80 gramów mięsa tygodniowo – to mniej, niż zawiera standardowy hamburger w sieciówce. Taki limit wprowadzono w państwowych domach opieki w stolicy Danii, Kopenhadze. Lokalna lewicowa radna stwierdziła, że seniorzy muszą dorzucić się do ratowania klimatu, ponieważ to ich pokolenie „najbardziej nabroiło”. Krytycy nie przebierają w słowach, mówiąc wprost o drastycznym „karaniu” osób starszych.
Spór dotyczy nowych wytycznych w Kopenhadze, które ograniczają posiłki w państwowych domach opieki do zaledwie 80 gramów wołowiny, jagnięciny lub cielęciny na tydzień. Dla porównania, jest to ilość mniejsza niż łączna waga dwóch kotletów wołowych w standardowym burgerze Big Mac (które ważą ok. 90 gramów).
Głos w sprawie zabrała Birgitte Kehler Holst z lewicowo-ekologicznej partii Alternatywa, stanowczo broniąc nowych limitów podczas posiedzenia Rady Miasta Kopenhagi pod koniec kwietnia.
„Wszyscy, łącznie z osobami starszymi, muszą wnieść swój wkład w osiągnięcie naszych celów klimatycznych” – oświadczyła Holst. „To właśnie to pokolenie, które najbardziej nabroiło” – dodała.
Jej komentarze wywołały natychmiastowe oburzenie wśród wielu komentatorów, którzy oskarżyli ją o chęć ukarania seniorów i siłowe przeforsowanie wegetariańskiej agendy.
Do słów radnej ostro odniósł się Malte Larsen z narodowo-konserwatywnej Duńskiej Partii Ludowej. Polityk opublikował na platformie X zdjęcie, na którym trzymał w dłoni dzienną porcję mięsa.
„11,4 grama wołowiny. Tylko tyle dziennie mogą zjeść mieszkańcy domów opieki w gminie Kopenhaga, aby nie przekroczyć tygodniowego limitu 80 gramów” – napisał Larsen. „Według polityk z Alternatywy dzieje się tak dlatego, że nasi seniorzy przez całe życie byli największymi klimatycznymi grzesznikami. I dlatego muszą zostać ukarani” – dodał.
Larsen określił retorykę „zadufanych w sobie fanatyków klimatycznych” mianem groteski i wytknął im hipokryzję. Podkreślił, że Dania odpowiada za zaledwie 0,1% globalnej emisji CO2 spowodowanej przez człowieka, więc ograniczanie posiłków seniorom nie uratuje świata. Wskazał, że ci sami decydenci bez problemu latają samolotami na „nieistotne konferencje klimatyczne”.
11,4 gram oksekød. Så meget må plejehjemsbeboere i Københavns Kommune spise om dagen, for ikke at overskride den ugentlige grænse på 80 gram.
Ifølge en politiker fra Alternativet skyldes det, at vores ældre har været de største klimasyndere igennem deres liv. Og derfor skal de… pic.twitter.com/54AV1ojrRY
— Malte Larsen (@MalteLarsen_) May 5, 2026
Głos zabrała również Mona Juul z centroprawicowej Konserwatywnej Partii Ludowej, która na Facebooku skrytykowała nowe przepisy. „(Holst) najwyraźniej uważa, że mieszkańcom domów opieki nie należy podawać mięsa, ponieważ przez całe życie zachowywali się jak »świnie«. Dlatego zamiast mięsa powinni dostać soczewicę” – podsumowała gorzko.
W obliczu narastającej fali krytyki, Birgitte Kehler Holst postanowiła przeprosić za formę swojej wypowiedzi, jednak nie wycofała się z samego pomysłu ograniczenia spożycia mięsa. W rozmowie z duńskim dziennikiem „BT” przyznała, że z mównicy wygłosiła „nieco zbyt pochopny komentarz” i jest jej z tego powodu przykro.
Radna pozostała jednak nieugięta w kwestii diety. „Uważam za całkowicie bezproblemowe to, że nasi starsi obywatele – podobnie jak reszta kopenhażan – otrzymują zdrowe, smaczne i ekologiczne jedzenie, które jest zgodne z duńskimi wytycznymi żywieniowymi” – dodała.
