Gdzie ci dziadkowie…?
Jedyne trzy małżeństwa w moim bliskim kręgu, które mają troje lub więcej dzieci, otrzymywały duże wsparcie ze strony swoich rodziców w wychowywaniu dzieciaków. Mało się o tym mówi i pisze, ale dziadkowie nie chcą już pomagać przy wnukach. Mają dość wysokie emerytury, pozwalające na coś więcej niż wegetację, w przeciwieństwie do sytuacji sprzed 30 lat i wcześniejszej. Wolą więc polecieć na all-in lub skorzystać z innych atrakcji, niż pomagać przy wnukach.
Pomimo tego, że nasze społeczeństwo jest dość zamożne, szczególnie w porównaniu z sytuacją sprzed kilku dekad, brak wsparcia ze strony dziadków jest zauważalny. Chodzi przecież o to, żeby zostawić wnuka pod ich opieką na 2–3 godziny, aby coś załatwić, albo na weekend, żeby chwilę odsapnąć. Znajomy, świeży Ojciec, niedawno usłyszał od swojej matki, że może zająć się dzieckiem maksymalnie przez pół godziny i na więcej się nie zgadza, bo ma ciekawsze rzeczy do roboty. I jakby to powiedzieć – w moim kręgu bliskich znajomych takie słowa nie są odosobnione. Pomijam już kwestię tego, że młodzi rodzice często mieszkają dość daleko od swoich rodziców, więc nawet taka bezpośrednia pomoc jest utrudniona. Dlatego często kończy się na jednym dziecku, góra na dwójce.
Żeby być sprawiedliwym — u mnie też skończyło się na dwójce, głównie z powodów zdrowotnych, a na adopcję zabrakło nam jednak odwagi…
Emeryci i kobiety najważniejsi dla władzy
W ciągu ostatnich pięciu lat emerytury policyjne wzrosły o 53 procent, podczas gdy pensje policjantów – zaledwie o 48 procent. Na emerytach, nawet mundurowych, nie zbudujemy bezpieczeństwa wewnętrznego kraju.
Pokazuje to, że priorytetem dla obecnych i poprzednich rządów są emeryci, a nie pracownicy. Szczegółowe dane przedstawiają się następująco: najpierw rok, następnie wzrost pensji, a na końcu wzrost emerytury: 2022: 4,4 procent; 7,0 procent. 2023: 9,36 procent; 14,8 procent 2024: 20 procent; 12,12 procent 2025: 5 procent; 5,5 procent 2026: 3 procent; 5,3 procent. Łącznie w ciągu pięciu lat pensje policjantów wzrosły o 48 procent, natomiast emerytury policyjne – o 53 procent. Średni wiek przejścia na emeryturę wynosi 47–48 lat.
Płeć nie jest przypadkowa
Przy okazji: drogie Panie! Szanujcie swoich chłopów, bo oprócz tego, że bez nich byłoby nudno, to przede wszystkim byłoby bidnie. Paniom krzyczącym, że poradzą sobie bez Mężczyzny, przypomnę, że przez całe życie pobiorą z systemu państwowego i prywatnego ok. 700 tys. zł, podczas gdy mężczyzna dołoży do niego ponad 300 tys. zł. Dane odnoszą się do 2010 r. i dotyczą całościowego modelu, a nie konkretnej osoby, w przypadku której te transfery mogą oczywiście wyglądać zgoła odmiennie. Przy okazji: drogie Panie! Szanujcie swoich chłopów, bo oprócz tego, że bez nich byłoby nudno, to przede wszystkim byłoby bidnie.
Paniom krzyczącym, że poradzą sobie bez mężczyzny, przypomnę, że przez całe życie pobiorą z systemu państwowego i prywatnego ok. 700 tys. zł, podczas gdy mężczyzna dołoży do niego ponad 300 tys. zł. Dane odnoszą się do 2010 r. i dotyczą całościowego modelu, a nie konkretnej osoby, w przypadku której te transfery mogą oczywiście wyglądać zgoła odmiennie. Długie życie pań na emeryturze – średnio 25 lat — i bardzo krótki staż pracy – ok. 35 lat – robią tu największą robotę. I oczywiście, jak to u mnie – równouprawnienie emerytalne na już!
