Strona głównaWiadomościPolskaWywłaszczenia Polaków. Państwo zabiera nieruchomość, a ludzie na odszkodowania czekają latami

Wywłaszczenia Polaków. Państwo zabiera nieruchomość, a ludzie na odszkodowania czekają latami

-

- Reklama -

Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek skierował pismo do Ministerstwa Infrastruktury, w którym alarmuje o rażącej przewlekłości postępowań odszkodowawczych właścicieli gruntów wywłaszczanych pod inwestycje drogowe. Problem dotyczy przede wszystkim nieruchomości przejmowanych na podstawie tzw. specustawy drogowej, czyli ustawy z 2003 roku o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych.

Instytucje publiczne przy realizacji inwestycji drogowych powołują się na decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej (ZRID). Z chwilą, gdy staje się ona ostateczna, prywatne grunty z mocy prawa przechodzą na własność Skarbu Państwa lub samorządu terytorialnego.

Ogromne kontrowersje budzi nadawanie decyzjom ZRID rygoru natychmiastowej wykonalności. W praktyce oznacza to ekspresowe przejęcie terenu i rozpoczęcie prac publicznych jeszcze zanim wywłaszczony obywatel otrzyma jakąkolwiek rekompensatę finansową.

Teoretycznie prawo stoi po stronie poszkodowanych. Przepisy zobowiązują właściwy organ do wydania decyzji o wysokości odszkodowania w ciągu 30 dni od uostatecznienia się ZRID-u, a w przypadku rygoru natychmiastowej wykonalności – w ciągu maksymalnie 60 dni.

RPO wskazuje, że w rzeczywistości wygląda to inaczej. Dla właścicieli gruntów po prostu dramatycznie. Ustawowe terminy to fikcja. Standardem jest oczekiwanie na wycenę i przelew przez wiele miesięcy, a w skrajnych przypadkach biurokratyczna batalia ciągnie się przez kilkanaście lat.

„Zmuszony jestem podkreślić, że przewlekłe ustalanie wysokości odszkodowania prowadzi do naruszania wolności i praw osób wywłaszczonych, w szczególności prawa do otrzymania słusznego odszkodowania bez nieuzasadnionej zwłoki, które to prawo gwarantowane jest w Konstytucji RP, a także wynika z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka” – alarmuje w piśmie do resortu RPO Marcin Wiącek.

Jednym z głównych powodów tej administracyjnej udręki jest absurdalne zapętlenie procedur. Ze względu na przedłużające się postępowania, sporządzane operaty szacunkowe po prostu tracą ważność w zderzeniu z dynamicznie zmieniającymi się cenami na rynku nieruchomości. Urzędy muszą więc zlecać kolejne wyceny, co po raz kolejny wydłuża cały proces. Do skali problemu przyznał się zresztą sam rząd. W uzasadnieniu ubiegłorocznego projektu nowelizacji ustawy o CPK z 24 września 2025 roku zapisano wprost, że brak formalnego powiązania wywłaszczenia z wypłatą rekompensaty z dużym prawdopodobieństwem doprowadzi do sytuacji, w której obywatel będzie musiał opuścić swój dom przed otrzymaniem chociażby zaliczki.

Pewnym kołem ratunkowym dla wywłaszczanych ma być mechanizm zaliczkowy. Obecne przepisy pozwalają na zawnioskowanie o wypłatę 70 proc. kwoty ustalonej w decyzji pierwszej instancji, a urząd ma na realizację takiego jednorazowego przelewu 30 dni. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada, że rozważy podniesienie tego progu do 85 proc., choć asekuruje się koniecznością przeprowadzenia dodatkowych analiz pod kątem tego, czy nie spowolni to tempa samych inwestycji.

Największą niesprawiedliwością całego systemu pozostaje jednak rażąca asymetria kar. O ile za przekroczenie terminów przy oddawaniu inwestycji drogowych organom grożą dotkliwe sankcje finansowe, o tyle za wieloletnią zwłokę w wydaniu decyzji odszkodowawczej urzędnicy nie ponoszą żadnych ustawowych konsekwencji. Rzecznik Praw Obywatelskich domaga się natychmiastowego usunięcia tej luki i takiego systemowego uszczelnienia procesu wywłaszczenia, by prawo obywatela do terminowego odszkodowania przestało być jedynie pustą, papierową deklaracją.

Źródło:forsal.pl

Najnowsze