Nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” przez prezydenta tego kraju Wołodymyra Zełenskiego rozpoczęło największy kryzys w relacjach polsko-ukraińskich od początku pełnoskalowej wojny na Ukrainie. W odpowiedzi prezydent Polski Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego, co z kolei spowodowało gniewną reakcję ukraińskich polityków, którzy zaczęli zwracać polskie odznaczenia państwowe. Choć postanowienie Nawrockiego formalnie wymagało kontrasygnaty premiera Donalda Tuska, to wobec szybkiego odesłania Orderu przez prezydenta Ukrainy przedstawiciele rządu jęli przekonywać, że sprawa jest bezprzedmiotowa.
Obecny kryzys w relacjach polsko-ukraińskich rozpoczął się pod koniec maja od nadania Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imienia „Bohaterów UPA” przez ukraińskiego prezydenta. Skandaliczne posunięcie Zełenskiego spotkało się z reakcją Nawrockiego, który wyraził chęć odebrania Orderu kijowskiemu przywódcy i zapowiedział, że temat ten będzie jednym z punktów posiedzenia Kapituły Orderu Orła Białego 8 czerwca.
Najwyższe polskie odznaczenie państwowe zostało przyznane Zełenskiemu w kwietniu 2023 r. przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. Pytany o tę decyzję na początku czerwca Duda powiedział, że prezydent Ukrainy otrzymał Order „w innym czasie i gdy warunki były inne”, a obecnie miały one ulec zmianie, podobnie jak zachowanie byłego aktora. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że były prezydent oraz ówczesny rząd Prawa i Sprawiedliwości, którego przedstawiciele grają dziś bez krzty zażenowania na antyukraińskich nastrojach, zdawali się bardzo usilnie nie dostrzegać niepokojących trendów za naszą wschodnią granicą oraz aroganckich zachowań kijowskich polityków. Wszystkich krytyków skrajnie proukraińskiego nastawienia wrzucano do worka z napisem „ruska onuca”, co miało zamykać wszelką dyskusję.
Order do zwrotu
Teraz jednak podejście przedstawicieli obozu okołopisowskiego zmieniło się i tylko wyjątkowi złośliwcy łączyliby to ze zmianą nastrojów społecznych nad Wisłą, jaka nastąpiła w ciągu czterech lat od czasu przyjęcia uchodźców z Ukrainy. Zmianę stosunku wobec wschodniego sąsiada dobrze oddaje sondaż United Surveys dla „Wirtualnej Polski”, według którego w sumie aż 51,2 procent Polaków (odpowiedzi „zdecydowanie tak” oraz „raczej tak”) uważało, że Zełenski powinien stracić Order.
To, czy tak się stanie, przez pewien czas nie było jednak pewne, ponieważ po zapowiedzianych wcześniej obradach Kapituły, która przekazała swe stanowisko Nawrockiemu, rzecznik głowy państwa Rafał Leśkiewicz napisał w swoich mediach społecznościowych, iż „prezydent podejmie decyzję w odpowiednim czasie”. Nie było do końca wiadomo, co to właściwie oznacza, a wobec wcześniejszych deklaracji taka informacja wywołała konsternację u części komentatorów. Wkrótce dowiedzieliśmy się, że Pałac Prezydencki dał Zełenskiemu – niczym małemu dziecku – czas na przemyślenie swojego zachowania. Ze strony Kijowa nie było jednak żadnej refleksji, co nie mogło dziwić, ponieważ decyzja o uhonorowaniu UPA nie była wyjątkiem ani nie stanowiła pomyłki, ale wpisywała się w politykę historyczną naszego wschodniego sąsiada.
Wreszcie w piątek, 19 czerwca, na koncie Kancelarii Prezydenta RP w serwisie X opublikowano nagranie, w którym Nawrocki poinformował, że podjął decyzję o odebraniu Orderu Zełenskiemu. Prezydent Polski podkreślił, że „dla zdecydowanej większości polskiego społeczeństwa UPA pozostaje przede wszystkim formacją odpowiedzialną za okrutne zbrodnie dokonane na obywatelach Rzeczypospolitej podczas II Wojny Światowej”. Nawrocki powiedział, że decyzja władz Ukrainy o „gloryfikacji UPA jest nie tylko oburzająca, jest również niezrozumiała i głęboko rozczarowująca”, a także dodał, iż budzi ona „ogromny sprzeciw”. Jednocześnie, informując o swoim postanowieniu ws. odebrania najwyższego odznaczenia państwowego prezydentowi Ukrainy, prezydent zaznaczył, że nie jest ono „przeciwko narodowi ukraińskiemu”, ani „nie oznacza zmiany strategicznego kierunku polskiej polityki bezpieczeństwa”.
Nawrocki podkreślił, że wspieramy naszego wschodniego sąsiada, ponieważ „rosyjska agresja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski i całej Europy”. Jak dodał, „w tej ocenie nic się nie zmieniło”. Prezydent powiedział też, że jego decyzja ma charakter symboliczny, ale jest również sygnałem ostrzegawczym, gdyż „są granice, których w relacjach polsko-ukraińskich przekraczać nie wolno”, a także apelem do Ukraińców, aby wrócili na drogę „prawdy i wzajemnego szacunku”. Zamiast tego jednak, w kolejnych dniach ze strony Kijowa mieliśmy do czynienia z eskalowaniem sporu.
