Wielka Brytania, niegdyś kolebka parlamentaryzmu i wolności obywatelskich, coraz częściej pojawia się na światowych rankingach jako kraj, w którym wolność słowa systematycznie się kurczy.
Krytyka płynąca zza oceanu jest szczególnie dotkliwa. Prezydent Donald Trump i wiceprezydent J.D. Vance wielokrotnie oskarżali Londyn o erozję podstawowych wolności. Vance na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium ostrzegał, że w Europie – a szczególnie w Wielkiej Brytanii – wolność słowa „cofa się”, wskazując na takie sprawy, jak skazanie weterana za cichą modlitwę przed kliniką aborcyjną czy ograniczenia nakładane na mowę polityczną i religijną. Administracja Trumpa w oficjalnych raportach o prawach człowieka stwierdziła, że sytuacja w UK „pogorszyła się”, a cenzura zwykłych obywateli stała się „coraz bardziej rutynowa”.
Jeszcze ostrzejszy ton obrał Elon Musk. Właściciel platformy X regularnie nazywa Wielką Brytanię „państwem policyjnym”, oskarża rząd o „faszyzm” i „tłumienie wolności słowa”. Krytykuje Online Safety Act, aresztowania za posty w mediach społecznościowych oraz przypadki, w których policja interweniuje wobec legalnych wypowiedzi. Musk niejednokrotnie pisał, że UK „idzie pełną parą w stronę Stalina”, a jego kampania na X stała się jednym z najbardziej widocznych głosów ostrzegających przed brytyjską cenzurą.
Incydenty nienawiści niebędące przestępstwem
Jednym z symboli tego problemu stały się tzw. non-crime hate incidents (NCHI) – „incydenty nienawiści niebędące przestępstwem”. To zapisy w policyjnych bazach danych dotyczące zdarzeń, które nie spełniają przesłanek przestępstwa, ale według skarżącego są motywowane wrogością wobec cech chronionych (rasa, religia, orientacja seksualna, niepełnosprawność, tożsamość transgenderowa). Policja rejestrowała je masowo – nawet tysiące rocznie – często bez obiektywnych dowodów, a zapis mógł pojawiać się w zaawansowanych sprawdzeniach kryminalnych.
Mechanizm rejestracji incydentów był systematycznie nadużywany: rejestrowano żarty, krytyczne tweety, szkolne kłótnie czy nawet wypowiedzi polityków. Klasycznym przykładem absurdów było rejestrowanie NCHI na podstawie skargi na krytyczny post wyborcy wobec radnego lub polityka – policja traktowała legalną krytykę jako „incydent nienawiści”, co prowadziło do wizyt w domach, przesłuchań i trwałych zapisów w bazach.
Równie kontrowersyjna jest sama koncepcja „przestępstw z nienawiści”. W praktyce brytyjskiej „ty brudasie” pozostaje jedynie obraźliwe, natomiast „ty brudny Polaku” automatycznie staje się przestępstwem kryminalnym, bo dodanie cechy chronionej (narodowość) podnosi zwykłą zniewagę do rangi hate crime. Ta logika sprawia, że identyczna treść wypowiedzi może być legalna lub karalna wyłącznie w zależności od tego, kogo dotyczy.
Sprawa Allison Pearson
Powoli jednak rośnie kontrofensywa obrońców wolności słowa. Sprawa Allison Pearson, wieloletniej dziennikarki i publicystki „The Telegraph”, stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tej walki. W listopadzie 2023 roku, w atmosferze napięć po ataku Hamasu 7 października i fali demonstracji pro-palestyńskich, udostępniła na X post z komentarzem. Pokazywał on policjantów pozujących do zdjęcia z mężczyznami trzymającymi flagę pakistańskiej partii Pakistan Tehreek-e-Insaf. Pearson, współzałożycielka British Friends of Israel, napisała mniej więcej: How dare they. Invited to pose for a photo with lovely peaceful British Friends of Israel on Saturday police refused. Look at this lot smiling with the Jew haters. (Jak oni śmią. Zaproszeni do pozowania do zdjęcia z miłymi, pokojowymi British Friends of Israel w sobotę policja odmówiła. Spójrzcie na tę bandę uśmiechającą się z nienawidzącymi Żydów). Pomyliła flagę i hrabstwo, z którego była policja – post usunęła po kilku tygodniach, gdy użytkownicy wskazali błąd.
Niemal rok później, 10 listopada 2024 roku w Remembrance Sunday o godzinie 9:40 do jej domu w Essex zapukali dwaj funkcjonariusze lokalnej policji. Poinformowali ją, że toczy się przeciwko niej dochodzenie w sprawie potencjalnego podżegania do nienawiści rasowej (inciting racial hatred – na podstawie Public Order Act 1986). Zaprosili ją na dobrowolne przesłuchanie pod ostrzeżeniem. Nie podali treści postu ani tożsamości skarżącego. Pearson opisała to doświadczenie jako kafkaesque – poczuła się zastraszona i zszokowana, zwłaszcza że początkowo zrozumiała, iż chodzi o non-crime hate incident. Policja później opublikowała fragmenty nagrania z bodycam, w których oficer mówi o potentially inciting racial hatred online. Możliwe, że dla Polaka problem sympatyka syjonizmu z brakiem wolności słowa nie jest zbyt przekonujący, ale przypominam, że wolność słowa jest dla wszystkich. Albo jej nie ma. Sprawa wywołała ogólnokrajową burzę. Krytykowali ją m.in. Boris Johnson i liczne organizacje broniące wolności słowa. 21 listopada 2024 roku Essex Police zamknęła dochodzenie po opinii prawników Prokuratury, że nie ma realnej szansy na skazanie. Niezależny przegląd NPCC (rodzaj wewnętrznego biura dyscyplinarnego w policji) badającego sprawę uznał, że policja działała „rozsądnie”, a oficerowie zachowali się wzorowo, choć skrytykowano pewne aspekty kategoryzacji sprawy.
