24-letni mężczyzna trafił do szpitala we francuskiej Tuluzie z dość nietypowym problemem. Pacjent miał w odbycie pocisk artyleryjski z czasów I wojny światowej.
Zanim lekarze przystąpili do operacji, wezwali saperów, a wkrótce sala wypełniła się także policjantami i strażakami. Specjaliści orzekli, że nie ma ryzyka wybuchu, więc medycy mogli przejść do wykonywania swoich obowiązków.
Mężczyzna miał w tyłku pocisk o wymiarach 16×4 cm z I wojny światowej, wyprodukowany w 1918 roku. Operacja usunięcia granatu z odbytu udała się, pacjent wciąż dochodzi do siebie. Przy okazji zapewne zostanie oskarżony o naruszenie francuskiego prawa o broni.
To nie pierwszy przypadek, gdy ktoś ryzykuje życie, wpychając sobie do odbytu niekonwencjonalne przedmioty. Jedna z najsłynniejszych takich historii wydarzyła się w Indiach.
45-latek dopiero po 10 dniach zgłosił się do lekarza z kubkiem w odbycie. Przedmiot wylądował tam z tyłu podczas pijackiej imprezy, a próba samodzielnego wyjęcia go następnego dnia zakończyła się tylko głębszym wepchnięciem kubka. Mężczyzna wstydził się komukolwiek do tego przyznać i 10-dniowa zwłoka, ale wreszcie ból okazał się nie do zniesienia.
