Ukrainiec, który miał brać udział w oszustwie starszej kobiety metodą „na wnuczka”, oskarżył policjantów z Zielonej Góry o pobicie. Wewnętrzne postępowanie nie wykazało nieprawidłowości w zachowaniu funkcjonariuszy.
34-letni Ukrainiec został zatrzymany przez policjantów z Zielonej Góry w związku z podejrzeniem o oszustwo starszej kobiety metodą „na wnuczka” oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Mężczyzna twierdzi, że po zatrzymaniu został pobity przez funkcjonariuszy. Zielonogórska policja zaprzecza, jakoby doszło do pobicia Ukraińca.
Zatrzymanie miało miejsce 15 lipca, tuż po tym, jak Ukrainiec odebrał od starszej kobiety paczkę z pieniędzmi. 34-latek usłyszał zarzuty oszustwa i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Ukrainiec częściowo przyznał się do pierwszego z nich – twierdził jednak, że był jedynie kurierem wynajętym do przewożenia paczek z gotówką. Sąd postanowił zastosować wobec 34-latka areszt tymczasowy na trzy miesiące.
Według Ukraińca, jeszcze przed pierwszym przesłuchaniem na Komendzie Miejskiej Policji w Zielonej Górze, policjanci mieli go pobić. Z relacji przekazanej obrońcom wynika, że 34-latek miał zostać uderzony przez funkcjonariuszy w twarz i szyję, gdy siedział na krześle z rękami skutymi za plecami. Według mężczyzny, miało to doprowadzić do utarty przez niego słuchu w jednym uchu.
Sprawę opisał Onet. Portal podał, że zapoznał się ze zdjęciami, które wykonano dwa dni po zatrzymaniu Ukraińca. Widać na nich zaczerwienienia i zasinienie.
Policja w Zielonej Górze zaprzecza natomiast wersji Ukraińca. Komendant polecił przeprowadzenie wewnętrznego postępowania wyjaśniającego, a z ustaleń komendy wynika, że policjanci „nie dopuścili się (…) przekroczenia uprawnień poprzez nadużycie siły”. Jak podkreślono, czynności z udziałem zatrzymanego odbywały się w obecności tłumacza.
Żona 34-letniego Ukraińca złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy, za pośrednictwem pełnomocnika. W tej sprawie podejrzany został przesłuchany przez prokuraturę 7 sierpnia. Śledczy wystąpili o udostępnienie nagrań z monitoringu komendy oraz listy policjantów pełniących wówczas służę. Policja poinformowała wcześniej, że kamery nie obejmują pomieszczeń biurowych, w których przeprowadzane są czynności procesowe z zatrzymanymi.
Zabezpieczono także zdjęcia wykonane po zatrzymaniu i wystąpiono do aresztu o dokumentację medyczną 34-latka.
Prokuratura Rejonowa w Zielonej Górze wystąpiła też o przekazanie postępowania innej jednostce. Jak wyjaśniała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Ewa Antonowicz, chodzi o zachowanie bezstronności.
Sprawa przykuła też uwagę Biura Nadzoru Wewnętrznego MSWiA.
