Konflikt o Dom SPK im. Gen. Wł. Andersa trwa od dziesięcioleci. Jego źródła tkwią w okresie powojennym, kiedy to przepisy francuskie nie pozwalały stowarzyszeniom na posiadanie nieruchomości. Polskie władze emigracyjne wybrały więc instytucję tzw. „powierników”, osób zaufanych, którzy weszli w rolę teoretycznych właścicieli zakupionych na użytek dawnych żołnierzy nieruchomości.
Dom SPK przy rue Legendre w XVII dzielnicy Paryża pełnił przez lata funkcję oparcia dla wielu polskich instytucji i życia emigracyjnego. Po latach zaczął podupadać i przetrwał dzięki wydzierżawieniu przez Polską Misję Katolicką we Francji, która kamienicę wyremontowała. Okres dzierżawy upłynął, a problemy powróciły.
Osoby pełniące funkcje „powierników” też się zmieniły i nie mają wiele wspólnego z powojenną emigracją. Można dodać, że ich szefem jest osoba figurująca w aktach IPN jako tajny współpracownik SB o pseudonimie „Polot” (Apoloniusz Serafin). Sekretarz Generalna AFAFP to z kolei pani Barbara Miechówka. Powiernicy założyli obecnie organizację AFAFP.
W Domu przy rue Legendre działały do końca liczne instytucje, łącznie z Kołem Paryż SPK, polską szkołą, muzeum, chórem, itp. Społeczny komitet usiłował kierować placówką, ale trwał tu spór z „powiernikami”, którzy mają inne plany. Sprawa trafiła do francuskiego sądu i ten rozstrzygnął spór na rzecz „powierników”, nakładając nawet na działające w Domu podmioty wysokie grzywny.
Pomimo złożonej apelacji, 11 sierpnia do Domu SPK weszła policja przy obecności pani Miechówki i dokonała eksmisji. Data jest symboliczna, bo to także dzień urodzin Patrona tego miejsca, gen. Władysława Andresa, który był tu zresztą częstym gościem w latach powojennych.
Andrzej Dębiński, przewodniczący Komitetu Obrony Domu Polskiego Kombatanta w Paryżu relacjonował sytuację bezpośrednio z miejsca zdarzenia dla Radia Wnet. Według jego relacji osoby związane ze stowarzyszeniem zostały zmuszone do opuszczenia domu. „Przyszło chyba dziesięciu policjantów, żeby nas zastraszyć. Zarządzali opuszczenie domu” – mówił Dębiński. Dodał, że po opuszczeniu budynku członkowie stowarzyszeń stracili dostęp do znajdujących się w nim rzeczy.
To nie koniec sporu, bo termin rozprawy apelacyjnej został wyznaczony na połowę września. Jednak sąd pierwszej instancji zarządził tymczasową egzekucję wyroku. O ile owi „powiernicy” mają pewne argumenty prawne, to od strony moralnej, spadkobiercami Domu jest polska emigracja we Francji i rodziny polskich żołnierzy.
Po wtorkowej eksmisji przyszłość Domu Polskiego Kombatanta w Paryżu pozostaje przedmiotem sporu, a środowisko reprezentowane przez Dębińskiego zapowiada dalszą walkę o swoje prawa.
