Niemiecki sąd po raz kolejny orzekł, że niemieckie służby nie mogą zawracać imigrantów do Polski, gdy ci przybywają do Niemiec od naszej strony. Mimo tego rząd zamierza kontynuować swoje antypolskie praktyki.
Sąd administracyjny w Berlinie orzekł na korzyść Erytrejczyka. Sprzeciwiał się on odmowie wjazdu do Niemiec na granicy z Polską.
„Berliński sąd orzekł w trybie pilnym, że policja federalna (która w Niemczech odpowiada za ochronę granic) jest zobowiązana do umożliwienia mężczyźnie wjazdu do Niemiec” – podaje dw.com.
29-letni Erytrejczyk przybył do Niemiec przez Dubaj, Białoruś i Polskę. We wrześniu ubiegłego roku zatrzymano go na północy Nemiec.
Imigrant złożył wniosek o azyl. Przekonywał, że w swoim kraju był więziony i grozi mu to w przypadku powrotu.
Niemiecka policja mimo tego zarządziła jego zawrócenie. Nałożono też na niego dwuletni zakaz wjazdu do Niemiec.
W marcu tego roku Erytrejczyk próbował wjechać w samochodzie do Niemiec. Policja zakazała mu wjazdu i nakazała powrót do Polski. Imigrant jednak powołał się na złożony wniosek o azyl.
Teraz sąd w Berlinie orzekł na jego korzyść i zobowiązał policję do umożliwienia mu wjazdu do kraju i przeprowadzenia procedury dublińskiej. Władza musi więc wszcząć skomplikowaną procedurę ustalenia, które państwo odpowiedzialne jest za rozpatrzenie jego wniosku o azyl. Zwykle jest to pierwsze państwo UE, do którego przybył.
„W ubiegłym roku sąd zdecydował już w podobnej sprawie, orzekając, że zawracanie osób ubiegających się o azyl podczas kontroli granicznych na terytorium Niemiec jest niezgodne z prawem. Chodziło o troje Somalijczyków, którzy zostali odesłani z Frankfurtu nad Odrą do Polski” – czytamy.
Od czasu objęcia rządów przez Friedricha Merza niemieckie MSZ wprowadziło większe kontrole na granicach. Zawracani są też imigranci ubiegający się o azyl. Pomimo wyroków sądów, rząd zapowiada kontynuację swoich praktyk, co w sumie świadczy o tym, że to niezbyt legalne.
„Die Welt” skomentował sytuację, atakując niemiecki sąd. Wprost napisano, że „sądy są częścią problemu”, komentując sprawę Erytrejczyka.
„Erytrejczyk, który przebywał w Warszawie, podczas gdy niemiecki prawnik specjalizujący się w prawie azylowym prowadził za niego postępowanie, może więc przy trzeciej próbie wjechać do Niemiec i uzyskać dostęp do niemieckiego systemu świadczeń socjalnych i to mimo obowiązującego zakazu wjazdu. Można chyba powiedzieć: gratulacje; zwłaszcza pod adresem adwokata Matthiasa Lehnerta, który jako ekspert organizacji Pro Asyl uznaje nawet obowiązek uzyskania dokumentów podróży przez osoby poszukujące ochrony za nieuzasadnione obciążenie” – napisała redakcja.
Oceniono też, że sędziowie w Berlinie „o raz kolejny przeforsowali 'święte prawo unijne’, czyli całkowicie dysfunkcyjne rozporządzenie dublińskie UE, przeciwko nieśmiałym próbom działania ze strony polityki krajowej”.
Warto zauważyć, że taka narracja w niemieckich może wywołać poważny dysonans wśród miłośników Niemiec, UE, przyjmowania nachodźców oraz wierzących w rzekomą „niezawisłość sądów”.
„Lobby migracyjne, które często finansuje takie procesy – pośrednio przez organizacje pozarządowe – ze środków publicznych, entuzjastycznie przyjmuje takie wyroki. Jednak ten, kto widzi w tym zwycięstwo państwa prawa nad bezprawną polityką, żyje w bańce iluzji. Jej pęknięcie może okazać się bardzo nieprzyjemne. Państwo prawa opiera się bowiem na wzajemnym szacunku między polityką a wymiarem sprawiedliwości” – przekonywano w „Die Welt”.
„Coraz trudniej jest opinii publicznej zrozumieć sytuację, w której politycy nie mogą realizować programu, za który zostali wybrani, 'ponieważ niewielkie gremium sędziów – niewybranych, niemożliwych do kontrolowania ani rozliczenia – temu się sprzeciwia’. Gdy sędziowie ignorują realia polityczne, wystawiają na próbę własny autorytet – i swoją akceptację społeczną” – podkreśono.
Alexander Dobrindt, szef MSW Niemiec zapowiedział, że traktuje orzeczenia sądowe jako „jednostkowe decyzje”.
„Tym samym wyświadcza sądom przysługę. Jeśli bowiem wymiar sprawiedliwości zamiast pomagać w powrocie do prawa i porządku uniemożliwia ograniczenie nielegalnej masowej migracji, to sam staje się częścią problemu” – napisano.
