Strona głównaWiadomościŚwiatWalczą o wolność. Sąd rzuca im kłody pod nogi

Walczą o wolność. Sąd rzuca im kłody pod nogi

-

- Reklama -

Mieszkańcy Alberty walczą o wolność i odłączenie się od Kanady. Władze centralne nie chcą o tym słyszeć i wymyślają kolejne rzeczy, które uniemożliwiają pokojową secesję.

Mieszkańcy Alberty w ostatnich tygodniach zebrali aż 300 tysięcy podpisów pod referendum secesyjnym. Sąd stwierdził teraz, że… ludzie w ogóle nie powinni byli otrzymać zgody na zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum, choć przecież wcześniej taką zgodę otrzymali.

„Rząd Alberty złamał obowiązek konsultacji” – napisała w orzeczeniu sędzia Shaina Leonard, podkreślając, że rząd prowincji powinien był przeprowadzić konsultacje z Indianami w sprawie wniosku secesjonistów o referendum i nie ma wątpliwości, że secesja Alberty miałaby wpływ na traktaty zawarte z Indianami – cytują postanowienie sądu kanadyjskie media.

Ponadto, sąd uznał, że zgoda komisji wyborczej prowincji, czyli Elections Alberta, na zbieranie podpisów pod wnioskiem secesjonistów nie powinna była zostać wydana, ponieważ już wcześniej sąd orzekł, że secesja naruszyłaby prawa Indian. Sprawa rozpatrywana została wniesiona właśnie przez narody indiańskie, czyli First Nations, z Alberty.

Alberta znajduje się na terenach objętych traktatami między Indianami a Koroną Brytyjską. Indianie wielokrotnie przypominali, że rząd Alberty jest związany umowami, które rdzenni mieszkańcy podpisywali jeszcze przed powstaniem prowincji w 1905 r. i bez zgody Indian nie ma możliwości odłączenia Alberty od Kanady. Indianie uważają, że traktaty umożliwiają osadnikom korzystanie z ziemi, a nie przekazują własność. Art. 35 kanadyjskiej konstytucji uznaje i potwierdza istniejące prawa traktatowe.

Wniosek o referendum w sprawie secesji został przygotowany przez kampanię Stay Free Alberta powiązaną z separatystycznym ugrupowaniem Alberta Prosperity Project. Organizatorzy złożyli podpisy 4 maja br. i twierdzą, że jest ich ponad 300 tys. Te podpisy nie są weryfikowane przez Elections Alberta w związku z wstrzymaniem tego procesu przez sąd.

Premier Alberty Danielle Smith poinformowała, że jej rząd zamierza złożyć apelację i dodała, że „sądzimy, że ta decyzja jest niezgodna z prawem i antydemokratyczna”. Konserwatywny rząd partii UCP twierdzi, że opowiada się za „suwerenną Albertą w ramach zjednoczonej Kanady”, ale przeprowadził przez parlament prowincji ustawę, która ułatwiła separatystom działanie. Smith mówiła też, że jeśli petycja separatystów uzyska wymaganą liczbę podpisów, czyli ponad 178 tys., to pytanie ws. secesji zostanie dopisane do październikowego referendum.

Wódz Indian Kri Sheldon Sunshine cytowany przez publicznego nadawcę CBC, podkreślił, że obecnie wielu mieszkańców Alberty już wie, że do secesji nie może dojść bez złamania traktatów, a jeszcze więcej osób wie o zagranicznej ingerencji w Albercie.

Najnowsze