W czwartek 1 października minął rok od wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego. Rząd warszawski odnotował kolejny triumf. Inną ocenę rzeczywistości przedstawił natomiast na łamach Interii Robert Gwiazdowski.
System kaucyjny w pełni ruszył 1 stycznia 2026 r., ale trzy miesiące wcześniej rozpoczął się okres przejściowy. Do napojów w butelkach plastikowych (o pojemności do 3 l) i metalowych puszkach (do 1 l) doliczana jest kaucja w wysokości 50 groszy, którą można odzyskać po oddaniu opakowania.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami w systemie kaucyjnym od 2026 r. są też butelki szklane wielokrotnego użytku do 1,5 l – w ich przypadku kaucja wynosi 1 zł. Producenci napojów w takich butelkach nadal mogą jednak prowadzić własne, niezależne zbiórki opakowań.
O tym, czy dane opakowanie jest objęte kaucją, informuje znak kaucyjny nadrukowany na etykiecie lub puszce – dwie strzałki tworzące prostokąt z napisem „kaucja” i z jej kwotą. Aby odzyskać kaucję nie trzeba mieć paragonu, ale opakowanie nie może być zgniecione.
To miało „sens”
Szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska na środowej konferencji prasowej zwróciła uwagę, że w innych państwach system kaucyjny rozwijał się przez dwa – trzy lata, zanim osiągnął docelowy model.
– Można powiedzieć, że fazę wstępną rozwijania systemu kaucyjnego mamy za sobą. Po pierwsze, system kaucyjny działa i jego wprowadzenie miało sens – utrzymywała minister, twierdząc, że chodzi o sens zarówno ekologiczny, jak i ekonomiczny.
– Polacy rozumieją, po co jest system kaucyjny, wspierają go, są jego uczestnikami. Plastik zniknął z otoczenia, a ekonomicznie ma też system coraz większe uzasadnienie – dodała.
Przedstawicielka MKiŚ przekazała, że od początku obowiązywania systemu zebrano 5 mld butelek i puszek kaucyjnych.
Z kolei wiceminister Anita Sowińska twierdziła, że system oparty jest na „zdrowych finansowych zasadach”, a jedną z nich jest zamknięty obieg kaucji. Polega on na tym, że w momencie, kiedy producent sprzedaje swoje napoje do np. hurtownika, ten drugi wpłaca kaucję do producenta. Trafia ona następnie do operatora kaucyjnego, który zarządza nią i ma zagwarantować, że po zwrocie opakowania przez klienta sklep otrzyma wypłaconą wcześniej należność. Sklep, kupując napoje od hurtownika, również opłaca kaucję, tak samo, jak klient. Po zwrocie opakowania przez klienta kaucja wraca do niego, sklep musi się w tej sprawie rozliczyć z operatorem.
Przypomniała, że jeśli klient nie zwróci opakowania, to kaucja zostaje u operatora i może być przeznaczona wyłącznie na funkcjonowanie systemu. Operatorzy działają na zasadzie not profit, a zgromadzone pieniądze mogą sfinansować m.in. koszty logistyki, transportu, magazynowania opakowań, wynagrodzenie dla sklepów za prowadzenie systemu – wymieniła. Przypomniała, że obowiązkiem operatorów są też inwestycje w system, np. w nowe kaucjomaty.
– Operatorzy i wprowadzający na rynek mają interes w tym, żeby zbierać jak najwięcej opakowań, dlatego że działa kolejny mechanizm finansowy, czyli opłata produktowa – dodała Sowińska. Jeśli operator nie osiągnie określonego celu zbiórki, to wówczas solidarnie z wprowadzającym będzie musiał ją zapłacić. – W kolejnych latach, kiedy efektywność systemu będzie jeszcze rosła, spodziewamy się, że niezwrócona kaucja będzie miała coraz mniejsze znaczenie – wskazała.
Rozszerzanie systemu
Szefowa MKiŚ oraz wiceminister Sowińska poinformowały o trwających pracach nad projektem nowelizacji przepisów kaucyjnych, które mają objąć kaucją także jednorazowe opakowania szklane, w tym tzw. małpki. Wiceszefowa resortu przekazała, że wkrótce ministerstwo poinformuje o tym, jaką pojemność takich opakowań miałby objąć system. Jak wynikało z jej wypowiedzi, zakładane vacatio legis w przypadku jednorazowego szkła miałoby wynieść około dwóch lat.
System kaucyjny w Polsce prowadzony jest obecnie przez sześciu operatorów, a od 2027 r. mają dołączyć dwaj kolejni. Ich zadaniem jest organizowanie systemu m.in. od strony logistyki i finansów.
Jednym z głównych celów systemu kaucyjnego jest osiągnięcie unijnych poziomów selektywnej zbiórki opakowań po napojach – 77 proc. do 2028 r. i 90 proc. od 2029 r.
„Wstyd dla państwa”
Inaczej na polską rzeczywistość z systemem kaucyjnym patrzy prof. Robert Gwiazdowski. Wskazał, że wysoki odsetek zwrotu opakowań kaucyjnych wcale nie świadczy o polskiej potędze – a wręcz przeciwnie. Wyliczył, że przeciętnie w jednym gospodarstwie domowym miesięczna kaucja z butelek po wodzie wynosi 24 zł. „Jeśli dla odzyskania swoich 24 złotych, które wcześniej zapłacili, ludziom chce się »latać« do punktów skupu z »workami butelek«, to raczej wstyd dla państwa. Bo świadczy to raczej o biedzie tych, którzy z tymi workami »latają«” – ocenił.
„Wielka Polska! Lider europejskiego wzrostu gospodarczego! Dwudziesta gospodarka świata! A ludzie śmieciarze” – stwierdził.
Podkreślił również, że system kaucyjny jest obowiązkowy tylko dla „małych ludków”. Z kolei biura i urzędy swoich pracowników mogą zaopatrywać „w taką samą wodę w takich samych butelkach bez kaucji”. „Prawda, że ciekawe?” – skwitował.
Gwiazdowski zwrócił też uwagę, że – jak sama przyznała – wiceminister Sowińska nie „lata” z workami śmieci do punktów zwrotu, ponieważ pije kranówkę. „W ministerstwie sobie kupili »dystrybutory filtrujące, które mogą wodę gazować, podgrzewać lub schładzać«. Też mamy taki w kancelarii. Kupiliśmy za nasze pieniądze. Tak samo jak ministerstwo – też kupiło za nasze” – podkreślił.
Odniósł się także do stwierdzenia, że – jeśli już trzeba kupować napoje w opakowaniach jednorazowych – to „warto wybierać te objęte systemem kaucyjnym”. „Wybierać to można wówczas, jak jest wybór. Ludzie go nie mają. Mają go urzędy” – wskazał. Przyznał też, że zastanawia się, dlaczego „warto” płacić kaucję za opakowanie. „Cui bono – jak pytali Rzymianie!” – stwierdził.


