Amerykański ambasador w Polsce Thomas Rose, który ostatnio upodobał sobie wtrącanie się w polską politykę, odniósł się tym razem do lidera Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna i jego potencjalnej obecności w rządzie po wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Rose nie chce przesądzać wyniku demokratycznego głosowania, ale jasno dał do zrozumienia, co byłoby trudne do zaakceptowania dla Stanów Zjednoczonych.
Przypomnijmy, że po tym, jak w poniedziałek 2 lutego marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił, że nie poprze wniosku o Nagrodę Nobla dla prezydenta USA i przedstawił swoją argumentację, ambasador USA Rose poinformował, że „ze skutkiem natychmiastowym nie będą mieć dalszych kontaktów ani komunikacji z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym”.
Czytaj więcej: Rose znów uderza w Czarzastego. „Nie będziemy akceptowali czy tolerowali skandalicznych obelg”
Teraz Rose odniósł się do polskiego posła do Parlamentu Europejskiego Grzegorza Brauna. Formacja polityka w kolejnych sondażach zdecydowanie przekracza próg wyborczy i wiele wskazuje na to, że utworzenie rządu bez Konfederacji Korony Polskiej będzie trudne. Scenariusz, w którym Braun wchodzi do rządu, nie bardzo podoba się jednak ambasadorowi USA.
– Nie chcę w żaden sposób przesądzać wyniku wyborów w Polsce. To nie moja rola. Tę decyzję muszą podjąć polscy wyborcy. Ale Braun jest jednak bardzo antyamerykański. I każdy wie, w tym opozycja, że dla nas byłoby trudno coś podobnego zaakceptować. Że dla nas byłby to poważny problem – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Rose.
Dyplomata był też pytany o sondaż dla Rzeczpospolitej, z którego wynika, że 53,2 proc. Polaków uważa, iż Stany Zjednoczone nie są wiarygodnym sojusznikiem, a 29,9 proc. widzi w USA alianta wiarygodnego.
– Jeśli te wyniki faktycznie odzwierciedlają stan opinii publicznej, to jest to godne pożałowania. I to bardziej dla Polski niż dla Ameryki. Kochamy Polskę, chcemy mieć z nią silny sojusz. Żywimy ogromny respekt dla polskiego narodu i staramy się, aby nasze relacje z Polską były tak produktywne i konstruktywne, jak to tylko możliwe, bo w sposób oczywisty służy to także naszym interesom – powiedział.