Przesyłka do Warszawy
Zełenski, nie czekając na dopełnienie formalności z polskiej strony, już następnego dnia zamieścił w swych mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym poinformował, że zwraca Order. Co prawda prezydent Ukrainy nie był łaskaw odnieść się do przyczyn decyzji Nawrockiego, ale zapewnił, iż jego kraj jest otwarty na „wszystkie sensowne formaty zaangażowania z Polską, aby spróbować uniknąć sprzecznych interpretacji trudnych i bolesnych rozdziałów naszej wspólnej przeszłości oraz zapewnić odpowiedni szacunek dla wszystkich niewinnych ofiar XX wieku”. Problem w tym, że dopóki za naszą wschodnią granicą będzie trwał kult banderowskich zbrodniarzy, dopóty wszelkie tego typu działania będą jedynie iluzoryczne.
Zełenski załączył też zdjęcia, z których wynikało, że najwyższe polskie odznaczenie odesłał przez prywatnego ukraińskiego operatora przesyłkowego Nova Post, co stanowiło kolejny policzek wobec Polski. Na to, że kijowskie władze nie chciały łagodzić konfliktu, wskazywały także informacje ujawnione przez prezydenckiego ministra Marcina Przydacza, który stwierdził, iż „strona ukraińska nie była zainteresowana realną dyskusją”. Przydacz przekazał, że Zełenski nie chciał rozmawiać z Nawrockim telefonicznie, a z umówionego spotkania wycofali się Ukraińcy, proponując w zamian „odległą” datę.
Na gest solidarności z Zełenskim zdecydowali się byli prezydenci Ukrainy Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko, którzy również zrzekli się Orderu Orła Białego. Z kolei na zwrot innych polskich odznaczeń zdecydowali się szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow i jego zastępca Ihor Żowkwa, ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar, a także minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha. Szef ukraińskiej dyplomacji przy okazji niemal natychmiast ruszył do akcji propagandowej, grzmiąc, iż „w Warszawie górę wzięły emocje i skłoniły one polskich polityków do podejmowania nieuzasadnionych, impulsywnych i lekceważących kroków”.
Sybiha przekonywał też, że Ukraińcy „zawsze opowiadali się za podejściem opartym na wzajemnym szacunku – nawet gdy chodzi o trudne i problematyczne kwestie”, co wyraźnie kontrastowało z zachowaniem władz ukraińskich wobec szansy danej im przez Pałac Prezydencki. Niedługo szef ukraińskiej dyplomacji poszedł dużo dalej i w wywiadzie dla programu „Jedyne Wiadomości” stwierdził, że jako minister otrzymuje informacje o niepokojących zdarzeniach w różnych regionach Polski. „Napaści na Ukraińców, ich poniżanie, prześladowanie i nękanie dzieci w szkołach” – wymieniał Sybiha.
Każdy kij jest dobry
Do kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich doszło tuż przed odbywającą się w Gdańsku Konferencją na rzecz Odbudowy Ukrainy. Po kilku dniach spekulacji dotyczących pojawienia się w Trójmieście Zełenskiego okazało się, że nad polskie morze nie przyjedzie nie tylko prezydent Ukrainy, lecz także pierwsza dama Ołena Zełenska, która miała wziąć udział w debacie na Uniwersytecie Gdańskim oraz wspomniany Sybiha, a ukraińskiej delegacji przewodniczyć będzie premier Julia Swyrydenko. Manifestacyjne odpuszczenie przyjazdu do Polski przez najważniejszych ukraińskich polityków było kolejnym sygnałem, że tamtejszym władzom nie zależy na wygaszeniu konfliktu.
O ile napięcie w stosunkach pomiędzy Warszawą a Kijowem zjednoczyło ukraińską klasę polityczną, o tyle na podobny luksus nie można było liczyć nad Wisłą. Premier Donald Tusk od samego początku dystansował się od stanowiska Nawrockiego, jednocześnie krytykując posunięcie Zełenskiego. W dniu posiedzenia Kapituły Orderu szef rządu warszawskiego ogłosił w swych mediach społecznościowych, iż „dyplomacja nie przyniosła żadnych efektów” i zwrócił się o „bezpośrednią i szczerą rozmowę” do obu prezydentów. Już po ogłoszeniu decyzji przez Nawrockiego Tusk napisał na portalu X, że konflikt między Polską a Ukrainą cieszy prezydenta Rosji Władimira Putina i „szokuje naszych sojuszników”.
W podobnym tonie głos zabierali inni przedstawiciele uśmiechniętego rządu, którzy do uderzenia w prezydenta Polski użyli pochwalnej wobec kroku Nawrockiego wypowiedzi wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrija Miedwiediewa. Choć kryzys w relacjach polsko-ukraińskich wywołało posunięcie Zełenskiego, a strona ukraińska nie skorzystała z otrzymanej od Pałacu Prezydenckiego szansy, to politycy koalicji październikowej nie przepuścili okazji do zaatakowania prezydenta z wrogiego obozu politycznego.
Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 27-28, 29 czerwca – 12 lipca 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.

