Strona głównaWiadomościBiznesResort Hennig-Kloski kapituluje. Wycofuje się rakiem ze skandalicznego nakazu

Resort Hennig-Kloski kapituluje. Wycofuje się rakiem ze skandalicznego nakazu

-

- Reklama -

Ministerstwo Klimatu i Środowiska wreszcie poszło po rozum do głowy i zrezygnowało ze skandalicznego zapisu, który miał zmuszać prywatnych przedsiębiorców do bezpłatnego podawania klientom pół litra wody z kranu. Wiceminister klimatu Anita Sowińska potwierdziła w odpowiedzi na interpelację, że ten socjalistyczny pomysł upadł w toku uzgodnień międzyresortowych.

I całe szczęście. Jeśli restaurator ma ochotę ugościć klienta darmową wodą – proszę bardzo, jego święte prawo do budowania relacji z gośćmi. Ale odgórny, państwowy przymus w tej kwestii to absolutne kuriozum.

- Reklama -

Przepis próbowano przemycić w nowelizacji ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, rzekomo w trosce o planetę i ograniczenie plastiku. Zgodnie z pierwotną, zamordystyczną propozycją, każda restauracja, kawiarnia czy bar z miejscami siedzącymi miałaby obowiązek serwowania do 0,5 litra kranówki w naczyniach wielokrotnego użytku, całkowicie za darmo.

Pretekstem do tego ataku na wolność gospodarczą było unijne rozporządzenie PPWR (2025/40/UE). Haczyk w tym, że eurokraci jedynie zachęcają państwa do promowania takich rozwiązań, wcale nie nakładając twardego obowiązku. Nasi nadgorliwi urzędnicy jak zwykle chcieli wyskoczyć przed szereg. Te absurdalne przepisy miały wejść w życie 12 sierpnia 2026 roku.

Propozycja wywołała burzę. Padały pytania, w czym ta woda ma być podawana, kto pokryje koszty jej zaserwowania, mycia i suszenia szklanek, no i wreszcie – jakie kary państwo przewiduje za nieposłuszeństwo? Oczywiście każdy logicznie myślący człowiek wie, że koszty te zostałyby i tak przerzucone na klientów w postaci wyższych cen innych dań i napojów.

Na szczęście, po fali krytyki, Ministerstwo Klimatu i Środowiska rakiem wycofało się z tego pomysłu.

Pomysł zmuszania knajp do rozdawnictwa to mokry sen polityków Nowej Lewicy, który wraca jak bumerang. Już w 2025 roku z taką inicjatywą wyjechała m.in. wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat. Lewica próbowała przepchnąć podobną poprawkę jesienią 2025 roku do ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę, ale komisja sejmowa ją odrzuciła, a całą ustawę ostatecznie i tak zawetował prezydent Karol Nawrocki.

W grudniu 2025 roku z kolei pojawiła się propozycja, by to gminy mogły nakładać taki przymus na lokalne biznesy. Ta wrzutka również nie przeszła i nie znalazła się w podpisanej 30 kwietnia 2026 roku ustawie. Nawet minister infrastruktury Dariusz Klimczak (PSL) gasił te zapędy przypominając, że rząd ma na głowie realne problemy, a nie zmuszanie prywatnych lokali do lania darmowej wody.

Najnowsze