Strona głównaWiadomościŚwiatMacron żegna się z Afryką

Macron żegna się z Afryką

-

- Reklama -

Ostatnia afrykańska podróż Emmanuela Macrona, z okazji francusko-afrykańskiego szczytu „Africa Forward”, który odbył się w Kenii 11 i 12 maja, upłynęła pod znakiem spotkania z kontynentem, który odwrócił się od Francji. 10-letnia kadencja Macrona to właściwie „pożegnanie z Afryką”…

Francja zamyka rozdział „Françafrique”, ale bez nowej strategii postępowania. Kilka przewrotów wojskowych wprowadziło rządy antyfrancuskie, doszła do tego konkurencji ze strony mocarstw zagranicznych (Rosja, USA, Chiny) i zerwanie więzi historycznych. Spowodowało to, że relacje między Paryżem a Afryką francuskojęzyczną wydają się osłabione, a w przypadku kilku krajów wręcz zerwane.

Przemówienie Emmanuela Macrona w Nairobi odebrano jako sposób na uniknięcie problemu: Francja twierdzi, że zamyka rozdział Françafrique, ale nie wypracowała nowych relacji z byłymi koloniami. Wycofanie otwiera przestrzeń dla innych mocarstw (Rosji, Chin, państw Zatoki Perskiej, Stanów Zjednoczonych), które wykorzystują fakt, że kontynent stał się polem rywalizacji geopolitycznej i o zasoby surowców.

Czy jednak Francja rzeczywiście czerpała korzyści ze swojej obecności gospodarczej w Afryce francuskojęzycznej? Niektórzy uważają, że zarabiało na tym tylko kilka koncernów, jak Bolloré, Total, Bouygues. Od uzyskania niepodległości przez kraje Afryki, aż do upadku Muru Berlińskiego Francja korzystała z politycznej przewagi. Kontrolowała 50–60% rynków francuskojęzycznej Afryki, z afrykańskimi przywódcami, którzy byli frankofilami, frank CFA był powiązany z francuskim bankiem centralnym.

Zmiana sytuacji geopolitycznej nie zmieniła polityki Paryża. W czasach konkurencji z blokiem komunistycznym zdawało to egzamin, ale pod koniec wieku narodziły się nowe tendencje „narodowo-wyzwoleńcze”, Francja zaczęła być oskarżana o neokolonializm, Rosja, czy Chiny konkurowały ofertami transferów konkurencyjnych technologii, industrializacji krajów Afryki, pomocy wojskowej. Nowa sytuacja otworzyła też pole zaangażowania w tej części kontynentu Amerykanów.

Paternalizm Paryża we francuskojęzycznych krajach Afryki odbierano jako francuską arogancję, uzależnienie, a profrancuscy politycy okazywali się coraz mniej popularni, byli oskarżani o korupcję i zapędy dyktatorskie.

Macrona zdaje się mówić -jeśli nas nie chcecie, to się wycofujemy. Francja ma jednak nadal poważne atuty w tym regionie. Są to związki kulturowe, język, wiedza o tych krajach np. w sektorze górnictwa i zasobów surowcowych, opieki zdrowotnej, a instytucje państwowe w zachodniej Afryce są często kopiami instytucji Republiki. Nawet masoneria afrykańska jest powiązana z tą metropolitalną. Macron pozbywa się problemu i odpowiedzialności, ale Francja od Afryki się nie odwróci.

Na razie Rosjanie, za pośrednictwem Korpusu Afrykańskiego ugruntowali swoją obecność w Republice Środkowoafrykańskiej, Mali, czy Burkina Faso. Np. Republika Środkowoafrykańska jest bogata w złoża mineralne i ma strategiczne znaczenie, bo stanowi bramę do całego regionu – Konga, Kamerunu i Sudanu. Chińczycy budują swoje wpływy bardziej dyskretnie i za pomocą gospodarki. Konkurentem są i Stany Zjednoczone, które rywalizują na tym kontynencie z Chinami w przemyśle wydobywczym i w walce o surowce. Nawet Emiraty Arabskie wchodzą do francuskiej Afryki, wspomagając finansowo prezydentury tych krajów. Świadczy o tym przykład Czadu, gdzie Mahamat Déby wypędził armię francuską, mając zaplecze z pieniędzy Emiratów.

Portal Atlantico zauważa, że „Macron zapowiada koniec tradycyjnej strefy wpływów, ale bez jasno sformułowanej doktryny zastępczej. (…). Z Afryką postępowaliśmy tak, jakby nic się nie stało, nigdy nie siadając do budowania nowego rodzaju relacji na różnych obszarach”. Chociaż „Francja posiadała coś, co jest w tym względzie dość rzadkie: wiedzę o kontynencie, gromadzoną przez dekady, w dziesiątkach sektorów, przez tysiące francuskich obywateli, którzy w taki czy inny sposób mają osobiste powiązania z kontynentem. To właśnie ten kapitał powinien zostać wykorzystany, bo on nadal istnieje” – dodają analitycy portalu.

Źródło: Atlantico

Najnowsze