Strona głównaMagazynO co chodzi z SAFE? Sidła Unii Europejskiej na Polskę

O co chodzi z SAFE? Sidła Unii Europejskiej na Polskę

-

- Reklama -

Zbigniew Brzeziński, znany polsko-amerykański politolog i doradca prezydenta Jamesa Cartera ds. bezpieczeństwa narodowego, powiedział kiedyś, żeby rozwalić komunizm, należy komunistom dawać pożyczki, ponieważ wiadomo, że je zmarnują i w ten sposób uzależnią się finansowo od pożyczkodawców, czyli od Zachodu. Scenariusz ten sprawdził się w stosunku do PRL, które nie było w stanie spłacać pożyczek i musiało stopniowo iść na ustępstwa. Wydaje się, że podobny mechanizm, zdaniem krytyków, chce zastosować Unia Europejska w stosunku do Polski.

SAFE, czyli Security Action for Europe (Działanie na rzecz bezpieczeństwa w Europie) jest programem finansowym mającym na celu wsparcie tych państw członkowskich, które chcą inwestować wielkie środki w europejski przemysł obronny.

- Reklama -

Unia chce na ten cel przeznaczyć aż 150 mld Euro, z czego Polska ma otrzymać 43,7 mld Euro. To najwięcej ze wszystkich państw, to blisko 30 proc. całej sumy. To szok, należałoby skakać z radości pod sufit. A inni? Niemcy oraz Francja nie otrzymają nic, ponieważ nie chcą. I to jedno powinno wystarczyć, żeby nie skakać, tylko się zastanowić.

Pieniądze będą udzielane w formie długoterminowego kredytu, ale cały program ma kilka punktów, które należy koniecznie zaznaczyć.

- Prośba o wsparcie -

Najważniejsze warunki

  1. Pieniądze będą udzielane w formie długoterminowego kredytu, który będzie spłacany przez 45 lat, a przez 10 lat do 2036 r. będą spłacane tylko odsetki!
  2. Co najmniej 65 proc. komponentów tych priorytetowych produktów obronnych ma pochodzić z państw unijnych lub z EFTA (Islandia, Norwegia, Szwajcaria, Liechtenstein) albo z Ukrainy.
  3. Do końca marca 2026 r. państwa muszą zakończyć procedowanie prawne (konsekwencje tego pośpiechu wyjaśnił dosadnie, w tym numerze, Tomasz Cukiernik).
  4. Zamówienia można składać pojedyncze państwo, ale tylko do 31 maja 2026 r. To oznacza, że do tego terminu dany kraj może sam składać zamówienia. Po tej dacie dwa lub więcej państwa muszą razem złożyć zamówienia u danego producenta.
  5. UE może wstrzyma cały proces w stosunku do danego państwa, jeśli stwierdzi naruszenie zasady praworządności.

Rewolucja w geografii zakupów

Zgoda Polski na wejście do tego programu niemal całkowicie by zmieniła kierunki dostaw sprzętu dla naszej armii. Wystarczy przypomnieć, jakie najważniejsze uzbrojenie zostało nam dostarczone tzn. co i gdzie kupiliśmy bez kredytu z SAFE. Otóż największe oraz najkosztowniejsze zakupy dla naszej armii zostały dokonane poza UE.

  1. 366 szt. amerykańskich czołgów Abrams.
  2. 360 szt. czołgów koreańskich K2 Black Panther i K2PL.
  3. kilkaset czołgów K2PL będzie produkowanych w Polsce z częściowym wyposażeniem koreańskim.
  4. 4. Nasze armatohaubice Krab produkowane na koreańskiej platformie.
  5. 350 szt. koreańskich haubic K9 Thunder.
  6. Amerykańskie wyrzutnie rakietowe Himars.
  7. Koreański system artylerii rakietowej K239 Chunmoo.
  8. Amerykańskie myśliwce F-16 i F-35.
  9. Koreańskie myśliwce FA-50 Fighting Eagle.
  10. Tureckie drony Bayraktar.

Z tego wyszczególnienia wyraźnie widać, ze zakupy dla naszej armii zostały dokonane przede wszystkim w USA i w Republice Korei oraz w mniejszym zakresie w kraju. Zakupy w krajach UE to tylko nieznaczny ułamek całości zaopatrzenia Wojska Polskiego. SAFE zmusi nas faktycznie do zakupów na terenie Unii, a jak się szacuje, produkty z krajów są cenowo niekonkurencyjne. Uważa się, że są o 15–35 proc wyższe od amerykańskich czy koreańskich, a ponadto europejscy wytwórcy nie dysponują odpowiednimi mocami produkcyjnymi, a jakość bywa gorsza. Jak to wygląda w praktyce, można porównać dostawy czołgów z Niemiec i z USA oraz z Korei.

