Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” ujawnił kulisy zatrudniania ukraińskich lekarzy. Jak się okazuje resort zdrowia naciska – by mimo nieznajomości języka polskiego – nie wygaszać im warunkowego prawa wykonywania zawodu, ponieważ stali się „filarem” systemu.
– Lekarze, którzy nie znają języka polskiego, byli zatrudniani przez szpitale, a trudno jest leczyć pacjenta, jeżeli nie zna się języka. W mojej ocenie dochodziło do sytuacji, gdy niemówiąca po polsku osoba, która była zatrudniona w charakterze lekarza, mogła narazić pacjenta na utratę zdrowia. 1 maja wygasły uprawnienia do warunkowego wykonywania zawodu przez lekarzy cudzoziemców, którzy nie przedstawili certyfikatu o znajomości języka polskiego na poziomie co najmniej B1 – przekazał Jankowski.
Jak mówił, od 1 maja 2026 r. wygaszono prawo wykonywania zawodu 146 lekarzom spoza Unii Europejskiej. Od początku maja imigranci pracujący w Polsce jako lekarze muszą bowiem udowodnić, że znają język polski – ale wymagany jest certyfikat zaledwie na poziomie B1. Inaczej mogą stracić prawo wykonywania zawodu. Chodzi o grupę, która uzyskała to prawo w uproszczonej procedurze. Natomiast lekarze, którzy złożyli wniosek po 24 października 2024 r. muszą mieć certyfikat przy ubieganiu się o prawo wykonywania zawodu.
Według Naczelnej Rady Lekarskiej poziom B1 to zbyt niski stopień znajomości języka polskiego dla lekarzy leczących ludzi w Polsce. Odpowiedni – ich zdaniem – byłby co najmniej poziom B2, a docelowo nawet C1. – Targi o to z ówczesną minister zdrowia Izabelą Leszczyną trwały długo, ale pod naporem dyrektorów szpitali te wymagania obniżono do B1, czyli do poziomu całkowicie turystycznego. To jest poziom niespotykany w innych krajach Unii Europejskiej – wskazał Jankowski.
Bez znajomości języka, a nawet bez kwalifikacji. Pacjenci skazani na „rosyjską ruletkę”
Tymczasem Ministerstwo Zdrowia nie chce odpływu lekarzy, nawet tych, którzy nie znają języka polskiego. Planuje bowiem nowelizację przepisów, która ma umożliwić takim „fachowcom” pracę z polskimi pacjentami bez potwierdzonej znajomości języka przez kolejny rok. Dodatkowo – jak przekazał Jankowski – resort nakazuje NRL „szczególną ostrożność” podczas wygaszania prawa wykonywania zawodu, powołując się na planowaną nowelizację. – Wydaje się, że nie w taki sposób powinno się stanowić prawo w Polsce – ocenił szef Rady.
Jak mówił, w Polsce jest ok. 3 tys. ukraińskich lekarzy, a ok. 1/3 z nich nie dostarczyła certyfikatu znajomości języka polskiego na poziomie co najmniej B1. – Część z tych lekarzy oczekuje na certyfikat i przedstawia różne zaświadczenia, lecz ich status pozostaje niejasny, a części tych medyków odbierzemy warunkowe prawo wykonywania zawodu i skończymy ten chocholi taniec – stwierdził.
– Jeżeli od dwóch lat było wiadomo, że termin na złożenie certyfikatu językowego upłynie 1 maja 2026 r. i przez dwa lata ukraińscy lekarze, pracując w polskim systemie, nie potrafili zdać egzaminu na poziomie B1, to oznacza, że oni naprawdę nie mówią po polsku i naprawdę są zagrożeniem dla pacjentów – ocenił.
W dalszej części rozmowy podkreślił, że w polskim systemie „wiele kwestii opiera się na zaufaniu do lekarza, który wykonał badanie czy konsultował pacjenta wcześniej”. – My tego zaufania do lekarzy, którzy nie mówią po polsku, nie możemy mieć. Oni wprost psują system – mówił.
Jak mówił, w 146 przypadkach wygaszono warunkowe prawo wykonywania zawodu lekarzom spoza UE. – Jesteśmy w trakcie procedur, a sprawa dotyczy kilkuset lekarzy. Dlatego chcemy współpracować z Narodowym Funduszem Zdrowia przy likwidacji kominów płacowych – dodał Jankowski.
Relacjonował, że do NRL dochodzą głosy, że jeśli dojdzie do wygaszenia tych praw, to „system stanie” i niektóre poradnie upadną. – To jest idealne potwierdzenie tego, że w polskim systemie ochrony zdrowia doprowadzono do sytuacji, w której osoby, które nigdy nie powinny w tym systemie zaistnieć, stały się jego filarem w niektórych mniejszych miejscowościach czy w pojedynczych poradniach. Na to nie ma naszej zgody – oświadczył.
– To system partyzancki. Jeżeli ktoś nie umie mówić po polsku, nie powinien pracować w Polsce jako lekarz – skwitował szef NRL.
