Hakerzy włamali się do systemu dotacyjnego norweskiego MSZ i agencji wspierającej organizacje prodemokratyczne na całym świecie – poinformowano w czwartkowym wydaniu dziennika „Vaart Land”. Według gazety przejęte mogły zostać dane tysięcy podmiotów, w tym działających w krajach autorytarnych.
Głównym celem cyberataku, oprócz resortu dyplomacji, był portal rządowej agencji Norad. Zarządza ona budżetem norweskiej pomocy rozwojowej o wartości ponad 34 mld koron (około 14 mld złotych). Za pośrednictwem tego portalu organizacje z całego świata ubiegają się o finansowanie swoich projektów.
Norad przekazała w komunikacie, że hakerzy wykorzystali kilkadziesiąt kont użytkowników i mogli uzyskać dostęp do danych ponad 20 tys. osób związanych z ponad 12 tys. organizacji. Potwierdzono przejęcie dokumentów, wniosków o dofinansowanie, a także informacji na temat wydatkowanych kwot i celów projektów finansowanych przez Norwegię.
Włamanie miało zostać wykryte 30 października. Portal dotacyjny natychmiast wyłączono, a o incydencie Norad powiadomiła policję, służby bezpieczeństwa NSM i urząd ochrony danych osobowych. Skalę skutków ataku przedstawiciele agencji określili jako „poważną”. Sprawcy pozostają nieznani.
Agencja finansuje m.in. działalność organizacji broniących praw człowieka, niezależnych mediów i środowisk prodemokratycznych. Część z nich działa w państwach autorytarnych i strefach konfliktów, gdzie ujawnienie informacji o współpracownikach i beneficjentach pomocy może narazić te osoby na represje.
Do ataku doszło kilka dni po tym, gdy norweski wywiad NSM podniósł poziom zagrożenia cybernetycznego w kraju do wysokiego, drugiego najwyższego w pięciostopniowej skali. Służba poinformowała, że w ciągu ostatniego półrocza liczba udanych cyberoperacji przeciwko norweskim podmiotom wzrosła trzykrotnie.


