Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyznał, że wojna wokół Iranu kosztowała już Europę ponad 100 mld euro w samych tylko wyższych cenach energii. Teheran odpowiedział nie dyplomacją, lecz groźbą. Szef irańskiego MSZ Abbas Araghczi napisał, że „czerwone linie to przeszłość”. W sobotę najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei nakazał armii przygotować odwet „bez ograniczeń geograficznych” na wypadek nowego ataku USA lub Izraela.
Rachunek dla Europy: ponad 100 mld euro
Friedrich Merz mówił o kosztach konfliktu w piątek w Seulu, na zakończenie wizyty w Korei Południowej. Jak relacjonują dpa i Middle East Eye, kanclerz stwierdził, że przez ostatnie osiem miesięcy firmy i konsumenci w Europie zapłacili ponad 100 mld euro więcej, ponieważ wojna podbiła ceny energii. – Mamy więc także interes gospodarczy w tym, by ten konflikt zakończył się jak najszybciej – powiedział. Dodał, że konfliktu „nie da się rozwiązać militarnie”, a jego apel dotyczy także Izraela.
To przyznanie wagi problemu przez polityka, który w czerwcu 2025 r. w wywiadzie dla ZDF mówił, że Izrael wykonuje „brudną robotę” za nas wszystkich. Wojna uderza bezpośrednio w europejski przemysł i portfele obywateli. Przez cieśninę Ormuz przechodziła wcześniej mniej więcej jedna piąta światowych dostaw energii. Według CNBC od wybuchu wojny pod koniec lutego ruch spadł do kilku jednostek dziennie.
Araghczi: „Czerwone linie to przeszłość”
Abbas Araghczi, minister spraw zagranicznych Iranu, wykorzystał słowa Merza do ataku. Przypomniał wypowiedź kanclerza o „brudnej robocie” i napisał na X, że 100 mld euro to „nic w porównaniu z druzgocącym ciosem”, jaki irańskie siły zbrojne zadadzą tym, którzy odważą się skrzywdzić Irańczyków. Wpis zebrał ponad 15 tys. polubień i ponad 400 tys. wyświetleń.
When Israel-US bombings of Iran began last year, Mr. Merz hailed them.
"Doing Europe’s dirty work"
100bn Euro is nothing compared to the Earth-shattering blow Iran’s Powerful Armed Forces will deal against those who dare harm our people.
Red lines are a thing of the past.
— Seyed Abbas Araghchi (@araghchi) October 31, 2026
W sobotę Modżtaba Chamenei, który po śmierci ojca, Alego Chameneiego, zabitego 28 lutego w pierwszych nalotach tej wojny, przejął władzę jako najwyższy przywódca, spotkał się z dowództwem armii. Byli wśród nich szef sztabu generalnego gen. Ali Abdollahi, dowódca armii gen. Amir Hatami i dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) gen. Ahmad Vahidi. Jak podają Axios, Al Jazeera i Arab News, Chamenei nakazał „natychmiastową i skuteczną odpowiedź bez ograniczeń geograficznych” na każde nowe zagrożenie. Polecił też zaktualizować „bank celów” tak, by objął amerykańskie i izraelskie aktywa. Według irańskich mediów państwowych zapowiedział, że w razie nowego ataku to Iran zdecyduje, kiedy i na jakich warunkach skończą się działania wojenne.
Miny w Ormuzie, rozmowy w Doha
Napięcie rośnie również na morzu. IRGC twierdzi, że cztery tankowce wpadły na miny na „nieautoryzowanej” trasie w pobliżu Omanu. Tego nie potwierdzono niezależnie. Brytyjska agencja UKMTO potwierdziła natomiast, że 29 października mała łódź przyczepiła do tankowca dwie miny przylgowe około 25 mil morskich od Chasabu w Omanie. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) twierdzi, że główne szlaki są rozminowane, i nazywa część irańskich komunikatów „kłamstwami”, w tym zapewnienie o zniszczeniu amerykańskiego drona morskiego.
🚫 CLAIM: Today, Iran's Islamic Revolutionary Guard Corps (IRGC) claimed it destroyed a U.S. military sea drone in the Strait of Hormuz. This claim is FALSE, just like many other IRGC lies this week.
✅ FACT: All U.S. military unmanned surface vessels in the Middle East are… pic.twitter.com/1h3mMLgJDY
— U.S. Central Command (@CENTCOM) 30 października 2026
Równolegle trwa dyplomacja. Katarscy mediatorzy rozmawiali w piątek w Teheranie ponad 12 godzin, a w sobotę rozmowy przeniosły się do Doha. Araghczi nazwał je „pozytywnym krokiem”, ale stawia twarde warunki: zniesienie sankcji, ograniczenie obecności USA w regionie i uznanie trasy przez Ormuz uzgodnionej z Omanem. Według CNBC administracja Donalda Trumpa rozważa działania zbrojne po wyborach połówkowych 3 listopada.


