys Einblick w zamieszkach rannych zostało tam kilku funkcjonariuszy. W Stuttgarcie, jak podała rozgłośnia SWR, powołując się na rzeczniczkę policji, ranni zostali dwaj funkcjonariusze, a kilka osób tymczasowo zatrzymano. Ranny został też policjant w Hamburgu.

Źródła

Najnowsze