A propos równouprawnienia…
Skoro kraj wymaga poświęceń i mowa o powszechnym poborze do wojska męskiej części społeczeństwa, to chyba zgodzicie się, że UCZCIWOŚĆ nakazuje, aby tego samego dnia przedstawić drugą ustawę — o równouprawnieniu emerytalnym, bez vacatio legis i cofającą już nabyte przywileje.
Artyści, czyli… nieudacznicy?
Czy już mogę przestać płacić składki na ZUS? Kolejna uprzywilejowana kasta, której urzędnik będzie nadawał glejt potwierdzający status artysty. Oby Prezydent zawetował tę ustawę…
Artysta i rewelacyjny rysownik, pan Jerzy Wasiukiewicz, pyta, dlaczego ma finansować emerytury innych artystów. Bardzo dobrze wyjaśnia absurd związany z emeryturami dla artystów.
Jerzy Wasiukiewicz: Artyści to nieudacznicy?! Ponad 300 mln zł rocznie ma nas kosztować na początek „emerytura dla Jasia Kapeli”, czyli dopłaty do składek ubezpieczeniowych dla artystów. Blisko połowa (źle) policzonych przez Cienkowską artystów ma się kwalifikować do pobierania tego świadczenia! Jedynym dokumentem, który stanowi podkładkę do „emerytury dla Jasia Kapeli” jest badanie „Policzone, policzeni”, które skupiło się tylko na sytuacji materialnej artystów i twórców. Badanie oparte na 5 tys. ankiet przesłanych przez osoby zainteresowane. I co ciekawe, na podstawie tego badania dokonano również obliczeń, ile wyniosą koszty wprowadzenia tej ustawy, czyli ile będziemy musieli jako podatnicy dopłacić do składek zdrowotnych i emerytalnych osobom, które zostaną uznane za artystów po specjalnej weryfikacji. I to jest już kuriozum, bo dokonano obliczeń na podstawie błędnych danych! W badaniu pojawia się bowiem liczba 62 tys. artystów, ale w tej liczbie jest 13 tys. architektów, których ustawa… nie obejmuje! Tymczasem w uzasadnieniu ustawy właśnie na tą liczbę 62 tys. artystów powołują się ci, którzy projekt przygotowali. Innym kuriozum jest to, że kompletnie pominięto fakt, że na kulturę z podatków już idą miliardy, czyli trafiają również do kieszeni twórców i artystów. W uzasadnieniu ustawy nie ma o tym żadnej wzmianki, jakie to są kwoty, ile pieniędzy trafi a do kieszeni artystów i którzy artyści, twórcy, z jakich dziedzin są beneficjentami z tych pieniędzy, które łożymy na kulturę. Natomiast okazuje się, że uznano, że ponad 20 tys. z tych źle policzonych artystów łapie się na dopłaty do składek ubezpieczonych. Rozumiecie? To jakbyśmy mieli do czynienia z jakąś patologią, która nie jest w stanie w kraju, który podobno ma wzrost gospodarczy, który się świetnie rozwija, to jest jakaś grupa zawodowa która nie jest stanie sama się utrzymać, sama sobie opłacać składki ubezpieczeniowe (…)
(całość na x.com/WasiukiewiczJ)
Kto jest, a kto nie jest KLASĄ ŚREDNIĄ
Wg definicji OECD jesteście klasą średnią, jeśli macie dochód na osobę w rodzinie od 4200 zł do 11 150 zł. Ja uważam, że za klasę średnią może uważać się ten, kto oprócz dochodu ma jeszcze pracujący kapitał, który generuje przynajmniej 2 średnie krajowe rocznie – czyli ok. 13 tys. zł.
