Strona głównaWiadomościPolskaNarodowe Centrum Nauki to maszynka do przerabiania pieniędzy podatników na lewacką propagandę

Narodowe Centrum Nauki to maszynka do przerabiania pieniędzy podatników na lewacką propagandę

-

- Reklama -

Narodowe Centrum Nauki po raz kolejny potwierdziło, że nie ma nic wspólnego z nauką, a jest jedynie wygodnym narzędziem do przerabiania pieniędzy polskiego podatnika na ideologiczne, antypolskie i lewackie projekty. W ramach konkursu OPUS miliony złotych trafiły na badania gloryfikujące ofiary rzekomych pogromów, na opowieści o „nienawiści Polaków do Cyganów” oraz na pseudonaukowe rozważania o epistemicznej krzywdzie spowodowanej przez kler. Zamiast wspierać prawdziwe badania, NCN hojnie finansuje antypolskie i antykościelne narracje, które doskonale wpisują się w lewacką agendę.

Miliony na antypolskie i antyklerykalne bajki

W konkursie OPUS podatnik sfinansował za ponad 2,2 miliona złotych projekt zatytułowany „Epistemiczny wymiar nadużyć seksualnych kleru wobec dzieci”. Autorzy nie zajmują się faktami, tylko tym, jak wiedza o molestowaniu jest rzekomo ukrywana przez Kościół, wiernych i instytucje państwa. Mowa o „niesprawiedliwości epistemicznej”, czyli klasycznej lewackiej kategorii, według której ofiary są uciszane przez stereotypy i uprzedzenia. To nie nauka – to ideologiczny manifest mający uderzyć w autorytet Kościoła.

- Reklama -

Kolejny grant, tym razem dla znanej antypolskiej badaczki Joanny Tokarskiej-Bakir, opiewa na ponad dwa miliony złotych. Projekt dotyczy „pogromu w Rzeszowie” z 1945 roku i ma „zrekonstruować okoliczności społeczne”, które doprowadziły do wyjazdu Żydów z miasta. Metodologia zaczerpnięta od amerykańskich socjologów, narracja typowo filosemicka i antypolska. Dokładnie taki sam schemat, jaki znamy z projektów o Kielcach czy Krakowie – Polacy jako wieczni winowajcy.

Prawie 2,4 miliona złotych zgarnął też projekt o „nienawiści Polaków do Cyganów” w okresie transformacji. Autorzy powołują się głównie na „dokumentację” organizacji antyfaszystowskich i romskich, by opisać rzekomą falę przemocy, która miała doprowadzić do masowej emigracji Romów. Typowa lewacka opowieść o polskim rasizmie i wykluczeniu, za którą znowu płaci zwykły podatnik.

Wolność na końcu kolejki

W całym tym morzu grantów dla lewactwa jeden projekt o wyraźnie wolnościowym charakterze – dotyczący przedsiębiorstw państwowych i wpływu polityki na ich funkcjonowanie – dostał ledwie niecałe 400 tysięcy złotych. Różnica jest rażąca i nieprzypadkowa. NCN jasno pokazuje, co jest dla niego priorytetem: walka z Kościołem, podsycanie antypolskich mitów i promocja mniejszościowych narracji.

ICL zamiast NCN

Redaktor naczelny tygodnika „Najwyższy CZAS!” Tomasz Sommer trafnie zaproponował zmianę nazwy NCN na Internacjonalistyczne Centrum Lewactwa. Bo właśnie tym stała się ta instytucja – urzędem rozdzielającym setki milionów złotych na projekty, które nie mają nic wspólnego z rozwojem polskiej nauki, a wszystko z realizacją lewackiej agendy.

Narodowe Centrum Nauki finansuje walkę kulturową przeciwko polskiej tradycji, Kościołowi i narodowej tożsamości.

Nauka nie potrzebuje państwowego nadzoru ani pieniędzy z podatków. Im mniej pieniędzy z budżetu, tym mniej pokusy, by granty dostawały ideologiczne projekty zamiast rzetelnych badań. 0 procent PKB na naukę z kasy państwa – to jedyne sensowne rozwiązanie. Inaczej będziemy dalej sponsorować z własnych kieszeni lewacką propagandę pod przykrywką „nauki”.

Najnowsze