Węgry zawarły umowę z niemiecką firmą KNDS Deutschland w 2018 r. na dostawę 44 czołgów Leopard 2A7 produkowanych w tej wersji od 2014 r. Niemcy dostarczyli całe zamówienie do grudnia 2025 r., czyli w ciągu 7 lat. Polska podpisała z USA umowę na dostawę 250 czołgów Abrams w 2022 r. Dostawę podwyższonej ilości do 366 szt. zakończy się w 2026 r., czyli w ciągu 4 lat. Polska podpisała też umowę z Koreą w 2022 r. na dostawę 180 czołgów Black Panther. Dostawy zostały zakończone w 2025 r., czyli w ciągu 3 lat.

Warto przypomnieć też głośną sprawę, jaką było zerwanie kontraktu zakupu francuskich okrętów podwodnych przez Australię. Powodem były zarówno niezadowalająca jakość, jak i opóźnienie w produkcji. Warto też dodać, że obecnie Niemcy przenieśli swoje centra badawcze do USA, co pogłębia poczucie technologicznego opóźnienia Europy, nie tylko do Stanów Zjednoczonych czy Korei, a nawet do Ukrainy, która ma obecnie jeden z najlepszych przemysłów zbrojeniowych na świecie. Ich armia po 4-latach wojny osiągnęła profesjonalizm niedostępny armiom natowskim. W 2025 r. na manewrach w Estonii, w pozorowanej walce, 10 żołnierzy ukraińskich wyeliminowało 160 żołnierzy natowskich w jeden dzień. Tyle jest warta europejska część NATO bez armii USA, od której uzbrojenia p. Ursula von der Layen i kanclerz Merz (sugerował ograniczenie wpływów USA w Europie na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium) chcą nas odciąć.

Oczywiście część zakupów będzie naszej produkcji krajowej, ale nie będzie to w wysokości 80 proc. pieniędzy z SAFE, jak uważa obecna władza. Nie po to „daje” się tak ogromne pieniądze Polsce, żeby ona mogła produkować sprzęt u siebie. Nie na darmo ambasador Niemiec w Polsce zjawił się w Sejmie, żeby, jak się mówi, nadzorować czy posłowie odpowiednio szybko przegłosują właściwą ustawę umożliwiającą Polsce wystąpienie z wnioskiem o przyznanie pieniędzy. Faktem jest, że niemiecki ambasador był na galerii sejmowej podczas debaty o SAFE. To bardzo dziwne, że przedstawiciel państwa, które zrezygnowało z tych kwot, bardzo interesuje się, aby inne państwo odpowiednio procedowało przepisy prawne. Ambasador oczywiście dba bardzo o interes swojego kraju. Polska ma dostać pieniądze, po to, żeby je wydać w Niemczech.

Ambasador powinien być zadowolony, ponieważ Sejm przyjął ustawę o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa głosami rządowej koalicji przy przeciwnych głosach PiS-u i obu Konfederacji. Dało to pretekst premierowi Donaldowi Tuskowi do absurdalnego stwierdzenia, że te partie są wrogami polskiej niepodległości. Można powiedzieć, że nie ma takich bredni, które politycy by nie powiedzieli, żeby zdobyć choć trochę więcej uznania, zwłaszcza że w społecznym odbiorze mało kto interesuje się takimi sprawami jak SAFE, a więc prorządowe media zawsze będą mogły powiedzieć, że opozycja chciała zniszczyć super kredyt.

„Maski opadły. PiS i Konfederacja zagłosowały przeciwko programowi SAFE, czyli przeciw bezpieczeństwu Polski, przeciw nowoczesnej armii, przeciw polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. To już nie jest opozycja, to są wrogowie polskiej niepodległości” – napisał premier.

Inne kontrowersje w kontekście SAFE

Kredytowanie

Przeciwnicy twierdzą, że jest to niepotrzebne zadłużanie Polski. Uważają też, że ta pożyczka to nie są pieniądze unijne, ponieważ Unia nie ma własnych wygenerowanych środków finansowych, tylko pieniądze uzyskane z kredytów bankowych. Uważają, że jeżeli chce się dalej zadłużyć, to lepiej samemu wziąć kredyty, ponieważ wtedy będzie można uniknąć ograniczeń w wyborze dostawców. Opcjonalnie proponują emisję własnych 5-letnich obligacji z oprocentowaniem na poziomie 3 proc. Zwolennicy uważają, że warunki kredytowe są doskonałe, ale jeśli tak, to dlaczego kilka państw z Niemcami na czele odmówiło uczestnictwa w tym procesie. Ambasador Niemiec zapytany o to odpowiedział, że jego kraj ma najwyższy rating finansowy (kredytowy), więc nie musi uczestniczyć w tym programie. Tym samym przyznał, że kredytowanie z SAFE nie jest najlepsze.

