Konfederacja Wolność i Niepodległość zorganizowała w Sejmie konferencję prasową w sprawie dr. Michała Siekierki, pracownika Instytutu Pamięci Narodowej, któremu Ukraina odmówiła wjazdu na pogrzeb ofiar rzezi wołyńskiej. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak zażądał od polskiego MSZ natychmiastowej reakcji na sprawę, którą nazwał skandaliczną.
Do incydentu doszło 30 sierpnia na przejściu granicznym Dorohusk–Jagodzin. Dr Michał Siekierka, wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów i pracownik wrocławskiego oddziału IPN, jechał w grupie kilkudziesięciu osób trzema autokarami zorganizowanymi z Lublina na uroczysty pogrzeb 55 Polaków, ofiar Zbrodni Wołyńskiej odnalezionych podczas tegorocznych ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej.
Podczas konferencji Bosak wskazał, że strona ukraińska prowadzi listę osób, którym odmawia się wjazdu na Ukrainę, o której polska strona nie miała wcześniej wiedzy.
– Polska stosuje ruch bezwizowy dla Ukraińców, a w tym samym czasie strona ukraińska pracowników naukowych, historyków zawodowych, zaangażowanych w naświetlanie prawdy o historii i o tym, co się wydarzyło, umieszcza na jakiejś liście, która skutkuje niewpuszczeniem na państwowe wydarzenie, jakim był pogrzeb ofiar ludobójstwa na Wołyniu – mówił wicemarszałek Sejmu.
Z relacji Bosaka wynika, że Siekierka jako jedyny uczestnik wyjazdu został zmuszony do opuszczenia autobusu i pozostania na granicy, na podstawie listy przygotowanej – jak przypuszcza polityk – przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i tamtejsze służby graniczne. Bosak podkreślił przy tym, że strona ukraińska nigdy wcześniej nie zgłaszała zastrzeżeń wobec publikacji naukowych Siekierki żadnym kanałem, ani dyplomatycznym, ani naukowym.
Lider Konfederacji ocenił całą sytuację jako skandaliczną i zapowiedział, że jego formacja nie zgadza się na taki sposób traktowania Polaków i przedstawicieli polskich elit, niezależnie od tego, czy chodzi o urzędników, czy naukowców.
Bosak zażądał jasnej reakcji polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zaznaczył, że resort milczy od kilku dni.
– Po raz kolejny haniebne milczenie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które powinno być w stałym kontakcie z polskim obywatelem i pracownikiem państwowych instytucji i które powinno po prostu w naszym państwie w tej sprawie interweniować – powiedział Bosak.
CZYTAJ TAKŻE: Kilkadziesiąt ofiar Wołynia doczekało się pochówku. Płaczek o wymownym zachowaniu ukraińskiego ministra
Głos zabrał także sam dr Michał Siekierka, który podkreślił, że sprawa nie dotyczy tylko jego osoby, lecz pewnych zasad postępowania wobec Polaków. Naukowiec opowiedział, że o zakazie wjazdu na Ukrainę dowiedział się dopiero na przejściu granicznym.
– Ja dopiero na tej granicy, na przejściu polsko-ukraińskim dowiedziałem się, że jestem objęty trzyletnim zakazem wjazdu na Ukrainę. Ten zakaz obowiązuje od 2023 roku – relacjonował.
Jak dodał, znalazł się na liście sporządzonej przez SBU, co, jego zdaniem, może wskazywać, że w jakiś sposób miałby zagrażać bezpieczeństwu Ukrainy. Ocenił to jako absurdalne. Podkreślił, że jest osobą niekaraną i nienotowaną, która nigdy nie popełniła żadnego przestępstwa, a strona ukraińska nie przedstawiła żadnych dowodów jego winy.
Siekierka zwrócił uwagę, że sama procedura na granicy przebiegała w miarę spokojnie. – Na tej granicy panowała dość przyjazna atmosfera, jeżeli chodzi o służbę graniczną, ale ta służba graniczna – jedyny powód, dla którego nie mogłem przekroczyć granicy – podała właśnie to, że widnieję na liście – powiedział.
– Uważam, że nie powinna istnieć taka lista, a jeżeli ona już istnieje, to przynajmniej ludzie, którzy się na niej znajdują, uważam, że mają prawo wiedzieć, że są na takiej liście, mają prawo do obrony swojego dobrego imienia – mówił.
Zaznaczył, że apeluje nie tylko we własnym imieniu, ale przede wszystkim w interesie osób zrzeszonych w stowarzyszeniach kresowych, kombatanckich i patriotycznych, które w przyszłości mogłyby chcieć wjechać na Ukrainę i napotkać podobne problemy.
Siekierka podsumował, że wciąż nie zna dokładnej przyczyny odmowy wjazdu. – Ja tak naprawdę nie wiem, dlaczego nie mogłem wjechać na Ukrainę, ja się domyślam, że chodzi o moją działalność kresową, jednakże nikt mi wprost tego nie powiedział – podsumował.


