Strona głównaWiadomościNauka i technikaMedia oburzone. Sachajko korzystał z chińskiej technologii w Sejmie

Media oburzone. Sachajko korzystał z chińskiej technologii w Sejmie

-

- Reklama -

Media są przerażone, że poseł Jarosław Sachajko używał przy sejmowej mównicy chińskich okularów z teleprompterem i mówią o zagrożeniu dla bezpieczeństwa. Zarówno media jak i były funkcjonariusz Agencji Wywiadu wydają się bardziej martwić faktem, skąd są ten produkt pochodzi niż samą technologia.

„Producentem okularów z teleprompterem, których Jarosław Sachajko używał przy sejmowej mównicy, jest chińska firma Even Realities” – mieli alarmować dziennikarze cytowani przez „Fakt”. Według byłego funkcjonariusza AW majora Roberta Chedy, korzystanie z chińskich urządzeń inteligentnych w Sejmie powinno być zabronione.

- Reklama -

– Nie mówiąc już o procedurach, nakazywałby tego zdrowy rozsądek – przekonywał były oficer AW.

- Reklama -

Sachajko podczas czwartkowego wystąpienia korzystał z okularów Even Realities G2 oraz z pierścienia R1 Smart Ring. Dzięki temu wyświetlał tekst w polu widzenia.

- Reklama -

„Fakt” zapytał posła o te urządzenia. Ten odparł, że „wszystko, co pomaga lepiej przygotować przemówienie […], jest cenne i świadczy o szacunku do wyborców”.

Redakcja przytoczyła opinię Hanny Shen i Bianki Mikołajewskiej. Te zwróciły uwagę, że producentem jest chińska firma, a w Europie działa za pośrednictwem spółki założonej w Niemczech. Urządzenie rzecz jasna zbiera dane przez mikrofony, a informacje te mogą trafiać do innych podmiotów. Ponadto „spółka macierzysta podlega chińskiej ustawie o wywiadzie narodowym”.

„Fakt” zapytał o sprawę mjra Roberta Chedę, byłego oficera AW. Jak przekonywał, posłowie nie powinni przynosić chińskich inteligentnych urządzeń do Sejmu.

– Powinniśmy mieć procedury, które by tego zabraniały – ocenił Cheda.

Dodał, że inne kraje wprowadzają zakazy dotyczące korzystania z chińskich oprogramowań. Dotyczy to zarówno parlamentarzystów jak i urzędników.

– Natomiast, nie mówiąc już o procedurach, nakazywałby tego zdrowy rozsądek, elementarna wiedza o tym, co robią Chińczycy. To kompletny brak odpowiedzialności. Takie okulary, nawet jak nie działają, to działają – ocenił i dodał, że używanie takich urządzeń w Sejmie „powinno być karane, ale paragrafu nie będzie, dopóki nie będzie procedur zabraniających tego rodzaju sprzętów”.

– Jeśli mamy pretensje o robota chińskiego, promującego obchody Święta Wojska Polskiego i defiladę Marynarki Wojennej, jeśli mamy zakaz parkowania samochodów chińskich na terenie jednostek, to powinien te okulary wyrzucić – podsumował.

O ile media można zrozumieć, o tyle przeraża podejście byłego nomen omen oficera wywiadu. Wydaje się bowiem, że nie jest dla niego problemem korzystanie z urządzeń mogących zbierać dane i wysyłać do przeróżnych innych podmiotów – w tym do wywiadów innych państw – a jedynie problemem jest to, że to konkretnie Chińczycy będą szpiegowali posłów.

„Inteligentne” urządzenia zawsze zbierają dane i niezależnie od deklaracji, informacje to mogą – celowo lub nie – zostać udostępnione innym. Czy to chiński, niemiecki, rosyjski, amerykański czy innego kraju pochodzenia produkt – niebezpieczeństwo jest to same.

Tymczasem wygląda na to, że nikt nie ma problemu z tym, by szpiegować posłów i urzędników w Polsce, byleby szpiegującym nie był jeden, konkretny kraj. A cała reszta może nas szpiegować.

Najnowsze