Strona głównaOpinieMiller o polskiej pomocy dla Ukrainy. "Współpraca wojskowa nie wymaga historycznej amnezji"

Miller o polskiej pomocy dla Ukrainy. „Współpraca wojskowa nie wymaga historycznej amnezji”

-

- Reklama -

Były premier Leszek Miller odniósł się do militarnej pomocy Polski dla Ukrainy, w kontekście zapowiedzi, że dwa kolejne MiG-i mają trafić na Wschód. Wskazał, że istotną kwestią pozostaje sprawa wzajemności, na którą Warszawa od Kijowa liczyć nie może.

„Minister obrony narodowej potrafi podać wartość pomocy dla Ukrainy z dokładnością do dziesiątek milionów złotych. Obywatel chciałby z podobną dokładnością wiedzieć, co Polska dzięki tej pomocy zyskuje” – napisał Miller w mediach społecznościowych.

- Reklama -

„Dwa kolejne MiG-i mają trafić na Ukrainę. Jeden ma już wyczerpany resurs. Trudno uczciwie przedstawiać przekazanie takiej maszyny jako pozbawienie Polski pełnowartościowego myśliwca. Ukraina może wykorzystać ją choćby na części” – zaznaczył i podkreślił, że „znacznie poważniejsza jest sprawa wzajemności.

- Reklama -

„Zapowiadano ukraińskie technologie dronowe i rakietowe, a transfer nadal nie nastąpił. Rząd powinien wyjaśnić, co uzgodniono, co zapisano w umowach i jakie są terminy. Zapowiedź korzyści nie jest jeszcze korzyścią” – wskazał.

- Reklama -

Miller przypomniał także o Patriotach i zapewnieniach resortu obrony narodowej, że przekazanie ich „nie narusza naszych zdolności obronnych” oraz że donacja ta jest uzgodniona zarówno z wojskowymi, jak i z sojusznikami. „Trzeba to stanowisko przedstawić uczciwie. Trzeba również wymagać jego kontroli parlamentarnej. Szczegóły mogą pozostać niejawne, ale odpowiedzialność ministrów pozostaje jawna” – zaznaczył były premier.

„Pomoc zaatakowanej Ukrainie może służyć Polsce. Nie daje to jednak żadnemu rządowi prawa do zastępowania rachunku strategicznego moralnym szantażem: kto pyta o zapasy, ten rzekomo pomaga Putinowi” – napisał.

Były premier nawiązał także do kwestii historycznych i pamięci o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach. „Jest jeszcze pamięć. Nie zamyka ona sporu o gloryfikowanie UPA ani nie odbiera Polsce prawa do stanowczego upominania się o ofiary. Współpraca wojskowa nie wymaga historycznej amnezji” – zaznaczył.

„Warszawa powinna pilnować własnych magazynów i egzekwować uzgodnioną wzajemność. Jeżeli potrafi tylko przekazywać kolejne dary, to uprawia politykę najłatwiejszą dla ministra, a najtrudniejszą do rozliczenia przez podatnika.

Minister obrony narodowej odpowiada przede wszystkim za to, co zostaje w Polsce, a nie za oklaski za to, co z niej wyjeżdża” – skwitował Miller.

Najnowsze