Trzymiesięczna dziewczynka została zagryziona przez psy w brytyjskim mieście Redcar. W związku ze sprawą zatrzymano 45-letniego mężczyznę, a agresywne zwierzęta nie żyją.
Do tragedii doszło w czwartek, 9 kwietnia w hrabstwie North Yorkshire. Służby otrzymały zgłoszenie o zagrożeniu życia dziecka w jednej z posiadłości krótko po godzinie 13:30. Na miejsce wysłano trzy zespoły pogotowia ratunkowego.
Niestety, mimo podjętych działań, życia trzymiesięcznej dziewczynki nie udało się uratować. Główną i bezpośrednią przyczyną śmierci były rany zadane przez psy.
W wyniku zdarzenia ucierpiała również 31-letnia kobieta, która z obrażeniami ręki trafiła do szpitala, gdzie udzielono jej niezbędnej pomocy medycznej.
W związku ze śmiercią niemowlęcia policja zatrzymała 45-letniego mężczyznę. Usłyszał on zarzut niewłaściwego sprawowania opieki nad niebezpiecznie zachowującym się psem, który wymknął się spod kontroli i spowodował obrażenia skutkujące śmiercią. Mężczyzna został zwolniony za kaucją do czasu zakończenia dalszych czynności śledczych.
Podejrzany sprawował opiekę nad dwoma psami. Jedno ze zwierząt zostało zastrzelone na ulicy przez uzbrojonych funkcjonariuszy. Drugiego psa początkowo zabezpieczono, a później podjęto decyzję o konieczności jego uśpienia. W policyjnym komunikacie stwierdzono, że psy nie należały do ras prawnie zakazanych.
Śledczy wciąż ustalają dokładny przebieg zarówno samego zdarzenia, jak i minut poprzedzających atak pasów. Apelują do wszystkich świadków o pomoc. Kluczowe dla sprawy mogą okazać się wszelkie informacje, w tym nagrania z telefonów komórkowych, wideorejestratorów samochodowych czy monitoringu na prywatnych okolicznych posesjach.



