Strona głównaWiadomościŚwiatUkraina chciała zaatakować Moskwę w najbardziej bezbronnym momencie. Interweniował Trump

Ukraina chciała zaatakować Moskwę w najbardziej bezbronnym momencie. Interweniował Trump

-

- Reklama -

Nerwowa atmosfera w Rosji przed obchodami 9 maja. Wołodymyr Zełenski zasugerował, że nad Moskwą mogą pojawić się ukraińskie drony, a obywatelom Ukrainy wręcz zalecił opuszczenie rosyjskiej stolicy. W tle pojawiły się ostrzeżenia o możliwych prowokacjach i kolejnym złamaniu rozejmu przez Kreml.

Słowa ukraińskiego prezydenta najwyraźniej wywołały na Kremlu niemałą panikę. Rosjanie zdecydowali się zamknąć aż 13 lotnisk po nocnych atakach dronowych. Dodatkowo zapowiedziano czasowe wyłączenie mobilnego internetu, a wokół Moskwy rozlokowano ciężki sprzęt wojskowy.

W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się nagrania pokazujące systemy przeciwlotnicze i wzmożone kontrole bezpieczeństwa w rosyjskiej stolicy. Wiele wskazuje na to, że Kreml poważnie obawiał się kompromitacji podczas jednej z najważniejszych propagandowych uroczystości Putina.

Sytuacja zrobiła się na tyle napięta, że do gry wkroczył Donald Trump. Prezydent USA ogłosił trzydniową przerwę w walkach i poinformował o planowanej wymianie dwóch tysięcy jeńców wojennych w formule „1000 za 1000”.

– Mam nadzieję, że to początek końca bardzo długiej, krwawej i zaciętej wojny. Trwają rozmowy na temat zakończenia tego poważnego konfliktu – przekazał Trump.

W piątek Wołodymyr Zełenski podpisał również dekret wyłączający okolice Placu Czerwonego z planu użycia broni podczas trwania parady. Dokument wszedł w życie natychmiast po podpisaniu.

Decyzję o zawieszeniu broni potwierdził także Jurij Uszakow, doradca Władimira Putina. Kreml oficjalnie zgodził się na propozycję ogłoszoną przez Donalda Trumpa.

Choć oficjalnie mówi się o „humanitarnym rozejmie”, trudno nie zauważyć, że Moskwa pierwszy raz od dawna wyglądała tak, jakby naprawdę obawiała się ukraińskiego uderzenia.

Źródło:Wprost

Najnowsze