Deklaracja prezydenta Macrona o rozbudowie arsenału nuklearnego Francji i wzięcia pod parasol kilku krajów europejskich, wywołała pytania opozycji o „narodowe preferencje” w tej materii? Macron z góry jednak zadeklarował, że „guzik” będzie zawsze w Paryżu i to Francja zdecyduje o jego użyciu.
Głos w tej spraie zabrała też Minister Sił Zbrojnych Catherine Vautrin, która podkreśla, że odstraszanie nuklearne musi zapewnić przede wszystkim „wystarczającą siłę, aby chronić własne żywotne interesy”. Minister Sił Zbrojnych dodała, że chce „współpracować z naszymi sąsiadami”, którzy „będą uczestniczyć w ćwiczeniach razem z nami”.
Ma to być rozszerzenie współpracy „w ramach inicjatyw europejskich”, która już trwa w inych obszarach. Catherine Vautrin stwierdziła, że deklaracja Emmanuela Macrona było „asertywnym pokazem siły (…) w służbie pokoju”. Dodała, że „francuska nueklearna broń odstraszająca musi pozwolić nam być wystarczająco silnymi, aby zachować nasze żywotne interesy i chronić nasz kraj”.
Pytana o możliwość „dzielenia się odstraszaniem nuklearnym z europejskimi sąsiadami”, Catherine Vautrin stwierdziła, że jest to „wyłączna prerogatywa Prezydenta Republiki, a Francja jest u suwerenna pod każdym względem”, „finansuje taką broń i nie będzie prosić swoich sojuszników o współudział”.
Minister podkreśliła, że chce jednak „współpracować z naszymi sąsiadami”. Powołała się tu na „tradycję gaullistowską” z lat 60. XX wieku, że „aby być silnym, musimy być również zjednoczeni”, a „żywotne interesy nie są powiązane z granicami” i kiedy „jeden z naszych sojuszników zostaje zaatakowany, to oczywiste, że dotyczy to również Francji”.
Catherine Vautrin za Macronem, wymieniła jako przykłady Wielką Brytanię, Niemcy, Polskę, Holandię, Belgię, Grecję, Szwecję i Danię. Dodała, że ci „sąsiedzi będą uczestniczyć w ćwiczeniach razem z nami” i będzie to „w ramach inicjatyw europejskich”.
Źródło: AFP


