Strona głównaWiadomościPolskaTajemnicza rozmowa Sebastiana M. w areszcie. Powoływano się na wpływy w ministerstwie...

Tajemnicza rozmowa Sebastiana M. w areszcie. Powoływano się na wpływy w ministerstwie sprawiedliwości

-

- Reklama -

Na jaw wychodzą kulisy pobytu Sebastiana M. w areszcie śledczym. Portal o2.pl ujawnia treść jednej z rozmów telefonicznych, którą przeprowadził oskarżony o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. Od tajemniczego rozmówcy, który powoływał się na wpływy w ministerstwie sprawiedliwości, usłyszał, że lada dzień wyjdzie na wolność, że wszystko jest załatwione.

Do rozmowy w areszcie doszło w lipcu 2025 roku, mniej więcej dwa miesiące po ściągnięciu przez polskie służby Sebastiana M. z Dubaju.

- Reklama -

Oskarżony korzystał wówczas z prawa do kontaktu telefonicznego ze swoją matką. W pewnym momencie kobieta przekazała słuchawkę niezidentyfikowanemu mężczyźnie. Z notatki służbowej sporządzonej w areszcie wynika, że nieznajomy przekazał osadzonemu sensacyjne wręcz informacje.

Przekonywał, że „wszystkie dokumenty zostały podpisane przez ministerstwo”, a w najbliższych dniach w zakładzie karnym miał zjawić się dyplomata, u boku którego Sebastian M. opuści mury aresztu.

- Prośba o wsparcie -

„Na dzień dzisiejszy podpisał minister sprawiedliwości, że jesteś wolnym człowiekiem” – takie słowa miały paść przez telefon. Mężczyzna wspominał o „spotkaniu dyplomatycznym z Senegalem” oraz wyjazdach do Hamburga w celu „załatwienia sprawy”.

Obiecywał oskarżonemu, że wyjdzie na wolność „maksymalnie we wtorek lub środę”. „Jest zezwolenie oficjalne. Jesteś czysty. Wychodzisz na wolność, koniec kropka. Kwestia jest teraz tego, w co gra minister Żurek” – cytuje rozmowę portal o2.pl.

To miała być jedyna tego typu rozmowa. Dyrektor aresztu poinformował o jej treści sąd. 26 wrześnie 2025 roku Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim podjął decyzję o cofnięciu oskarżonemu zgody na korzystanie z telefonu.

Nowa linia obrony Sebastiana M.

Sebastian M. odpowiada za doprowadzenie do tragicznego wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 roku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina z Myszkowa – Patryk, Martyna i ich czteroletni syn Oliwier. Po wypadku mężczyzna zbiegł z kraju i długo ukrywał się w Dubaju.

Oskarżony konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Na ostatniej rozprawie (12 marca) przekonywał sąd, że samochód Kia, którym podróżowały ofiary wypadku, jechał na kole dojazdowym. Koło to było ograniczone konstrukcyjnie do prędkości 50 km/h, więc pojazd nigdy nie powinien był poruszać się nim po autostradzie, a co więcej – że rzekomo koło dojazdowe było przyczyną wypadku, że wręcz „ten samochód na niego zjechał”.

Obrona po raz kolejny wnioskowała też o uchylenie aresztu tymczasowego. Sąd odrzucił ten wniosek, a dodatkowo przedłużył areszt do 1 października, argumentując to wciąż realnym i bardzo wysokim ryzykiem ponownej ucieczki oskarżonego z kraju.

Sebastian M. nie przyznaje się do winy. „Nie czułem się winny, nigdy nie uciekłem”

 

Źródło:o2.pl

Najnowsze