Bez pracującego kapitału, przy dużych zobowiązaniach kredytowych na zewnętrzne objawy bogactwa, to można być jedną – dwie wypłaty od braku płynności. Trudno kogoś takiego na poważnie nazywać klasą średnią.
Własne mieszkanie, gdzieś musimy mieszkać, też trudno uznać za jakiś wielki kapitał. Kapitałem to będzie jak umrzecie i zostawicie komuś w spadku, pod warunkiem, że już miał swoje mieszkanie.
Tak samo z byciem bogatym. Wg OECD to jest 11 150 zł na członka w rodzinie. Dużo przy 4 osobach, trochę mniej przy singlu. Ciężko nazwać jednak singla bogatym, jak zarabia 12k. Owszem dużo jak na warunki polskie, ale bez pracującego kapitału to wciąż można być o kilka wypłat od utraty płynności finansowej.
Więc jeśli nie masz kapitału, który generuje Ci przynajmniej roczną średnią krajową, czyli ok. 80 tys., to ciężko nazwać kogoś takiego bogatym.
Klasa średnia: co najmniej 13k. odsetek/dywidend/renty z pracującego kapitału rocznie + dochody od 4200 zł do 11 150 zł na członka w rodzinie miesięcznie. Bogacz: co najmniej 80k odsetek/dywidend/renty z pracującego kapitału rocznie + dochody powyżej 11 150 zł na członka w rodzinie miesięcznie.
Halooo? Jest interes do zrobienia!
Ponieważ dostaje mnóstwo telefonów z propozycjami inwestycji, nawet 2-3 miesięcznie, to pewnie efekt niemałej ilości kont do inwestowania, mam też swoją metodę. Dzwoni taki typ z genialnymi poradami na 30 procent w kwartał więc mówię mu, że powinien szybko dzwonić do banku po kredyt. Weźmie „bańkę” na 5%, spłaci po 3 msc. i zawsze dobrze ponad stówka po podatku mu zostanie. Zwykle to wystarcza do usłyszenia chłodnego: „do widzenia”.
Magia sztucznej inteligencji w życiu codziennym
Miałem problem z programem ERP (zarządzanie najważniejszymi procesami w firmie). Przez to, że przez 8 lat nie mogliśmy sobie z nim poradzić, ani żaden z informatyków, to mieliśmy dodatkowe ok. 4 roboczogodziny tygodniowo przy wyliczaniu kosztów produkcji. A usiadłem na spokojnie z AI, porobiłem zrzuty ekranów i w godzinę problem rozwiązany!
Tu już nie chodzi o to czy AI będzie zabierać miejsca pracy czy nie będzie, ale po prostu rozwiązuje problemy i tłumaczy łopatologicznie krok po kroku. A ja się nie wstydzę zadawać pytań albo poprosić o wolniejsze tłumaczenie, bo mój poziom wiedzy informatycznej jest jaki jest…
Uprzedzam złośliwe pytanie – żadne miejsce pracy nie zostanie zlikwidowane, wręcz przeciwnie – będziemy mogli się skupić na procesach tworzących wartość dodaną, a nie liczyć do dwóch miejsc po przecinku koszt produkcji w arkuszach kalkulacyjnych.
Bartłomiej Lipczyński: Może pan postawić agenta AI, połączyć go przez SSH z serwerem i w ten sposób mieć administratora systemu 24 h/d. Ponadto, jeżeli system ma interfejs dodatków, to za pomocą AI może pan samodzielnie napisać dodatkową aplikację lub zestawienie SQL, o których dotąd mógł pan tylko śnić. Nie ma za co!
Redakcja NCZ!: Jeśli tylko trochę lub zupełnie nic nie zrozumieliście Państwo z porady p. Bartłomieja dla p. Marka Łangalisa proszę się nie przejmować! Na XIX Konferencji Prawicy Wolnościowej p. Lipczyński, Czytelnik NCz!, przedsiębiorca i praktyk będzie miał bardzo przystępny wykład na temat AI oraz jej praktycznych aspektów.


