Strona głównaWiadomościPolskaKolejne miasto w Polsce będzie dyskryminować kierowców? Twierdzą, że to przez KE

Kolejne miasto w Polsce będzie dyskryminować kierowców? Twierdzą, że to przez KE

-

- Reklama -

Władze Katowic przygotowały projekt uchwały ws. wprowadzenia strefy czystego transportu (SCT) – poinformował w poniedziałek wiceprezydent Katowic Bogumił Sobula. Projekt, którego konsultacje właśnie się rozpoczęły, ma być poddany pod głosowanie w kwietniu br.

Katowicka SCT miałaby od 29 czerwca br. obejmować ścisłe śródmieście i być ograniczona ulicami (lub ich fragmentami), kolejno: Skargi, Moniuszki, Pańki, Dudy-Gracza, Warszawską, Francuską, Mariacką Tylną, Dworcową i Słowackiego. Zgodnie z projektem ulice te wyznaczają granice strefy i nie są do niej włączone.

- Reklama -

Projekt wyłącza bez ograniczeń pojazdy mieszkańców Katowic i pozostałych gmin Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, będących w ich posiadaniu przed dniem ustanowienia SCT.

W przypadku pojazdów mieszkańców spoza Katowic i Metropolii oraz przy zmianie pojazdu na inny w przypadku mieszkańców Katowic i GZM, do SCT w Katowicach będą mogły wjeżdżać: od 29 czerwca br. do 30 czerwca 2029 r. pojazdy mieszkańców Katowic, z silnikami benzynowymi od Euro 3 (lub z 2000 r. i młodsze) oraz diesle od Euro 4 (lub od 2005 r.). Od połowy 2029 r. i od początku 2034 r. normy te mają być zaostrzane.

- Prośba o wsparcie -

Z kolei pojazdy samochodowe inne, niż mieszkańców Katowic, będą mogły wjeżdżać do SCT od 29 czerwca 2026 r. do końca 2033 roku, pod warunkiem spełnienia norm Euro 3 dla silników benzynowych i euro 5 dla diesli, a od 2034 r. – Euro 4 dla silników benzynowych i Euro 6 dla diesli.

Zgodnie z projektem korzystanie z SCT nie będzie wiązało się z potrzebą uzyskiwania zezwoleń czy umieszczania na pojazdach specjalnych naklejek. W Katowicach nie planuje się też wprowadzania opłat za wjazd do Strefy. Pojazdy niespełniające wymogów będą mogły docierać do celu, korzystając z alternatywnych tras przebiegających poza obszarem SCT.

Jak wyjaśniał na poniedziałkowym spotkaniu prasowym wiceprezydent Sobula, wprowadzenie SCT wynika z wymogów Komisji Europejskiej, która skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE sprawę przeciwko Polsce w związku z przekroczeniem norm dwutlenku azotu (NO2) w powietrzu (40 mikrogramów na metr sześcienny).

Sobula akcentował, że zgodnie ze stanowiskiem KE oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska miasto zostało zobligowane do wprowadzenia SCT. Zastrzegł jednocześnie, że decyzja Komisji opiera się na danych historycznych i aktualne wyniki nie wskazują przekroczeń poziomu dopuszczalnego dla NO2 w Katowicach (są na poziomie 60-70 proc. normy).

W listopadzie ub. roku KE informowała o skierowaniu skargi na Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku z przekroczeniem poziomu dwutlenku azotu określonego w dyrektywie o jakości powietrza. KE zwróciła uwagę, że w aglomeracji krakowskiej i aglomeracji górnośląskiej poziomy NO2 przekraczały wartości dopuszczalne przez odpowiednio 15 i 14 lat.

„Pomimo tego uporczywego i systematycznego naruszania norm Polska nie podjęła odpowiednich działań” – uznała Komisja. Skarga do TSUE była ostatnim krokiem KE w procedurze o naruszenie unijnego prawa, która została uruchomiona w 2016 r.

Jak przypominał w poniedziałek wiceprezydent Katowic, w mieście działa jedna z 18 w kraju stacji Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, które monitorują jakość powietrza. Do marca 2025 r. stacja ta była zlokalizowana przy autostradzie A4 – jednej z najbardziej obciążonych arterii tranzytowych w Polsce.

Miasto argumentowało, że wysokie natężenie ruchu tranzytowego powodowało przekroczenia tam poziomów dopuszczalnych NO2 dla całej aglomeracji, choć wyniki te nie były miarodajne ani dla ruchu miejskiego ani dla oceny zasadności wprowadzenia SCT.

Dlatego w ub. roku stacja ta – w porozumieniu z GIOŚ – została przeniesiona do innej części miasta, na ul. Dudy-Gracza, o czym został powiadomiony resort klimatu. Jej wskazania nie przekraczają norm.

Na początku grudnia ub. roku do katowickiego magistratu wpłynęło jednak pismo MKiŚ, w którym – zgodnie z interpretacją resortu – wskazano, że lokalizacja punktu pomiarowego nie zwalnia z obowiązku utworzenia SCT, a samo wprowadzenie takiej strefy jest kluczowe dla wypłaty środków z KPO dla Polski.

Miasto rozpoczęło w tej sytuacji prace analityczne. Ich celem było przygotowanie założeń SCT praz przedstawienie wariantów, które ograniczą uciążliwości dla mieszkańców, zapewnienie zgodności z wymogami KE i polskiego prawa oraz przeprowadzenie konsultacji społecznych.

W styczniu br. rada miasta przyjęła uchwałę o zamiarze wprowadzenia SCT, a następnie magistrat przez ostatnie półtora miesiąca nad nią pracował, aby z początkiem marca przedstawić projekt i ogłosić konsultacje społeczne.

– Nie mamy tyle czasu, ile było w Krakowie i w Warszawie. Tam strefę przygotowywano dwa lata, przez dwa lata negocjowano, rozmawiano, szukano najlepszych rozwiązań. My na te dyskusje formalne i szerokie konsultacje społeczne mamy ponad miesiąc – zastrzegł w poniedziałek Sobula.

Przygotowany projekt katowickiej SCT uznał za taki, jaki jest „możliwy do wprowadzenia przy akceptacji społecznej, mając na to miesiąc”. – Rząd oczekuje od nas, byśmy w kwietniu taką uchwałę podjęli i wprowadzili ją w życie do końca czerwca, więc staramy się wyjść z tego zdroworozsądkowo. Gdybyśmy mieli rok, dwa lata, jak w przypadku Krakowa czy Warszawy, na szeroką dyskusję społeczną, wtedy być może propozycje byłyby inne – przyznał wiceprezydent Katowic.

My tego czasu nie mamy, a poprzez szacunek dla mieszkańców Katowic i GZM chcemy zaproponować rozwiązania, które są pewnym kompromisem pomiędzy tym, co w sytuacji idealnej można by zrobić, a w sytuacji awaryjnej trzeba zrobić. Biorąc pod uwagę terminy, jakie mamy na konsultacje, jest to sytuacja awaryjna – uznał Bogumił Sobula.

Źródło:PAP

Najnowsze