Wydatki na wojsko

Krytycy uważają, że to nie będą nowe pieniądze na wojsko. Obecnie łączny budżet FWSZ (Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych) plus uchwalony Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa będzie taki sam jak poprzednio był FWSZ.

W sumie pieniądze na wojsko będą takie same, tylko teraz część z nich będzie z SAFE, przy czym, będziemy mieli w wydatkach SAFE ograniczenia narzucone przez Komisję Europejską. Faktycznie nie będą to nowe pieniądze na wojsko. Mówi o tym Art. 23 ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE: „W roku 2026 planowane łączne wydatki Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych oraz FIZB będą zgodne z kwotą wydatków Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych zaplanowaną w planie finansowym Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych na rok 2026”.

Nasuwa się pytanie, po co w takim razie jest ta cała sprawa. Uzyskując pieniądze z SAFE, będzie można przerzucić środki zaoszczędzone z FWSZ na inne pozycje ogromnie deficytowego budżetu. Jeden z przedstawicieli rządzącej koalicji stwierdził, że tak będzie tylko w 2026 r. Ponieważ wiadomo, w jakim stanie są finanse publiczne trudno wierzyć, żeby ta praktyka ograniczyła się do jednego roku.

Ograniczenie zamówień dla polskiej zbrojeniówki

Polska będzie mogła składać zamówienia dla własnego przemysłu zbrojeniowego tylko do końca maja 2026 r. Potem będziemy musieli znaleźć chętnych, którzy chcieliby razem z nami złożyć zamówienie w polskiej zbrojeniówce. To niebywałe utrudnienie. Gdyby Komisji Europejskiej tak naprawdę zależało na pobudzeniu europejskiego przemysłu zbrojeniowego, to nie tworzyłaby tego rodzaju zapory. Wystarczyłoby dać kredytobiorcom możliwość samemu składania zamówień u dowolnego europejskiego producenta oręża. W obecnych przepisach chodzi o to, żeby utrudnić państwom składanie zamówień we własnych zakładach zbrojeniowych. Co więcej, złożone zamówienia nie będą w praktyce realizowane, dopóki swojej zgody nie da Komisja Europejska, która zachowała dla siebie decyzję uznania, przy braku kryteriów przejrzystości.

Uznaniowość

KE będzie mogła wstrzymać zamówienie, jeśli uzna, że dane państwo narusza praworządność. Należy przypomnieć, że nie ma żadnych wartości wymiernych ani przepisów mówiących, co jest naruszeniem praworządności. Warto przypomnieć, że Polska już doświadczyła tego procederu. KE uruchomiła mechanizm warunkowości i wstrzymała dla Polski wypłatę środków z KPO (Krajowy Plan Odbudowy) pod zarzutem problemów w polskim sądownictwie. Że był to pretekst, a nie zarzut świadczy fakt, że po dojściu do władzy obecnej koalicji rządzącej pieniądze zostały odblokowane, mimo że żaden akt prawny mający według KE naprawić praworządność nie został uchwalony. Nikt nie zagwarantuje, że jeśli się zmieni władza w Polsce, KE znowu nie sięgnie po oręż uznaniowości, będący instrumentem szantażowania i dyscyplinowania. Można założyć, że jest to bardziej niż mniej prawdopodobne.

Upadające prawo

Mechanizm warunkowości będący niczym innym jak samowolą urzędników jest elementem upadku prawa. Ten proces widoczny w skali globalnej, w której mocarstwa coraz bardziej nie przejmują się prawem, ani interesami słabszych partnerów, nie omija również Unii Europejskiej. Przy okazji podpisania umowy z Mercosurem, zlekceważono Parlament Europejski, który z tego powodu wystąpił o opinię do Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie zgodności umowy z traktatami unijnymi, a kanclerz Merz powiedział, że umowę należy realizować tymczasowo, nie czekając na rozstrzygnięcia prawne. Parlament pominięty w sprawie SAFE również wystąpił do TSUE. Podobny proces występuje w Polsce. „Rząd i tak może podpisać umowę z Komisją Europejską, do tego ta ustawa, o której rozmawiamy, nie jest potrzebna” – powiedziała pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.

Można by zadać pytanie, to po co została uchwalona? Gdyby tak faktycznie się stało i zignorowano by ewentualne weto prezydenta, to byłby następny stopień w upadku życia publicznego i lekceważenia prawa w Polsce.

Najnowsze