Przerwy w dostawach prądu na Kubie trwają ponad 20 godzin dziennie. Mieszkańcy mają dość, ale rząd potępia „ludobójczą blokadę energetyczną” ze strony USA. Jego zdaniem, „dramatyczne pogorszenie się” sytuacji energetycznej na Kubie jest wynikiem decyzji administracji Trumpa, o czym mówił prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel.
Tymczasem mieszkańcy Kuby coraz częściej protestują przeciwko przerwom w dostawie prądu w Hawanie. Ich rząd oskarża Stany Zjednoczone o odpowiedzialność za bardzo „napiętą” sytuację sieci energetycznej wyspy. Waszyngton tymczasem ponowił ofertę pomocy dla wyspy w wysokości 100 milionów dolarów. Warunkiem jest, by ta pomoc była dystrybuowana przez Kościół katolicki.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio, którego rodzice są sami kubańskiego pochodzenia, przedstawił taką propozycję już podczas wizyty w Watykanie, ale Kuba ją odrzuciła. W ostatnich tygodniach wymiana uszczypliwości między Waszyngtonem a Hawaną nasiliła się , ale obydwa państwa prowadzą rozmowy.
USA odrzucają oskarżenia komunistycznego rządu i twierdzą, że kubański kryzys energetyczny wynika z wewnętrznego złego zarządzania gospodarką. Jednak od upadku władzy prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, sojusznika Hawany, dostawy z tego kraju na Kubę ustały.
Pod koniec stycznia 2026 roku Donald Trump podpisał dekret uznający Kubę, położoną 150 km od wybrzeży Florydy, za „wyjątkowe zagrożenie” dla Stanów Zjednoczonych. Zagroził też represjami wobec każdego kraju, który chciałby dostarczać lub sprzedawać ropę naftową Hawanie. Taki krok spowodował, że rząd Kuby znalazł się w trudnej sytuacji, a ludność ma dość i rozpoczęła protesty.
Od kilku dni sytuacja w sieci energetycznej na wyspie liczącej 9,6 miliona mieszkańców stała się niemal krytyczna. Według oficjalnych np. we wtorek doszło do jednoczesnych przerw w dostawie prądu na 65% terytorium Kuby. W Hawanie przerwy w dostawie prądu trwają ponad 20 godzin dziennie, a na prowincji przerwy trwają całymi dniami.
Od końca stycznia zezwolono na zacumowanie na Kubie tylko jednemu rosyjskiemu tankowcowi ze 100 tys. ton ropy naftowej, co pozwoliło tylko na tymczasową poprawę sytuacji. Obecnie jednak zapasy są „wyczerpane” – oświadczył w państwowej telewizji minister energetyki i górnictwa Vicente de la O. Levy.
13 maja w San Miguel del Padron, na przedmieściach Hawany, na ulice wyszli ludzie uderzając w puste garnki i patelnie i protestując przeciwko przerwom w dostawie prądu. Wieczorem mieszkańcy kilku dzielnic stolicy również uderzali w garnki i patelnie. „Włączcie światło!” – skandowali mieszkańcy Playa, dzielnicy na zachodzie stolicy. I pomyśleć, że w tym przypadku rację miał nawet Lenin, mówiąc, że komunizm to „władza sowiecka plus elektryfikacja całego kraju”…
Źródło: AFP
