Strona głównaWiadomościPolskaMilionowe nagrody za gigantyczny deficyt i zrujnowany budżet

Milionowe nagrody za gigantyczny deficyt i zrujnowany budżet

-

- Reklama -

Podczas gdy zwykli Polacy zaciskają pasa, walczą z drożyzną i wyższymi podatkami, minister finansów Andrzej Domański hojnie rozdaje publiczne pieniądze swoim ludziom. W latach 2024-2025 Ministerstwo Finansów wypłaciło dokładnie 82 786 184 zł na nagrody dla urzędników i kadry kierowniczej. Najwyższa premia sięgnęła prawie 30 tys. zł, a wszystko dzieje się w czasie rekordowego deficytu budżetowego i rosnącego długu publicznego.

Domański hojny… dla urzędników

Dyrektorzy i wicedyrektorzy zgarnęli średnio po 8,6-8,9 tys. zł, zwykli urzędnicy po 3,4-3,5 tys. zł. Warto wspomnieć, że podstawowe miesięczne wynagrodzenie brutto dyrektora departamentu w ministerstwie w 2025/2026 roku oscyluje wokół 28–30 tys. zł, a merytorycznego urzędnika – ok. 9–12 tys. zł (w zależności od stażu i dodatków). Pieniądze oczywiście z kieszeni podatnika, z funduszu wynagrodzeń.

To nie jest jednorazowa akcja – to system, w którym resort mający pilnować finansów państwa traktuje je jak własne koryto.

Hipokryzja uśmiechniętej koalicji 13 grudnia na całego

Rząd Tuska, który jeszcze niedawno wył o „rozrzutności PiS-u”, sam rozdaje miliony w czasie, gdy dziura budżetowa w 2024 wyniosła 211 mld zł, w 2025 już 275,6 mld zł, a na 2026 zaplanowano kolejne 272 mld zł. Dług publiczny pnie się ku bilionom, firmy zamykają działalność, rolnicy strajkują, a emeryci dostają marne waloryzacje. A w Ministerstwie Finansów? Święto premii za „szczególne osiągnięcia”. Jakie? Polski budżet w gruzach? Podwyższona składka zdrowotna? Upadek setek przedsiębiorstw?

Polacy zaciskają pasa, elity żną profity

Media głównego nurtu i sami ministrowie Tuska bili pianę, że za poprzedników nagrody były skandalem. Tak, były skandalem, ale dziś są jeszcze większym skandalem, bo toniemy w długach, a Domański i spółka nadal je rozdają.

Urzędnicy z MF, którzy mają pilnować finansów publicznych, dostają bonusy, podczas gdy obywatele płacą wyższe ZUS-y i PIT-y. To nie jest „fundusz wynagrodzeń” – to jest kradzież w białych rękawiczkach.

Pieniądze, które powinny iść na obronę, drogi, szpitale czy obniżki podatków dla pracujących, trafiają do tuskowych elit. Koalicja obiecywała „porządek i transparentność”, a daje festiwal nagród w czasie kryzysu. Polacy, patrzcie im na ręce! To nie jest zapowiadany „rząd ekspercki”. To ekipa nienażartych partyjniaków, która traktuje państwo jak prywatną firmę z korytem. Ta banda różni się tylko partyjnymi emblematami, ale jeżeli chodzi o rabowanie pieniędzy Polaków, to PiS i PO z przystawkami, nie różnią się niczym.

Czas na rozliczenie i prawicową, wolnościową alternatywę, która zamiast nagradzać urzędników – będzie ciąć biurokrację, likwidować większość bzdurnych przepisów i odda pieniądze obywatelom. Wybory już w przyszłym roku – głosujmy mądrze!

Najnowsze