Nie milkną echa wywiadu, którego Pierwsza Dama Marta Nawrocka udzieliła stacji TVN24. Po emisji materiału wylała się na nią fala krytyki. Do sprawy odniósł się były premier Leszek Miller.
Przypomnijmy, że w połowie lutego ukazała się rozmowa Joanny Kryńskiej z Martą Nawrocką, przeprowadzona w Pałacu Prezydenckim. Po emisji na Pierwszą Damę wylała się krytyka, wskazywano m.in. na niedostateczne przygotowanie, widoczny stres i styl wypowiedzi, w tym unikanie odpowiedzi na pytania.
Jednym z wątków poruszanych w rozmowie była tzw. aborcja. – Ja przede wszystkim jestem za życiem. Moja historia życiowa też o tym opowiada, bo jako młoda dziewczyna zaszłam w ciążę. Stałam przed wyborem, różne rzeczy w głowie miałam, ale też ze względu na swoją wiarę, ze względu na wsparcie rodziny, które miałam, urodziłam. Teraz mam wspaniałego 23-letniego syna i nie żałuję ani przez minutę tej decyzji. Więc moja decyzja jest taka, że urodziłam i jestem za życiem a przeciwko aborcji – powiedziała Nawrocka.
Do wywiadu Pierwszej Damy i krytyki ze strony feministek, jaka na nią spadała, odniósł się były premier Leszek Miller. Polityk ocenił, że „wywiad Marty Nawrockiej wywołał w wielu środowiskach bardziej odruch oburzenia niż spokojną polemikę”.
„Nie dlatego, że małżonka prezydenta powiedziała coś obraźliwego. Nie dlatego, że kogokolwiek zaatakowała. Wręcz przeciwnie. Powiedziała coś znacznie bardziej kłopotliwego: że kobieta może być spełniona także poza scenariuszem, który współczesna ortodoksja emancypacyjna uznaje za jedynie słuszny. I tu zaczyna się istota problemu” – napisał.
„Bo dzisiejszy feminizm głównego nurtu koncentruje się nie tylko na usuwaniu realnych barier, ale także rości sobie prawo do definiowania, czym jest «właściwe» wyzwolenie kobiety. Wolno być kobietą sukcesu, wolno nie mieć dzieci, wolno odrzucać tradycyjne role. Nie wolno natomiast powiedzieć, że rodzina i macierzyństwo mogą być świadomym i najważniejszym wyborem. To bowiem podważa obowiązującą narrację” – wskazał.
Jak dodał, „kiedyś feminizm walczył o to, by kobieta miała prawo wyboru, także do macierzyństwa”, a obecnie „coraz częściej reaguje z nieufnością wobec tych kobiet, które wybierają inaczej, niż przewiduje ideologiczny wzorzec”
„Jeżeli kobieta mówi: «najważniejsza jest dla mnie kariera» — jest symbolem nowoczesności. Jeżeli mówi: «najważniejsza jest dla mnie rodzina» — natychmiast pojawia się podejrzenie, że padła ofiarą presji, stereotypu albo «wewnętrznej opresji». To paradoks naszych czasów: ruch, który powstał w imię wolności, coraz częściej próbuje tę wolność interpretować według jednego, z góry ustalonego schematu” – podkreślił Miller.
Zdaniem byłego premiera słowa Nawrockiej przypomniały „rzecz niewygodną: że nie wszystkie kobiety postrzegają tradycję jako zagrożenie i nie wszystkie oczekują, że ktoś będzie je z niej «wyzwalał»”.
„I właśnie ta spokojna pewność własnego wyboru wywołuje największą irytację. Nie bunt. Nie prowokacja. Lecz zwykła niezależność myślenia. Bo największym wyzwaniem dla każdej ideologii nie jest sprzeciw. Jest nim fakt, że rzeczywistość okazuje się bardziej różnorodna niż jej założenia” – stwierdził Miller.
„A największym wyzwaniem dla współczesnego feminizmu nie są jego przeciwnicy. Są nim kobiety, które przypominają, że wolność nie polega na wyborze wskazanej drogi, lecz na prawie do wyboru własnej” – skwitował Leszek Miller.
Wywiad Marty Nawrockiej wywołał w wielu środowiskach bardziej odruch oburzenia niż spokojną polemikę. Nie dlatego, że małżonka prezydenta powiedziała coś obraźliwego. Nie dlatego, że kogokolwiek zaatakowała. Wręcz przeciwnie. Powiedziała coś znacznie bardziej kłopotliwego: że… pic.twitter.com/9ntwLGU2GK
— Leszek Miller (@LeszekMiller) February 20, 2026

