Strona głównaWiadomościPolitykaPlany ogólne sparaliżują rozwój. Bosak alarmuje: Uderzy to nie tylko w budownictwo...

Plany ogólne sparaliżują rozwój. Bosak alarmuje: Uderzy to nie tylko w budownictwo [VIDEO]

-

- Reklama -

Krzysztof Bosak na konferencji prasowej dotyczącej planów ogólnych w gminach zwrócił uwagę, że realnie sprawa nie jest dobrze prowadzona i przynosi więcej szkód niż pożytku. Przypomniał też, że niemały udział w bałaganie ma były rząd premiera Mateusza Morawieckiego, który przyjął w ramach tzw. kamieni milowych unijny dyktat w tej sprawie.

Plan ogólny gminy to dokument planistyczny, który samorządy muszą przyjąć do 31 sierpnia 2026 r. w odniesieniu do obszarów, które wcześniej nie zostały objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego. W wielu gminach brakuje planów miejscowych na znacznej części terenów.

Plany ogólne zastąpią obecne studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin. Ustalenia planu ogólnego są wiążące przy sporządzaniu miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego oraz decyzji o warunkach zabudowy (WZ), zwanych też potocznie wuzetkami. Gminy będą mogły uniemożliwić właścicielowi nieruchomości np. budowę domu na działce, która w ww. planie ogólnym zostanie zlokalizowana w strefie objętej zakazem zabudowy.

Wicemarszałek Krzysztof Bosak podkreślił, że plany ogólne są „postrachem ludzi, którzy chcą budować domy”.

- Prośba o wsparcie -

– Słyszymy od nich, można powiedzieć, że od paru lat niestety materializuje się ten koncept w bardzo nieciekawej formie. Natomiast mało kto ma świadomość, że to uderzy nie tylko w budownictwo, ale również w rolnictwo – powiedział Bosak.

– Nie ma naszej zgody na to, żeby w Polsce sparaliżować modernizację, rozbudowę i unowocześnianie gospodarstw rolnych w imię zupełnie nieprawidłowo pojętej idei planowania przestrzennego

Następnie Krzysztof Bosak przedstawił problematykę planów ogólnych. Podkreślił, że on osobiście popiera planowanie przestrzenne, gdyż studiował architekturę i urbanistykę i zaznaczył, że z dobrze prowadzonego planowania przestrzennego są korzyści.

– Natomiast nałożenie na obecną, często wadliwą warstwę planowania przestrzennego, czyli system nieuchwalonych w wielu gminach planów zagospodarowania przestrzennego i tzw. „WZ-etek”, czyli warunków zabudowy, nałożenie na to jeszcze kolejnej warstwy wymuszonej zobowiązaniami unijnymi planów ogólnych, bez zlikwidowania tego, co jest dotychczas i bez mądrego, dobrego, faktycznego planowania przestrzennego, tylko kierując się wyłącznie kryteriami algorytmicznymi, wskaźnikami matematycznymi, wymuszonymi przez UE […] i biurokratyczną arbitralnością, nie zbudujemy dobrego planowania przestrzennego – przekonywał Bosak i dodał, że „możemy bardzo mocno zaszkodzić” i „państwo już zaczęło szkodzić”.

Wymienił jako ofiary działań państwa właścicieli gruntów, gospodarstw domowych i ludzi, którzy chcą inwestować.

– My nie możemy pogodzić się, że pod presją UE sparaliżujemy w Polsce inwestycje. Wiem, że zaraz zjawią się tacy, którzy będą mówić „proces rozlewania się miast tyle nas kosztuje”. Nikt temu nie zaprzecza. Natomiast […] plany ogólne wprowadzone w obecnej formie zablokują także rozwój miast. I to już się dzieje – kontynuował.

Wskazał też kilka nadchodzących zmian, które wyłącznie na podstawie arbitralnej decyzji urzędników spowodują spadki wartości ziem.

– Cała ta zabawa, ten biurokratyczny horror, który się szykuje, wynika z kamieni milowych, w tym przypadku z kamienia A13, na który zgodził się rząd Morawieckiego, a konkretnie zdaje się, że negocjował to minister Buda – przypomniał.

Źródło:X / nczas.info

Najnowsze