Spożycie piwa w Czechach spadło do „zaledwie” 121 litrów na mieszkańca na rok. Niby sporo, ale takie roczne spożycie piwa na mieszkańca w Czechach jest najniższe w historii nowożytnej tego kraju. Spadła też produkcja, do nieco poniżej 20 milionów hektolitrów i jest najmniejsza od piętnastu lat.
Wiele czeskich browarów boryka się z problemami i domaga się obniżenia podatku VAT na piwo lane i serwowane w barach i restauracjach. Spadek produkcji w 2025 o 4,3% licząc rok do roku, na pierwszy rzut oka nie jest katastrofą, ale konsumpcja piwa spada od pewnego czasu w Czechach.
W 2025 roku, w przeciwieństwie do lat ubiegłych, także eksport nie pozwolił większości czeskich browarów zrekompensować strat na własnym rynku. Piwo zostało niedawno wpisane na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Tradycyjnej Kultury Ludowej, ale widoczna jest zmiana wzorców konsumpcji, która uderza w browary. Spożycie piwa w barach i restauracjach (hospodach) spadło po 2019 roku i pandemii Covid-19. W porównaniu z tym rokiem, w 2025 r. w Czechach wyprodukowano już o 1,6 mln hektolitrów mniej piwa.
Jeszcze w 2011 roku połowa piwa spożywanego w Czechach była konsumowana w hospodach, a do 2025 roku udział ten spadł do zaledwie 28%. Poza ewolucją nawyków i zachowań po pandemicznym zamknięciu, wpływ na to zjawisko ma też inflacja ostatnich lat i wynikająca z niej utrata siły nabywczej wielu Czechów. W odpowiedzi na rosnące ceny, niekoniecznie Czesi całkowicie rezygnują z piwa, ale wielu woli teraz pić je w domu.
Browarnicy niedawno zaapelowali do rządu o obniżenie stawki VAT na piwo lane w barach i restauracjach. „Hospody” też przeżywają problemy związane z utratą klientów, a wiele z nich zostało zmuszonych w ostatnich latach do skrócenia dni i godzin otwarcia, a nawet do zamknięcia lokali. Wywołuje to zmianę tradycji społecznych, szczególnie na obszarach wiejskich oraz w małych i średnich miastach.
W 2024 roku stawka VAT na piwo wzrosła z 10% do 21% w ramach planu oszczędnościowego przyjętego przez poprzedni rząd. Luboš Kastner, kierownik działu gastronomii w Izbie Handlowej uważa, że w imię ochrony czeskiego dziedzictwa kulturowego, piwo, w przeciwieństwie do innych napojów alkoholowych, powinno być zwolnione z VAT w Republice Czeskiej. Dodaje, że „piwo jest integralną częścią naszej kultury i czeskiego społeczeństwa. Biorąc pod uwagę nasz wyjątkowy styl życia, zarówno na wsi, jak i w mieście, piwo zawsze zajmowało inne miejsce niż w innych krajach. Ludzie zawsze gromadzili się, spotykali i prowadzili interesy wokół piwa. Bary i kawiarnie są zatem miejscami, które sprzyjają tej serdeczności i życiu wspólnotowemu. Stopniowo odchodziliśmy od tej tradycji, a szczególnie na obszarach wiejskich niepotrzebnie odciągaliśmy ludzi od tych lokali”.
Jego zdaniem podnosząc stawkę VAT „zniszczono piwną kulturę”. Chce też pozbycie się „etykietki, że piwo to niebezpieczny produkt alkoholowy”. „Piwo to piwo, jest częścią czeskiej kultury narodowej i to ono nas charakteryzuje, wyróżnia od reszty świata, bądźmy z tego dumni!” – dorzuca.
W 2027 r. planowane jest obniżenie stawki VAT, ale na napoje bezalkoholowe serwowane w lokalach gastronomicznych do 12%. Związek Browarów i Słodowni apeluje do rządu o rozważenie ratunku dla przemysłu piwowarskiego, który każdego roku przynosi państwu blisko 1,2 mld euro podatków i zatrudnia około 60 tys. osób.
Źródło: Radio Praga
