Strona głównaWiadomościPolskaDlaczego funkcjonariusz SOP zaatakował własną rodzinę? "Wiadomo, że na takich misjach niejedno...

Dlaczego funkcjonariusz SOP zaatakował własną rodzinę? „Wiadomo, że na takich misjach niejedno się widzi”

-

- Reklama -

Po tragedii, jaka rozegrała się w Ustce, gdzie funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa zaatakował nożem swą rodzinę, portal „Fakt” przytacza wypowiedzi mieszkańców bloku, w którym doszło do zdarzenia. Z kolei Biuro Nadzoru Wewnętrznego wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby mężczyzny.

W poniedziałek wieczorem 44-latek zaatakował nożem swoich bliskich. Zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań przy ul. Bałtyckiej w nadmorskiej Ustce policjanci otrzymali ok. godz. 21.30. Na miejscu obezwładnili agresywnego mężczyznę.

- Reklama -

W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia dziewczynka, a pięć osób zostało rannych. Żona funkcjonariusza SOP oraz jego teściowa walczą w szpitalu o życie, a teść oraz syn mężczyzny zostali już wypisani. Również zatrzymany 44-latek został wypisany ze szpitala w Lęborku i jest do dyspozycji prokuratury.

We wtorkowym oświadczeniu dla mediów wicedyrektor departamentu komunikacji społecznej resortu spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Kułakowski. poinformował, że „funkcjonariusz jest już zawieszony”. – Wszczęto wobec niego także procedurę usunięcia ze służby – przekazał Kułakowski.

Dodał również, że na polecenie kierownictwa resortu, Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badań okresowych, które przechodził.

Czytaj również: Tragedia w Ustce. Ujawniono nowe szczegóły. Funkcjonariusz SOP usłyszy zarzuty

„Fakt” przytacza relacje sąsiadów, z których wynika, że mieszkanie, w którym doszło do tragedii należało do teściów 44-latka, a funkcjonariusz SOP wraz z rodziną byli tam częstymi gośćmi.

– Piotrek jest bardzo sympatyczny. Miał bardzo dobry kontakt z sąsiadami, chętnie rozmawiał, za każdym razem się zatrzymał. W życiu bym się nie spodziewał, że może zrobić coś rodzinie – powiedział mieszkający piętro niżej pan Krzysztof. Mężczyzna widział 44-latka po raz ostatni dzień wcześniej, w niedzielę.

Z wypowiedzi sąsiadów wynika, że mężczyzna w przeszłości brał udział w zagranicznych misjach. – Wiem, że był kiedyś w Afganistanie. Może zmagał się ze skutkami stresu pourazowego, bo wiadomo, że na takich misjach niejedno się widzi – powiedział jeden z nich.  – Jako funkcjonariusz SOP ochraniał ambasady, więc często służbowo wyjeżdżał za granicę – dodał.

Przyczyny ataku 44-latka na rodzinę pozostają póki co nieznane. Wiadomo, że mężczyzna kilka miesięcy temu przechodził badania i nie stwierdzono u niego przeciwwskazań do pełnienia służby.

Źródło:PAP/Fakt

Najnowsze