Jestem właśnie po lekturze książki wnuczki legendarnego Jeana-Marie Le Pena, a mianowicie Marion Maréchal zatytułowanej „Jeśli czujesz, że jesteś z Le Penów” („Si tu te sens Le Pen”, Paris 2026). Książka jest bardzo ciekawa, lecz z braku miejsca na jej całkowite omówienie zwrócę uwagę tylko na jeden jej element: wojujący filosemityzm i filosyjonizm wnuczki polityka, który kilkanaście lat temu twierdził, że Holocaust był tylko „detalem” II wojny światowej.
Filosemityzm Marion Maréchal dosłownie wylewa się z kart jej książki, przyjmując najrozmaitsze postacie: od pochwały ludobójczej polityki Benjamina Netanjahu wobec Strefy Gazy po zachwyt nad miastem Jerozolimą, a kończąc na atakach na antyizraelską linię „islamo-goszyzmu” radykalnie lewicowej France Insoumise Jeana-Luca Mélanchona. Źródło filosemityzmu tej znanej francuskiej polityk jest dobrze znane i dokładnie takie samo jak u jej ciotki Marine Le Pen i jej Rassemblement National: wynika z bardzo głębokiej niechęci do zalewu Francji przez arabskich imigrantów i towarzyszącej temu zjawisku islamizacji kraju, włącznie z coraz częstszymi konwersjami rodowitych Francuzów na religię Proroka.
Podobny filosemityzm obserwujemy u sąsiedniej prawicy włoskiej. Przez lata wyróżniała się tutaj Giorgia Meloni, acz ogrom izraelskiego ludobójstwa w Strefie Gazy nieco ją przystopował. Tego samego nie można powiedzieć o Matteo Salvinim, który dalej popiera politykę Netanjahu i walczących o fizyczne przetrwanie Palestyńczyków wyzywa od „nazistów”.
W przypadku Marion Maréchal to coś więcej niż warunkowany antyislamizmem filosemityzm. To cała koncepcja sojuszy politycznych i międzynarodowych. Polityk ta w 2022 roku w wyborach prezydenckich nie poparła swojej nacjonalistycznej ciotki, lecz konserwatywnego pisarza Erica Zemmoura. O jego niejasnych powiązaniach biznesowych i finansowych z francuskimi Rotszyldami szeroko pisała francuska prasa i to nie tylko niechętna mu nacjonalistyczna. Na bazie zachęcającego wyniku wyborczego w 2022 roku Zemmour utworzył własną narodowo-katolicką partię Reconquête. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie ciekawe fakty. Otóż polityk ten nie tylko jest niewierzący, lecz pochodzi z rodziny algierskich Żydów, którzy osiedlili się we Francji w 1952 roku. Jego prawa ręka w partii, obecna europarlamentarzystka Sarah Knafo, pochodzi zaś z żydowskich imigrantów z Maroka. Chyba wszyscy Czytelnicy przyznają, że jak na kierownictwo partii tradycjonalistyczno-katolickiej skład ten jest dość zaskakujący. Ostatecznie w 2024 roku Maréchal została z Reconquête usunięta, gdy tylko zorientowała się, że jedynym celem Zemmoura był podział prawicowych wyborców na Rassemblement National i jego ugrupowanie, czyli działalność destrukcyjna.
Na tym jednak filosemityzm Marion Maréchal nie kończy się. Z książki „Jeśli czujesz, że jesteś z Le Penów” wyłania się cały system sojuszów międzynarodowych, którego kluczem jest stosunek do syjonizmu. Otóż, w polityce międzynarodowej francuska polityk nie kryje sympatii dla Państwa Izraela, a także do tych państw, które rządzone są przez polityków proizraelskich, które prowadzą coś, co Maréchal określiła mianem „rewolucji konserwatywnej”. Są to Stany Zjednoczone Donalda Trumpa, Włochy rządzone przez Meloni i Salviniego, a także Argentyna Javiera Milei. W Parlamencie Europejskim polityk ta zasiada w jednej grupie z europosłami PiS.
W tej sytuacji trzeba sobie zadać pytanie: dlaczego proizraelskość i filosyjonizm stają się tak popularne na europejskiej prawicy, którą liberalne media określają mianem „skrajnej prawicy”? Antyislamizm może tłumaczyć sympatię dla „Bibiego” Netanjahu i prowadzonej przezeń polityki, lecz nie system sojuszy międzynarodowych.
Jestem właśnie po lekturze książki izraelsko-amerykańskiego syjonisty Yorama Hazony’ego „Pochwała państwa narodowego” (Warszawa 2023), gdzie jest odpowiedź. Książka jest poświęcona naturalności sojuszu Państwa Izraela z amerykańską i europejską prawicą. Hazony tłumaczy, że partia Likud Netanjahu, ruch MAGA w Stanach Zjednoczonych i prawicowo-nacjonalistyczne partie eurosceptyczne to naturalni sojusznicy przeciwko ideologii globalizmu, rządu światowego i projektowi Unii Europejskiej. Wszystkie te wrogie projekty mają charakter imperialny lub kosmopolityczny, czyli opierają się na idei wrogości wobec narodów i państw narodowych. Dlatego chcą zniszczyć interes narodowy i rację stanu państwa narodowego za pomocą ścisłego skrępowania państw za pomocą prawa międzynarodowego, paktów praw człowieka, sądownictwa światowego lub unijnego etc. Chodzi o to, aby państwa nie mogły twardo bronić swoich interesów, włącznie z wypędzeniem ze swojego terytorium imigrantów islamskich (Europa Zachodnia) lub Palestyńczyków (Państwo Izraela), których ten syjonistyczny autor uważa za „barbarzyńców”.
Yoram Hazony wskazuje, że liberalne doktryny kosmopolitycznego globalizmu i europeizmu są ściśle powiązane z postawą proarabską i proislamską. Gdy państwa narodowe przyjmują za swoją ideologię prawa człowieka i otwierają na oścież swoje narodowe granice, to są zalewane milionowymi falami islamskich imigrantów. Granic tych rzekomo nie wolno im zatrzasnąć, bo „prawa człowieka”. Gdy już wjadą, to nie można ich usunąć i odstawić na granicę, bo „prawa człowieka”. Gdy próbują rewolucji islamskiej i działalności terrorystycznej, to nie można tej irredenty zgnieść przemocą, bo „prawa człowieka”. Izrael nie może wprost przeprowadzić u siebie i obok swoich granic czystki etnicznej Palestyńczyków, bo „prawa człowieka”. Hazony uznaje Państwo Izraela za ostatni punkt oporu prawdziwego nacjonalizmu. Dla szeroko pojętego Zachodu to ostatni przykład państwa autentycznie nacjonalistycznego, antyislamskiego i antyarabskiego, uznającego swoją rację staną za nadrzędną wobec prawa międzynarodowego i praw człowieka.
I tym syjonizm uwiódł Marion Maréchal, która antyarabską politykę izraelską chciałaby zaaplikować Francji, w wyniku czego elektorat France Insoumise zostałby siłą spakowany do autokarów czy samolotów i odstawiony do krajów swojego pochodzenia.
Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy CZAS!” nr 31-32, 27 lipca – 9 sierpnia 2026 r. Do nabycia w najlepszych salonach prasowych lub w e-wydaniu na stronie Biblioteki Wolności.

