Rząd w Londynie potępił antyimigracyjne protesty zorganizowane w nocy z niedzieli na poniedziałek w Portsmouth na południu Anglii. Setki ludzi protestowało, próbując zablokować drogę autobusom, przewożącym nielegalnych imigrantów, którym udało się przeprawić na angielski brzeg.
Demonstrujący zablokowali drogę autobusom, które przewoziły nielegalnych imigrantów do centrum w hrabstwie Kent, gdzie urzędnicy ustalić mają ich podstawowe dane, potrzebne potem do ustalenia ich statusu migracyjnego, np. określenia, czy ich ewentualne wnioski o azyl mają podstawy, czy też powinni zostać deportowani.
Yesterday hundreds of patriots gathered in Dover to declare they are preparing and organising.
Tonight thousands travelled hours across the country to shut down Portsmouth port.
ITS HAPPENING. THE BRITISH ARE FIGHTING BACK. pic.twitter.com/5Ukjk6DHuu
— The British Patriot (@TheBritLad) September 6, 2026
– Wstydźcie się – skandowali protestujący.
🚨 Tonight, more boatloads of illegal migrants arrived in Portsmouth 😡 Well over a thousand British patriots there to repel them 🇬🇧 Just ordinary working class people coming together from all over the country to say “f%ck off back to where you came from.
Credits – Danny H pic.twitter.com/spLnWcA4Uq
— TheEnglishPatriot (@TheEnglishPat) September 6, 2026
Jeden z liderów protestu, Daniel Thomas, blisko powiązany z prawicowym działaczem Tommym Robinsonem, powiedział zebranym, że „czas powiedzieć 'dość’”.
– Prawo do pokojowego protestu ma fundamentalne znaczenie dla naszej demokracji, ale nigdy nie może przekraczać granicy i przeradzać się w niepokoje – przekonywał rzecznik brytyjskiego MSW.
Wiceminister finansów Emma Reynolds również zaatakowała w Sky News protestujących. Twierdziła, że popiera prawo do demonstracji, jednak wydarzenia w Portsmouth rzekomo poszły za daleko.
– To było chuligaństwo i zastraszanie – przekonywała w Sky News.
Według brytyjskich mediów do Anglii przeprawiło się tylko tym razem około 140 nielegalnych imigrantów.
Łodzie z imigrantami nie przybijają do brzegu zwykle tak daleko na zachodzie, głównym szlakiem pozostaje przeprawa w okolicach Dover. To tam doszło w sobotę do podobnych protestów, utrudniających funkcjonowanie promów między Zjednoczonym Królestwem i Francją.
Donna Jones, komisarz ds. policji i przestępczości w hrabstwie Hampshire ostrzegła w BBC, że w okolicy nie ma odpowiedniej infrastruktury, by poradzić sobie z ewentualnym zwiększeniem napływu imigrantów do okolicy.
– Bardzo obawiam się, że Portsmouth mogłoby się stać dla przemytników ludzi preferowanym celem – stwierdziła Jones w radiu BBC4.
„Ludzie budzą się na widok nagrań z Portsmouth, które pokazują – namioty przygotowane z wyprzedzeniem, pakiety powitalne zawierające piżamy, darmowe telefony i ubrania dla migrantów rozdawane przez ratownika – i w końcu zdają sobie sprawę, że inwazja jest zaplanowana z góry, dobrze skoordynowana, finansowana, a rząd świadomie i w pełni w to zamieszany” – napisał na X użytkownik Concerned Citizen.
🇬🇧 Meanwhile in the UK
People are waking up to the clips from Portsmouth which show – Pre-Planned Tents, Welcome packs including Pyjamas, free phones & clothes for Migrants collected by the Lifeguard & are finally realising the invasion is pre-planned, well coordinated, funded… pic.twitter.com/HJXLgwXCA9
— Concerned Citizen (@BGatesIsaPyscho) September 7, 2026
Według oficjalnych danych liczba migrantów przeprawiających się przez kanał zmniejsza się. W tym roku jest jak na razie o 43 proc. niższa niż w analogicznym okresie zeszłego roku.
Brytyjskie MSW twierdzi, że to efekt m.in. współpracy ze służbami francuskimi oraz działań skierowanych przeciwko gangom przemytników ludzi.


