Strona głównaGŁÓWNYUkraiński wojskowy grozi Polsce. "Czy Polacy są gotowi na śmierć własnych obywateli?"

Ukraiński wojskowy grozi Polsce. „Czy Polacy są gotowi na śmierć własnych obywateli?”

-

- Reklama -

W czasach, gdy polscy podatnicy od lat pompują miliardy w pomoc dla Ukrainy z Kijowa padają coraz bardziej bezczelne groźby. Tym razem ukraiński sierżant Jurij Syrotiuk pseudonim „Mamaj” – główny sierżant batalionu systemów bezzałogowych 5. Samodzielnej Brygady Szturmowej – otwarcie grozi Polsce wojną, dronami nad polskimi miastami i śmiercią polskich obywateli.

W wywiadzie dla ukraińskiej telewizji NTA sierżant Jurij Syrotiuk otwarcie stwierdził, że po wojnie z Rosją ukraińscy żołnierze z „załamaną psychiką” nie będą wysyłać ambasadorów do tych, którzy będą „wysuwać roszczenia” wobec Ukrainy. Zamiast tego przyjadą osobiście „i źle się to skończy”.

- Reklama -

– Po wojnie nie radziłbym naszym partnerom wysuwać roszczeń wobec Ukrainy. Chłopaki wrócą z wojny z załamaną psychiką. Jeśli jakiś Węgier powie coś niewłaściwego, nie przyjdzie do niego ambasador – przyjdzie (ukraiński żołnierz – przyp. red.) i źle się to skończy – mówił ukraiński wojskowy.

Groźby skierował także pod adresem Polski. – Czy nasi sojusznicy naprawdę chcą zobaczyć naszych żołnierzy zamiast naszych pracowników migrujących? Czy Polacy są teraz gotowi na wojnę z Ukraińcami? Czy Polacy są gotowi na ukraińskie drony latające nad ich miastami? Czy Polacy są gotowi na śmierć własnych obywateli? – grzmiał.

Zapewnił także, że strona ukraińska „nie ustąpi”. – Nie radziłbym im przekraczać czerwonej linii – zagroził.

Syrotiuk jest nie tylko wojskowym, lecz także publicystą i politykiem. W latach 2012-2014 był deputowanym do Rady Najwyższej z partii Ogólnoukraińskie Zjednoczenie „Swoboda”. Zajmował się wówczas zagadnieniami dotyczącymi bezpieczeństwa i obronności. Od 2022 r. służy w ukraińskich siłach zbrojnych, jako młodszy sierżant w 5. Samodzielnej Brygadzie Szturmowej.

Przypomnijmy, że groźby ze strony ukraińskiego wojskowego padają w kontekście kryzysu w relacjach dwustronnych, który wybuchł po tym, jak prezydent Karol Nawrocki podjął decyzję o odebraniu prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu najważniejszego odznaczenia RP – Orderu Orła Białego. Była to reakcja na nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”, którzy w bestialski sposób pomordowali około 100 tys. Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Polska przez lata prowadziła politykę „historycznego resetu” z Ukrainą. Zamykaliśmy oczy na banderowskie marsze, na gloryfikację UPA, na niszczenie polskich cmentarzy i pomników. Wpuszczaliśmy setki tysięcy ukraińskich migrantów, dawaliśmy im przywileje. Efekt? Zamiast sojusznika mamy państwo, które czuje się uprawnione do dyktowania Polsce warunków i grożenia nam wojną.

Polacy muszą w końcu zrozumieć jedną podstawową prawdę: polski interes narodowy nie polega na tym, by do ostatniego grosza i ostatniego żołnierza wspierać projekt ukraiński. Naszym obowiązkiem jest obrona polskiej suwerenności, polskiej granicy i polskiej pamięci historycznej. Czas skończyć z jednostronną miłością i zacząć wymagać szacunku. A jeśli ktoś grozi nam dronami – powinien wiedzieć, że Polska ma narzędzia, by na taką bezczelność odpowiedzieć.

Źródło:dorzeczy.pl

Najnowsze