Funkcjonariusze ściągani pod Trybunał Konstytucyjny nie wiedzą, po co tam jadą, i boją się, że zostaną sami z konsekwencjami. Tak mówi anonimowy policjant z oddziałów prewencji w rozmowie z dziennikarzem telewizji wPolsce24 Stanisławem Pyrzanowskim. Nagranie udostępnił na X dr Sławomir Ozdyk, przewodniczący okręgu bydgoskiego Konfederacji Korony Polskiej. „Polityczne polecenia nie zwalniają bowiem z odpowiedzialności za bezprawne czynności” – ostrzega polityk.
🟥 Z relacji policjanta wynika, że część funkcjonariuszy skierowanych do działań pod TK nie znała ich rzeczywistego celu. Pojawiają się również poważne wątpliwości dotyczące organizacji dowodzenia.
Równolegle KGP nakazuje utrzymywanie pododdziałów prewencji w pełnej gotowości, z wyposażeniem obejmującym pistolety maszynowe.
W takich warunkach wzrasta ryzyko przekroczenia uprawnień, co może narazić samych policjantów na konsekwencje dyscyplinarne i karne. Polityczne polecenia nie zwalniają bowiem z odpowiedzialności za bezprawne czynności.
Pozostaje zatem pytanie: czy inicjatorzy tych poleceń również zostaną rozliczeni, czy umyją ręce jak Piłat, pozostawiając funkcjonariuszy samych wobec prawa?
👇
@StanPyrzanowski— Sławomir Ozdyk (@Slawomir_Ozdyk) October 31, 2026
„Jesteś na miejscu, decyduj”
Rozmówca Pyrzanowskiego, który chce zachować anonimowość, wiąże z sytuacją w stolicy pismo Komendy Głównej Policji, nakazujące wyposażenie plutonów prewencji m.in. w pistolety maszynowe. „W tej sytuacji, która jest teraz, to pismo przyszło, podejrzewam, w związku z tą sytuacją, która dzieje się w stolicy” – mówi. Uzbrojenie funkcjonariuszy w taką broń przy działaniach typu zabezpieczenie nazywa „dość dziwną decyzją”.
„Dużo policjantów po prostu się boi, zwyczajnie się boi tam jechać” – przyznaje policjant. Zwraca też uwagę na dowodzenie. Z oznaczeń na kaskach nie był w stanie odczytać, czy w tłumie policjantów pod TK był „jakikolwiek dowódca kompanii”. Chodzi o około stu funkcjonariuszy. „Więc ci policjanci są tam pozostawieni, można powiedzieć, sami sobie. Na zasadzie jesteś na miejscu, decyduj” – mówi. Ocenia, że sytuacja jest „bardzo kontrowersyjna, i z punktu widzenia prawnego, i z punktu widzenia etycznego”.
„Też rozumiem to, że chcą tych policjantów rozliczać za naruszenie konstytucyjne. Dlatego też ci policjanci się zwyczajnie po prostu boją tam jechać, bo boją się tego, że zostaną pozostawieni na pastwę losu” – tłumaczy rozmówca wPolsce24. Dodaje, że wielu z nich „nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, po co tam pojechało”. Według niego oddziały prewencji ściągnięto „z całej Polski”, „w maksymalnej ilości”. Jednostka z Krakowa miała zostać zabrana z zabezpieczenia imprezy masowej, „bez wcześniejszego poinformowania” o delegacji, która może potrwać „dwa, trzy, może więcej dni”. „Nikt nie wie, co się może wydarzyć” – mówi. Dodaje, że policjanci z oddziałów prewencji nie dostali „żadnej oficjalnej informacji”, a ich morale jest dziś niskie.
Ozdyk: Czy umyją ręce jak Piłat?
Ozdyk z wykształcenia jest politologiem. Zawodowo prowadzi agencję ochrony Sanctus Security. Jego zdaniem w takich warunkach „wzrasta ryzyko przekroczenia uprawnień, co może narazić samych policjantów na konsekwencje dyscyplinarne i karne”. „Pozostaje zatem pytanie: czy inicjatorzy tych poleceń również zostaną rozliczeni, czy umyją ręce jak Piłat, pozostawiając funkcjonariuszy samych wobec prawa?” – pyta. Podobnie pod TK apelował do policji Krzysztof Bosak.
Inaczej widzi to rząd Donalda Tuska, który przejmuje Trybunał siłą. Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński napisał nad ranem, że policja „działała profesjonalnie i spokojnie”. KGP tłumaczy z kolei, że pismo o gotowości prewencji wynika z zagrożeń „aktami sabotażu i dywersji”. Tymczasem część mundurowych deklaruje lojalność wobec prezydenta Karola Nawrockiego, który broni porządku konstytucyjnego.
Policja pod TK od wielu godzin działała profesjonalnie i spokojnie. Nie eskaluje, dba o bezpieczeństwo i porządek publiczny. Ten profesionalizm powinien być doceniony przez wszystkich.
— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) 31 października 2026