Pearson nie odpuściła. Pozwała Essex Police (sprawa nadal się toczy) oraz Police and Crime Commissioner dla Essex (urzędnik cywilny nadzorujący policję) Rogera Hirsta za zniesławienie. Hirst w wywiadzie dla LBC i artykule na „Conservative Home” sugerował, że istniały uzasadnione podstawy do śledztwa przeciwko niej osobiście. W kwietniu 2026 High Court uznał, że jego wypowiedzi mogły być zniesławiające. W lipcu 2026 Hirst przeprosił publicznie i wypłacił pięciocyfrowe odszkodowanie (ponad 10 tys. funtów) oraz koszty (porównywalna kwota).
Sprawa Grahama Linehana
Podobnie dramatyczny przebieg miała sprawa Grahama Linehana, irlandzkiego scenarzysty i współtwórcy „Father Ted” oraz „The IT Crowd”, znanego z krytyki ideologii gender. We wrześniu 2025 roku, po dziesięciogodzinnym locie z Arizony, na Heathrow czekało na niego pięciu uzbrojonych oficerów Metropolitan Police (policja Londynu). Aresztowano go pod zarzutem podżegania do nienawiści/przemocy w związku z trzema postami z kwietnia 2025: zdjęciem demonstracji pro-trans z podpisem A photo you can smell (Zdjęcie, które możesz wywąchać /bo śmierdzi przyp. autora/), komentarzem I hate them. Misogynists and homophobes. F*** em. (Nienawidzę ich. Mizoginów i homofobów. J***ć ich) oraz tekstem: If a trans-identified male is in a female-only space, he is committing a violent, abusive act. Make a scene, call the cops and if all else fails, punch him in the balls. (Jeśli mężczyzna identyfikujący się jako trans znajduje się w przestrzeni tylko dla kobiet, dopuszcza się aktu przemocy i nadużycia. Zrób scenę, wezwij policję, a jeśli wszystko inne zawiedzie, kopnij go w jaja). Skargę złożył aktywista transgenderowy.
Linehan spędził około 12 godzin na komisariacie, ciśnienie krwi gwałtownie wzrosło i przewieziono go do szpitala. Zwolniono go za kaucją z surowymi warunkami, m.in. zakazem korzystania z X. Dochodzenie umorzono. Wspierany przez Free Speech Union Linehan pozwał Metropolitan Police za bezprawny areszt. W maju 2026 policja przeprosiła, a w lipcu 2026 wypłacono mu 25 tys. funtów odszkodowania, przyznając niedociągnięcia w dochodzeniu, areszcie i warunkach kaucji. Metropolitan Police stwierdziła, że sprawa przyczyniła się do zmiany polityki – policja londyńska przestała badać NCHI.
Sprawa Stephena Graya
Walka o wolność słowa trwa. Wciąż toczą się sprawy, które pokazują, jak cienka jest granica między satyrą a „rażąco obraźliwym” komunikatem. Emerytowany policjant Stephen Gray, po prawie trzech dekadach służby w Cleveland Police (policja hrabstwa Cleveland), został w kwietniu 2026 roku skazany przez sąd magistracki za udostępnienie na Facebooku krytycznego mema wobec islamu (Fun facts about bacon! People who eat bacon have a lower chance of marrying a 9 year old! – Ciekawe fakty o bekonie! Ludzie, którzy jedzą bekon, mają mniejsze szanse na poślubienie 9-latki! – Było to satyryczne nawiązanie do historycznego małżeństwa Mahometa z Aishą).
Sąd uznał to za grossly offensive (rażąco obraźliwe) na mocy Communications Act 2003. Gray wspierany przez Free Speech Union odwołuje się od wyroku, twierdząc, że w praktyce przywraca się prawo o bluźnierstwie – ale tylko wobec jednej religii. Jego sprawa to kolejny dowód, że system wciąż bywa używany do karania niewygodnych opinii.
Walka o wolność nigdy się nie kończy
Jan Paweł II wielokrotnie mówił o wolności jako darze i zadaniu, które trzeba nieustannie zdobywać. W 1991 roku powiedział do Polaków: „Wolności nie można tylko posiadać, ale trzeba ją stale zdobywać, tworzyć”. Dlatego w Polsce potrzebujemy takich samych spraw jak Alison Pearson i Graham Linehan. Tylko odszkodowania wypłacane przez policję ludziom prześladowanym bezprawnie za różne wypowiedzi mogą otrzeźwić decydentów i obudzić opinię publiczną. Wiem, że Ordo Iuris podobie jak Free Speech Union pomaga ofiarom prześladowania za wolność słowa. Zaraza „mowy nienawiści” nie opanowała jeszcze Polski i patrząc na to, co się ostatnio działo w Wielkiej Brytanii, nie możemy do tego dopuścić. Do piór! A także do portfeli, bo za każdą wojnę trzeba zapłacić.
Krzysztof Magier
Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 35-36, 24 sierpnia – 6 września 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.



