W sieci pojawiło się nagranie, na którym słychać jak Polak oświadcza muzułmańskim imigrantom, że „tu jest Polska i nie będą rozkładać dywanów”. Do wideo odniosła się m.in. Ewa Zajączkowska-Hernik, której odpisał Dobromir Sośnierz.
Na nagraniu widać grupę muzułmanów, którzy chcieli rozłożyć dywaniki do swojej modlitwy na jednym z parkingów przy drodze. Sytuację nagrywał Polak, który oświadczył im, że „tu jest Polska” i nie mogą tego zrobić. – Tu jest Polska, Jezus Chrystus! I wszystko w temacie! – mówił.
– Chcesz się pomodlić? Idź do kościoła albo do swojej świątyni, a nie w miejscu publicznym będziesz dywany rozkładał – dodał.
Wideo zamieściła na swoim profilu Ewa Zajączkowska-Hernik. „«Tu jest Polska, Jezus Chrystus! Tyle w temacie!» 👏🏻” – napisała.
Do jej reakcji odniósł się Dobromir Sośnierz, który na sprawę patrzy inaczej.
„Nie, Ewa, nie ma czemu przyklaskiwać. Wolność polega na tym, że inni ludzie mają prawo robić również takie rzeczy, które nam się nie podobają. Wolność polega na tym, że w przestrzeni publicznej co nie jest zabronione, to jest dozwolone. I jeśli jutro coś mi odbije i będę miał ochotę modlić się na swoim dywanie do Allaha albo do Potwora Shaghetti, to żaden burak w ciężarówce nie będzie mi tego zabraniał” – napisał.
„Tak, tu jest Polska. Polska, nie Algieria ! W Algierii mniejszość nie może swobodnie wyznawać religii innej niż większość. W Polsce — może. Ten burak z ciężarówki reprezentuje właśnie mentalność algierską, a nie polską” – skwitował.
Sośnierz przyznał też, że wzmożenie wokół nagrania, które stało się popularne w mediach społecznościowych, obserwuje „z rosnącym zażenowaniem”.
„I może nie będzie to popularna opinia, ale trudno. Ja pamiętam jak jeszcze kilka lat temu zżymaliśmy się nad tym, jak niektóre państwa Zachodu zakazują publicznych modlitw, w tym np. przed klinikami aborcyjnymi. Czym, przepraszam bardzo, różni się teraz postawa ludzi zachwycających się tym filmikiem — poza wektorem działania cenzury?” – wskazał.
„Naprawdę wystarczyło kilka lat bycia na fali, żeby dawni obrońcy wolności poczuli się na tyle pewnie, żeby uznać, że teraz oni będą innym zakazywać robić ze swoim dywanem, co im się podoba? W czym to jest lepsze od lewackiej cenzury? W czym to jest lepsze od zakazywania drastycznych zdjęć z aborcji?” – pytał.
„Jeśli lewica zakazuje tego, czego nie lubi lewica, a prawica tego, czego nie lubi prawica, to na czym ma polegać wyższość drugiej nad pierwszą? Serio chcecie być lustrzanym odbiciem lewactwa, a nie jego przeciwieństwem?” – dodał.
„Ja się na to nie piszę. Nie cierpię islamu, tak jak nie cierpię alkoholu, ale będę bronił prawa do picia i modlitwy pod chmurką.
¡Viva la libertad, carajo!” – zakończył Sośnierz.
