17-letni Ukrainiec został złapany przez policję w Warszawie w związku z handlem narkotykami. Ponieważ to przedstawiciel najwyraźniej uprzywilejowanego w Polsce narodu, nie zastosowano wobec niego trzymiesięcznego aresztu, więc nastoletni obcokrajowiec wrócił do tego, za co go zatrzymano.
Policja przyglądała się 17-letniemu Ukraińcowi. Wcześniej w jego mieszkaniu policjanci znaleźli przygotowane do sprzedaży duże ilości narkotyków, dwie wagi elektroniczne oraz 50 tys. zł.
Oczywiście, nie zastosowano tymczasowego aresztowania. Teraz policjanci złapali go za to samo.
„Mimo ciążącego na nim zarzutu za posiadanie znacznej ilości środków odurzających i substancji psychotropowych oraz zastosowanego przez prokuratora dozoru Policji, 17-latek nie zaprzestał swojej przestępczej działalności. Jego aktywność operacyjni i dzielnicowi analizowali w podwórzu, przy ulicy Wileńskiej 7 na Pradze Północ. Potwierdzili, że 17-latek handluje narkotykami pod tym adresem” – czytamy w komunikacie policji.
Najpierw zatrzymano 24-letniego klienta Ukraińca. Znaleziono przy nim mefedron.
Potem zatrzymano Ukraińca. Zabezpieczono też jego gotówkę.
„W wyniku szczegółowej kontroli wytypowanej klatki schodowej i piwnicy, operacyjni znaleźli poukrywane w różnych skrytkach i zakopane w piasku poporcjowane i gotowe do sprzedaży narkotyki. Policjanci wezwali na miejsce policyjnego przewodnika z psem wyspecjalizowanym w wykrywania zapachu narkotyków, który również szczegółowo skontrolował ten rejon” – podkreślono.
Późniejsza policyjna analiza wskazała, że 17-letni Ukrainiec handlował mefedronem. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Północ postawiła Ukraińcowi zarzut posiadania znacznej ilości mefedronu i kokainy oraz handlu narkotykami. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
Tym razem sąd zastosował trzymiesięczny areszt wobec Ukraińca.


