Izrael nie potrafi funkcjonować bez wroga, a po zawarciu porozumienia z Iranem, jego nowym celem staje się Turcja – twierdzi turecki minister spraw zagranicznych Hakan Fidan. Relacje stają się coraz gorętsze, a dyplomatyczny spór przeradza się w otwartą wojnę na oskarżenia, nakazy aresztowania i obelgi.
W wywiadzie dla państwowej agencji informacyjnej Anadolu, szef tureckiej dyplomacji Hakan Fidan ocenił, że po zakończeniu – na razie przynajmniej tymczasowo – aktywnej fazy konfliktu z Iranem, Izrael aktywnie poszukuje nowego przeciwnika.
„Widzimy, że nie tylko administracja Netanjahu, ale także niektóre postacie z opozycji – choć nie wszystkie – dążą do ogłoszenia Turcji nowym wrogiem. To nowy rozwój sytuacji w Izraelu… zamieniający się w strategię państwową” – oświadczył Fidan.
To nie pierwszy raz, gdy Turcja stawia takie zarzuty Izraelowi. Prezydent Recep Tayyip Erdogan już w 2024 roku ostrzegał, że jeśli Izraelowi uda się pokonać Hamas w Strefie Gazy, w następnej kolejności „weźmie na celownik” Turcję.
Ostatnio Erdogan oficjalnie ostrzegł prezydenta USA Donalda Trumpa przed „możliwymi prowokacjami i sabotażem” ze strony Izraela. Według tureckiego przywódcy, działania te mogłyby zagrozić wstępnemu porozumieniu o zawieszeniu broni w amerykańsko-izraelskiej wojnie z Iranem.
Obecnie Turcja zacieśnia współpracę z Egiptem i Pakistanem, próbując odegrać pewną rolę w utrwaleniu zawieszenia broni w konflikcie z Iranem i wzmacniając swoją pozycję w świecie arabskim i islamskim.
Netanjahu zapowiedział z kolei, że Izrael będzie nadal przeciwstawiał się Iranowi i jego regionalnym sojusznikom. Nawiązując do dwutygodniowego rozejmu podkreślił, że kampania „jeszcze się nie skończyła”.
Dożywocie dla Netanjahu? Turcja oskarża premiera Izraela o zbrodnie przeciwko ludzkości

